REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
wt. 20 czerwca 2023, 08:01

Strajk w niemieckich aptekach z bliska, oczami polskiej farmaceutki…

W środę 14 czerwca w całych Niemczech odbył się ogólnokrajowy strajk pracowników aptek. Niemieccy farmaceuci zamknęli swoje apteki i wyszli na ulicę głośno skandować towarzyszące im postulaty. W proteście uczestniczyła także pracująca w Niemczech farmaceutka Kinga Marzec. Jakie są jej spostrzeżenia na temat zeszłotygodniowego strajku?

Farmaceuci w Niemczech wyszli na ulicę w ramach ogólnokrajowego protestu (fot. Kinga Marzec)
Farmaceuci w Niemczech wyszli na ulicę w ramach ogólnokrajowego protestu (fot. Kinga Marzec)

Nasza rozmówczyni to farmaceutka pochodząca z Polski, która obecnie pracuje w aptece w Cottbus. To miasto leżące około 30km od granicy z Polską. Niemniej jednak nawet tak nieduża odległość od Polski znacząco zmienia zasady funkcjonowania rynku farmaceutycznego. Choć jak się okazuje problemy pozostają niemal wspólne…

REKLAMA

– Ze względu na coraz dotkliwiej odczuwane braki podstawowych leków i ogromną biurokrację, z którą zmagamy się każdego dnia chcieliśmy pokazać to, co widniało na plakatach wielu z nas – argumentuje Pani Kinga.

A co dokładnie widniało na wspomnianych plakatach? Hasła były bardzo różne. Miały jednak wspólny mianownik – trudną sytuację aptek i brak reakcji ze strony rządzących. Stąd też transparenty z napisem „Die Regierung fahrt uns gegen die Wand”, czyli „Rząd przypiera nas do ściany”. Pojawiały się też plakaty informujące o umieraniu aptek…

Strajk w Niemczech
Strajk aptekarzy w Niemczech

– Tylko w 2022 roku liczba aptek w Niemczech spadła o 393 do poziomu 18.068, najniższego od początku lat 80-tych – podkreśla nasza rozmówczyni.

Co jest bezpośrednim powodem, dla którego strajk w niemieckich aptekach objął cały kraj? Powód jest jeden, a może jest ich więcej? O to zapytaliśmy Panią Kingę. Czego udało nam się dowiedzieć?

Nadmierna biurokracja a strajk w niemieckich aptekach…

Jak przekazała nam Kinga Marzec przyczyn strajku było co najmniej kilka. Jedną z ważniejszych jest nadmierne obciążenie farmaceutów pracujących w aptekach niepotrzebną biurokracją. W ocenie Pani Kingi pracownicy aptek obarczani są nadmiarem przepisów, podczas gdy lekarze u naszych zachodnich sąsiadów są z tej biurokracji zwolnieni.

– Farmaceutom brakuje elastyczności w swojej pracy, aby móc szybko pomóc pacjentom – mówi nam pracująca w Cottbus farmaceutka.

⇒ Czytaj również: Apteki w Niemczech już w środę rozpoczynają strajk…

Problemem w Niemczech są nadal przeważające tam recepty papierowe. Jak ocenia nasza rozmówczyni kwestia e-recepty to temat dopiero raczkujący, podczas gdy w Polsce świetnie spełnia ona swoją rolę. Recepta papierowa to dodatkowa ilość biurokracji, a także częsta przyczyna problemów na linii apteka – kasa chorych. Jak informuje nas Pani Kinga kasy chorych potrafią po kilku miesiącach odmówić aptece zwrotu kwoty za leki tylko dlatego, że na recepcie brakowało imienia lekarza lub zapisu informującego o dostępności instrukcji dawkowania.

– Jednym z postulatów był właśnie ten, aby eliminować obarczaniem winą za błędy formalne lekarzy nas, wydających leki – argumentuje strajk w niemieckich aptekach farmaceutka.

Problemy tej natury sprawiają, że coraz mniej ludzi decyduje się na wybór tej właśnie ścieżki zawodowej. Dlatego też właściciele niemieckich aptek miesiącami szukają pracowników do swoich placówek…

Braki leków dolały oliwy do ognia…

W ciągu roku w Niemczech przepisywanych jest około 20 milionów leków, które nie są dostępne. Jak twierdzi nasza rozmówczyni braki antybiotyków (zwłaszcza tych dla dzieci) odczuwane są na każdym dyżurze. Dlatego też rozpoczęcie pracy wiąże się zwykle z poinformowaniem okolicznych lekarzy, jakie leki są obecnie niedostępne. To kolejny z powodów, dla których strajk w niemieckich aptekach stał się rzeczywistością.

REKLAMA
REKLAMA

– Każdego dnia podczas obsługi pacjentów potrzebuję dwukrotnie więcej czasu niż dotychczas, aby znaleźć dla brakujących leków odpowiednią alternatywę – argumentuje Pani Kinga.

Niestety próby te często kończą się niepowodzeniem i telefonem do lekarza z prośbą o konsultację lub wystawienie nowej recepty. Jak twierdzi farmaceutka – z powodu biurokracji wiele jej działań, na które mogłaby sobie pozwolić w Polsce – jako farmaceutka w Niemczech nie może sobie na nie pozwolić. A sprawa dotyczy nie tylko antybiotyków, ale też leków przeciwkaszlowych, przeciwcukrzycowych, stosowanych w leczeniu nadciśnienia tętniczego czy też statyn…

Strajk w niemieckich aptekach a opinia społeczeństwa

Zapytana przez nas farmaceutka o kwestię podejścia pacjentów do ogólnokrajowego strajku powiedziała, że protest spotkał się z pozytywną reakcją społeczeństwa. Pacjenci informowani byli o strajku z wyprzedzeniem. W rozmowach z farmaceutami życzyli im szczęścia i deklarowali trzymać kciuki za inicjatywę protestu i jego postulaty. Pacjenci zdają sobie sprawę, że co do zasady założenia protestujących mogą pomóc im samym w przyszłości.

– Mniej biurokracji za pierwszym stołem oznacza realnie szybsze możliwości pomocy pacjentom i ratunku dla problematycznych recept – podkreśla Pani Kinga.

Skala protestu okazała się naprawdę imponująca. W strajku udział wzięło około 86% aptek w Niemczech. Były one zamknięte przez cały dzień 14 czerwca. 8% aptek wzięło udział w proteście w inny sposób. Obsługiwały one chociażby pacjentów tylko poprzez okienka służące do dyżurowania. Reszta aptek to tzw. apteki dyżurujące, które dla zapewnienia dostępu do najważniejszych leków były otwarte. Farmaceuci, którzy protestowali w przeważającej części wyszli na ulice. W Berlinie zgromadziło się ponad 5 tysięcy pracowników aptek.

– W Cottbus, gdzie pracuję, większość aptek włączyła się do protestu i pozostała zamknięta – poinformowała nas Pani Kinga.

Jak zauważa – nie wyobraża sobie takiego protestu w Polsce…

Co na to rządzący w Niemczech?

Strajkujący farmaceuci przeszli w ramach protestu pod siedzibę resortu zdrowia. Niestety obecny w ministerstwie Karl Lauterbach, szef resortu nie spotkał się z nimi. Zamieścił jedynie na Twitterze zdjęcie protestujących, jakie wykonał z okien swojego ministerstwa.

– Napisał, że skandujemy i jesteśmy głośno, bo uważamy, że kradnie nam pieniądze. W opinii farmaceutów było to bardzo lekceważące – skomentowała Kinga Marzec.

Jak uważa farmaceutka, minister swoim zachowaniem pokazał, jak duży dystans dzieli go od farmaceutów i ich problemów. Dlatego też już teraz zapowiedzieli oni gotowość do kolejnych protestów. Więcej o proteście w niemieckich aptekach znaleźć można na stronie Federalnego Związku Niemieckich Stowarzyszeń Farmaceutów ABDA.

©MGR.FARM

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA