REKLAMA
pon. 5 lipca 2021, 11:47

Są już pierwsi zaszczepieni przeciw COVID-19 w aptekach

W sobotę rozpoczęły się szczepienia przeciw COVID-19 w aptekach. Związek Pracodawców Aptecznych PharmaNET informuje, że prawdopodobnie pierwsze tego typu szczepienie odbyło się w Działdowie w jednej z aptek dużej sieci.

Ograniczenie wiekowe dla finansowania szczepień w aptekach przeciwko grypie, wywołało falę niezrozumienia wśród farmaceutów (fot. Shutterstock)
Pierwsi pacjenci zostali zaszczepieni w aptece w Działdowie w sobotę, 3 lipca około godziny 9:00 (fot. Shutterstock)

W minioną sobotę ZPA PharmaNET wysłał do mediów komunikat prasowy, informując, że w Działdowie w jednej z aptek franczyzowych ogólnopolskiej sieci, zaszczepiono pacjenta przeciw COVID-19.

– Najprawdopodobniej jest to pierwsze szczepienie przeciw COVID-19 wykonane w aptece w Polsce. Tym samym polska farmacja otworzyła nowy rozdział w historii – z miejsca, gdzie udziela się porad i sprzedaje leki stała się – wzorem wielu krajów na świecie – także miejscem świadczenia usług zdrowotnych – informuje ZPA PharmaNET.

– Dawki szczepionek otrzymaliśmy w sobotę w godzinach porannych. Ponieważ nasza placówka była uprzednio przygotowana do przeprowadzenia szczepienia, a farmaceuci odpowiednio przeszkoleni, kwestie logistyczne i organizacyjne zostały przeprowadzone bardzo szybko, pierwsi pacjenci zostali zaszczepieni w sobotę, 3 lipca około godziny 9:00 – informuje mgr Anita Jeglińska, kierownik apteki w Działdowie.

Ministerstwo Zdrowia podało, że 54 proc. dorosłych Polaków zaszczepiło się pierwszą dawką lub zarejestrowało na szczepienie przeciwko COVID-19. Przyznało, że jest ogromny spadek zainteresowania szczepieniami. W porównaniu do poprzedniego tygodnia zapisało się o 30 proc. ludzi mniej, a milion dawek preparatów nie pojechało do punktów szczepień z powodu braku chętnych (czytaj również: Oto mapa aptek, w których można zaszczepić się przeciw COVID-19).

Jednocześnie ponad 5 mln osób w wieku 50+ wciąż nie podjęło decyzji o szczepieniu, choć mają taką możliwość już od kilku miesięcy. Według sondażu CBOS z końca czerwca br., chętnych na szczepienie jest jeszcze 18 proc. Polaków, a nie chce się szczepić 26 proc. respondentów (czytaj również: Jak zgłosić aptekę do programu szczepień? NFZ zaczyna nabór i podaje instrukcję…).

– Właśnie dlatego uważamy, że szczepienia w aptekach są dziś bardzo potrzebne. Apteki zlokalizowane są bliżej ludzi, w pandemii były czasem jedynymi placówkami ochrony zdrowia, do których pacjent mógł przyjść osobiście. Więź pacjenta z farmaceutą ma więc bardzo osobisty, ludzki wymiar. Poza tym, w małych miasteczkach czy na wsiach apteki są jedynymi miejscami, oferującymi szczepienia. W ten sposób przychodzimy ze szczepieniami do ludzi spoza wielkich aglomeracji – twierdzi Tomasz Kaczmarek, Dyrektor Operacyjny sieci franczyzowej, do której należy apteka z Działdowa.

Źródło: ŁW/ZPA PharmaNET

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

9 komentarzy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Nie wiem czy fotografia akurat ilustruje opisaną wiekopomną chwilę, na którą czekaliśmy tak bardzo długo, ale zastanawia mnie brak rękawiczek ochronnych na dłoniach szczepiącej?
Fotografia jak zwykle losowa pewnie z neta. W dobie braku chętnych w punktach szczepień - to szczepienie w aptece ma głęboki sens... Tylko po co??
Ale pytanie jest po co szczepienie w aptece?
Oj tam. Nie czepiajmy się rękawiczek. Gdyby to szczepienie było faktycznie w aptece to obywałoby się na środku ekspedycji przed półką z suplementami? ;)
Ja jak parę miesięcy temu szczepiłem i założyłem raz rękawiczki to pielęgniarz, który miał obok stanowisko mnie zmieszał z błotem, że to bez sensu. Rękawiczkę trzeba zmieniać po każdej osobie, zbędny odpad. Łukasz, nie oceniaj sensu usługi przez pryzmat tego czy sam ją chciałbyś udzielać albo czy w Twoim mieście jest zapotrzebowanie. Masowych szczepień na wszystko nie da się wykonywać tylko w POZ czy masowych punktach. Im więcej umiejętności będą posiadali wszyscy pracownicy w ochronie zdrowia tym lepiej. Przecież wiadomo, że jak mogą robić jedno szczepienie, to w końcu będą też mogli wiele innych. W Polsce minie pewnie parę lat i trzeba będzie robić szkolenia na każde kolejne, żeby szkolący mieli co robić, ale w końcu tak będzie ;)
Gdybym była pacjentem, wybrałabym tego w rękawiczkach : ) Nie wierzę Jakubie, że się pielęgniarza wystraszyłeś? A czy ten osobnik przynajmniej dezynfekował ręce?
Wiem, że to planety nie uratuje ale i tak nie lubię w bezsensowny sposób zużywać tyle rękawiczek. Ja bym w sumie wolał jakby ktoś ich nie miał, niektórzy mogą po prostu zapominać zmieniać a w rękawiczkach nie zdezynfekują rąk. Szansa że ktoś zamiast w ramię trafi w serce i się wszyscy pokrwawią nie jest duża :D Pani Mario naprawdę się wystraszyłem chlopa. Ja biedny farmaceuta adept pielęgniarstwa kontra doświadczony szef pielęgniarek, tylko powiedziałem że oczywiście zmieniałem rękawiczki i nie dezynfekowałem rąk w nich, ale czy tak było??
Najgorszy jest ten wróg, którego nie widać okiem nieuzbrojonym i jego się przede wszystkim należy obawiać. Taki cichy, podstępny zabójca...
Panie Jakubie Leonard oczywiście jestem zdania, że apteki powinny mieć możliwość szczepień ochronnych w szczególnych przypadkach. Zupełnie inna sprawa, że większość punktów szczepień dostawała śmieszne małe ilości szczepionek i tutaj mamy przyczynę wielu "zatorów" lokalnych. Oczywiście szacunek, podziw i podziękowania dla wszystkich, którym się chce coś zmienić, podnieść kwalifikacje. Jeżeli od lat da się to robić w innych krajach - dlaczego nie u nas? Dla chętnych...