Główny Inspektorat Sanitarny skierował do Ministerstwa Zdrowia propozycje zmian w przepisach, dotyczących suplementów diety. Chodzi m.in. o to, by opakowania suplementów wyraźnie odróżniały się od opakowań leków. Ponadto powinna zostać wprowadzona większa kontrola nad składem i rejestracją suplementów. Raport NIK z 2017 roku wykazał brak rzetelnego nadzoru nad suplementami diety (czytaj więcej: Suplementy diety zamiast szczepionki? Tak Grecy walczą z grypą…).
Milion obietnic, a jakie działanie?
Jak mówi pracowniczka firmy farmaceutycznej, trzeba przede wszystkim pamiętać, że suplement to środek spożywczy, a nie lek. Nie może leczyć, a jego celem jest jedynie uzupełnianie diety, wspomaganie organizmu, dostarczenie witamin. Pacjentom wydaje się, że taki suplement wzmocni erekcję, wyeliminuje trądzik, zmniejszy gorączkę, a to przecież nieprawda.
W aptece warto zawsze zapytać, czy jest odpowiednik takiego suplementu w postaci leku. Obecnie komunikacja dotycząca suplementów się zmienia, jest bardziej rygorystyczna a wszystko ma na celu, aby nie wprowadzić pacjenta w błąd. Z samych reklam firmy farmaceutyczne nie zrezygnują, bo napędzają sprzedaż (czytaj więcej: Suplementy diety – co nowego ustalono?).
Nieprzebadane suplementy hulają po rynku
Rozmówczyni Gazety.pl przypomina, że różnica między suplementem a lekiem jest ogromna. Rejestracja leku trwa 2-3 lata. W tym czasie firma musi zrobić wiele badań, zgłosić lek do URPL, dostarczyć dowody na skuteczność i na to, że produkt przez okres do zakończenia daty ważności „trzyma stabilność”, czyli gwarantuje tę samą zawartość składników.
Natomiast jeśli chodzi o suplementy, można je wprowadzić na rynek od razu po zgłoszeniu do Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Dopóki GIS go nie przebada, nikt nie wiem, co tak naprawdę się w nim znajduje. Jednak badania GISu w praktyce mogą zająć lata (czytaj więcej: Czy apteka może sprzedać innej aptece suplementy diety?).
– Można z dnia na dzień otworzyć firmę, wprowadzić suplement na rynek i sprzedawać go przez parę lat bez żadnej weryfikacji. Suplementy to furtka dla firm do szybkiego wzrostu sprzedaży. W dodatku w przypadku suplementów jest dozwolona bardzo duża rozbieżność, jeśli chodzi o zawartość składników – dodaje kobieta.
Między biznesem a etyką
Koncerny farmaceutyczne walczą o to, by to ich suplementy sprzedawały się najlepiej. Robią to w ten sposób, że prowadzą negocjacje z aptekami, dają rabaty, płacą też za miejsce na półce i publikację w gazetce reklamowej. Zdarza się, że farmaceuta za rekomendację danych suplementów może otrzymać upominek.
Jak tłumaczy pracowniczka koncernu, to kwestia sumienia danego aptekarza. Najczęściej chodzi o to, by polecając jakiś suplement pacjentowi, zasugerował produkt jednej firmy, a nie konkurencji. – Zdarza się jednak, że mniejsze firmy działają nieetycznie i wręcz oferują pieniądze farmaceutom i technikom farmacji. Lecą po bandzie, są bezkarni. Inną sprawą jest to, że same apteki przyczyniają się do rozwoju rynku suplementów złej jakości – wyjaśnia.
Zdaniem rozmówczyni apteki same wprowadzają własne marki suplementów za niewielkie pieniądze, produkowane przez nieznane firmy. Wówczas pracownicy apteki muszą sprzedać jak najwięcej takich suplementów.
Źródło: IK/gazeta.pl










