– Polacy najchętniej szczepiliby się u lekarzy rodzinnych. Trzy czwarte Polaków nie zna nawet orientacyjnego terminu szczepienia przeciw SARS-CoV-2. Co drugi obawia się szczepienia, a 57,5% ankietowanych chciałaby mieć możliwość wyboru pomiędzy szczepionkami różnych producentów – tak wyniki swoich badań podsumowuje firma Biostat.
Badanie przeprowadzono na próbie 1000 osób. Jedno z zadanych pytań dotyczyło tego, który z punktów szczepień byłby dla ankietowanych najwygodniejszy. 46,2% wskazało na POZ lub lekarza rodzinnego. Z kolei co dziesiąty ankietowany wskazał szpital, 7,9% najchętniej skorzystałoby z mobilnego punktu szczepień. 5,7% ankietowanych zaszczepiłoby się w przychodni zakładowej. Najmniej, bo 3,7% pozwoliłoby się zaszczepić farmaceucie w aptece – choć w praktyce takiej możliwości jeszcze nie ma. Co czwarty ankietowany przyznał, że nie zamierza się szczepić przeciw COVID-19.

– Po dwóch tygodniach od rozpoczęcia szczepień Polacy oceniają swoją wiedzę o Narodowym Programie Szczepień na czwórkę z minusem. Z jednej strony szczepionka przyjmowana jest pozytywnie, lecz z drugiej Polacy w niewielkim stopniu orientują się kiedy i gdzie zostaną zaszczepieni. Najchętniej szczepiliby się u lekarzy rodzinnych, tylko co dziesiąty w szpitalu. Aż trzy czwarte Polaków nie zna nawet orientacyjnego terminu szczepienia – komentuje Rafał Piszczek, prezes Centrum Badawczo-Rozwojowego BioStat.
Jak wskazuje, wprowadzenie ewentualnych przywilejów dla osób zaszczepionych spotyka się z bardzo rozbieżnymi opiniami. Nawet połowa pytanych o to Polaków popiera łagodzenie obostrzeń dla zaszczepionych, jednak równocześnie znaczny odsetek sprzeciwia się takim przywilejom.
Z badania wynika, że aż 72% Polaków odczuwa społeczne skutki ograniczeń wprowadzanych podczas pandemii.
Źródło: ŁW/Biostat










