– Panika zakupowa w 2020 zaciemnia porównanie ale przekaz jest jasny. Potrzebujemy odporności, spokoju, wypoczętych oczu i zadbania o urodę. Sezonu przeziębień i alergicznego niemal brak. Czy przyszedł czas na produkty life-style? – pyta Jarosław Frąckowiak, prezes zarządu PEX PharmaSequence.
Ekspert wskazuje, że poluzowanie obostrzeń, wiosna na pewno przyczynią się do wzrostu sprzedaży wszelkich produktów z kategorii „Beauty”. Każda kategoria, która „powiąże się” w percepcji pacjentów/konsumentów z rehabilitacją pokowidową lub zwiększeniem odporności przed wirusem nadal ma szansę na powodzenie.
Z danych przedstawionych przez PEX PharmaSequence wynika, że tylko 7 kategorii produktów zanotowało wzrosty sprzedaży, w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku (marzec). Są to preparaty na włosy i paznokcie, nasenne i uspokajające, nawilżające do oczu, miejscowe przeciwbólowe, stosowane w chorobach wątroby i witamina D. Zdecydowanie największy wzrost odnotowała ta ostatnia kategoria.

Zmiany w zachowaniach pacjentów
Niedawno w programie „Kwadrans z farmacją” Jarosław Frąckowiak zwracał uwagę, że ostatni rok sporo zmienił na rynku aptecznym i w sposobie zarządzania aptekami. Jeszcze do niedawna uważano, że sposobem poprawiania rentowności aptek, jest ograniczania wielkości magazynu i odpowiednie zarządzanie nim. Mowa tutaj przede wszystkim o unikaniu przecen leków refundowanych i utrzymywaniu minimalnego stanu magazynowego. Pandemia zmieniła jednak sposób w jaki pacjenci korzystają obecnie z aptek. To z kolei wymusiło zmiany ich funkcjonowaniu (czytaj również: Pandemia zmieniła apteki, ale nadal 20% ledwo wiąże koniec z końcem).
– Pacjent teraz rzadziej udaje się do apteki. COVID to zmienił. Kiedyś nierzadko spotykaną liczbą było 2,2 mln wizyt dziennie. Teraz jak dochodzimy do 2 milionów to są te “duże liczby”. Wydajemy w tych aptekach znacznie więcej pieniędzy. Koszyk kosztuje tyle, ile kosztował w dniach marca rok temu, kiedy wszyscy Polacy poszli do aptek i trzeba było 20 milionów osób obsłużyć. To jest nawet 80 złotych z doliczeniem refundacji i to się utrzymuje. To jest to signum temporis – mówił ekspert.
Pacjenci chodzą do aptek rzadziej, ale kupujemy więcej i płacą więcej – za co m.in. odpowiedzialne są podwyżki cen. Jak to wpływa na apteki?
– Magazyny rosną i rośnie asortyment. Dlaczego? Dlatego, że jeśli pacjent nie znajdzie produktu, którym jest zainteresowany, to pójdzie do innej apteki. Bardzo szybko aptekarze dostosowali się do tego, co jest potrzebne na danym rynku i o co ludzie pytają – mówił Jarosław Frąckowiak w programie „Kwadrans z farmacją”.
Źródło: ŁW/PEX PharmaSequence










