REKLAMA
Magazyn mgr.farm
Redakcja mgr.farm

Ukrainie grozi wybuch epidemii cholery

czw. 23 czerwca 2022, 09:45

Cholera i inne śmiertelne choroby mogą zabić tysiące ludzi w położonym na południu Ukrainy mieście Mariupol. Zwłoki ofiar wojny Ukrainy z Rosją nie są zbierane, a lato przynosi cieplejszą pogodę co prowadzi do rozwoju drobnoustrojów.

Według szacunków na całym świecie w trakcie "Hiszpanki" wirusem grypy A H1N1 zaraziło się nawet 500 milionów osób, z czego ok. 10% zmarło (fot. Shutterstock)
Mieszkańcy byli zmuszeni pić wodę ze studni, ponieważ miasto nie miało bieżącej wody ani działającego systemu kanalizacji (fot. Shutterstock)

Mer Mariupola Vadym Boichenko powiedział, że studnie zostały zanieczyszczone przez zwłoki ludzi zabitych podczas tygodni rosyjskiego bombardowania i oblężenia. Zbieranie ciał przez rosyjskich okupantów miasta postępuje powoli.

Mamy do czynienia z epidemią czerwonki i cholery. Tak niestety oceniają to nasi lekarze: wojna, która zabrała ponad 20 tysięcy mieszkańców… niestety, z tymi ogniskami zakażeń, pochłonie jeszcze tysiące mieszkańców Mariupola – powiedział telewizji państwowej.

REKLAMA

Boichenko, który mieszka poza Mariupolem, poinformował, że miasto zostało objęte kwarantanną (czytaj również: Największe epidemie w historii świata).

REKLAMA

Mariupol stał się „średniowiecznym gettem”

Ukraina twierdzi, że około 100 000 osób przebywa obecnie w Mariupolu. Miasto niegdyś tętniło życiem, przed wojną liczyło około 430 000 mieszkańców, a obecnie jest miejskim pustkowiem. Boichenko, który w zeszłym miesiącu powiedział, że rosyjskie bombardowania zamieniły Mariupol w „średniowieczne getto”, dodał, że mieszkańcy byli zmuszeni pić wodę ze studni, ponieważ miasto nie miało bieżącej wody ani działającego systemu kanalizacji. Wezwał on ONZ i Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża do pracy nad utworzeniem korytarza humanitarnego, aby pomóc mieszkańcom w opuszczeniu miasta, które według ukraińskich urzędników wciąż nie ma scentralizowanych dostaw wody, elektryczności i gazu.

Rosja komentuje sytuację

Światowa Organizacja Zdrowia ostrzegła w zeszłym miesiącu o możliwości wybuchu epidemii cholery w Mariupolu. Brytyjskie ministerstwo obrony potwierdziło te słowa, dodając że służby medyczne są prawdopodobnie bliskie załamania.

Rosja ma trudności z zapewnieniem podstawowych usług publicznych dla ludności na terytoriach okupowanych przez Rosję – poinformowano.

Rosja nie skomentowała natychmiast twierdzeń Boichenki ani brytyjskiego ministerstwa obrony. Moskwa twierdzi, że jej „specjalna operacja wojskowa” ma na celu rozbrojenie i „denazyfikację” Ukrainy. Kijów i jego sojusznicy nazywają ją niesprowokowaną wojną napastniczą mającą na celu zajęcie terytorium.

REKLAMA

Źródło: ML/Reuters

REKLAMA
REKLAMA

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

3 komentarze Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Ja jestem zdziwiony, że tam jeszcze nie ma epidemii cholery??
Już od długiego czasu o tym słychać, a jak Ukrainie to i innym krajom.
Narazie wiele epidemii ich nie dotyka bardziej niż w pozostałych rejonach Europy pomimo tak małej liczby szczepień więc jest duża szansa że i to ich ominie ;)