REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pon. 4 marca 2019, 10:20

Średni dochód z nocnego dyżuru apteki to… 36 zł

„Apteki po uchwaleniu harmonogramu powinny te dyżury pełnić. Są takie zawody, takie profesje, które w pewnym sensie są służbą. Nikt nie pyta np. kolejarza, czy będzie pracował w niedziele” – stwierdził przewodniczący Komisji Zdrowia i Spraw Społecznych Rady Powiatu w Wadowicach.

Sąd uznał, że analiza potrzeb ludność nie jest potrzebna przy ustalaniu harmonogramu dyżurów aptek (fot. Shutterstock)
Właścicielka apteki zrobiła statystyki chcąc sprawdzić ilu pacjentów korzystało z jej placówki średnio od godziny 22 do 8 rano (fot. Shutterstock)

Do września ubiegłego roku na terenie Kalwarii Zebrzydowskiej działały cztery apteki. Wszystkie cztery pełniły też dyżury całodobowe, zmieniając się co tydzień. Wraz ze zniknięciem apteki bonifratrów system ten uległ zachwianiu. Początkowo trzy placówki nadal pełniły dyżury całodobowe – tygodniowe, a kiedy przypadał czas na bonifraterską, jej obowiązki przejmowała jedna z aptek w Wadowicach. Dla pacjentów zaczęły się więc niedogodności z dojazdami do stolicy powiatu.

REKLAMA

W rezultacie Rada Powiaty w Wadowicach podjęła nową uchwałę w sprawie harmonogramu pracy aptek. Od nowego roku apteki z Kalwarii miały pełnić dyżury po dziesięć dni. Właściciele kalwaryjskich aptek nie przyjęli tego do wiadomości i odmówili stosowania się do nowej uchwały.

Aptekarze: Dyżur dla apteki to tylko straty

– Były cztery apteki, są trzy i my nie jesteśmy w stanie personalnie objąć wszystkich dyżurów – mówi Marta Woźniak, współwłaścicielka apteki przy ulicy Targowej. – Dwóch magistrów farmacji musi być na miejscu przez dzień i nie mamy trzeciego, który mógłby dyżurować w nocy. Ktoś, kto rozpoczynałby pracę o czternastej, musiałby pozostać na noc, a potem jeszcze kontynuować do czternastej. To byłoby niezgodne z kodeksem pracy. Wyobraża sobie pan, co by było, gdyby pojawił się nadzór farmaceutyczny?

Właścicielka apteki przekonuje, że zrobiła statystyki chcąc sprawdzić ilu pacjentów korzystało z jej placówki średnio od godziny 22 do 8 rano.

– Okazało się, że realizowano jedną receptę, pozostałe osoby przychodziły po pastę do zębów czy kubek na mocz, czyli po rzeczy, które można sobie kupić o innych porach. Już dyżury siedmiodobowe były dla nas obciążające – mówi.

Marta Woźniak dodaje, że dochody jej apteki sięgały w nocy średnio 36 zł. Tymczasem ponoszone koszty to zatrudnienie pracownika oraz opłaty za prąd.

REKLAMA
REKLAMA

– Te dyżury przynosiły nam straty – mówi. Jak zapewnia, kalwaryjscy aptekarze proponowali w tej sytuacji wydłużenie czasu pracy placówek o kilka godzin. Wicestarosta się na to nie zgodziła.

Właścicielka deklaruje, że przywróci pracę swojej apteki w sobotnie popołudnia i niedziele, lecz o nocach nie ma mowy. Przypomina również o ciążącym na starostwie obowiązku zapewnienia dyżuru całodobowego jednej apteki w powiecie. Jej zdaniem nie ma wskazań w przepisach, na ile osób ma przypadać jedna placówka całodobowa. Ponadto, w przeciwieństwie do np. lekarzy, aptekarze nie mają żadnych dodatkowych uposażeń za całodobowe i świąteczne dyżury.

Samorządowcy: Interes ludności ważniejszy od interesu przedsiębiorcy

– Tłumaczenia właścicieli o konieczności wzrostu zatrudnienia w aptekach i dodatkowych kosztach nie mogą mieć znaczenia. Ustawodawca w swoich regulacjach postawił tak naprawdę nie na interes placówek, a na interes ludności – mówi z kolei wicestarosta Beata Smolec.

Sprawa trafi jeszcze na posiedzenie Komisji Zdrowia i Spraw Społecznych Rady Powiatu. Jej przewodniczący Mirosław Nowak, poproszony przez serwis beskidzka24.pl o komentarz, mówi krótko:

– Apteki po uchwaleniu harmonogramu powinny te dyżury pełnić. Są takie zawody, takie profesje, które w pewnym sensie są służbą. Nikt nie pyta np. kolejarza, czy będzie pracował w niedziele.

Źródło: ŁW/beskidzka24.pl

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA