Mer Mariupola Vadym Boichenko powiedział, że studnie zostały zanieczyszczone przez zwłoki ludzi zabitych podczas tygodni rosyjskiego bombardowania i oblężenia. Zbieranie ciał przez rosyjskich okupantów miasta postępuje powoli.
– Mamy do czynienia z epidemią czerwonki i cholery. Tak niestety oceniają to nasi lekarze: wojna, która zabrała ponad 20 tysięcy mieszkańców… niestety, z tymi ogniskami zakażeń, pochłonie jeszcze tysiące mieszkańców Mariupola – powiedział telewizji państwowej.
Boichenko, który mieszka poza Mariupolem, poinformował, że miasto zostało objęte kwarantanną (czytaj również: Największe epidemie w historii świata).
Mariupol stał się „średniowiecznym gettem”
Ukraina twierdzi, że około 100 000 osób przebywa obecnie w Mariupolu. Miasto niegdyś tętniło życiem, przed wojną liczyło około 430 000 mieszkańców, a obecnie jest miejskim pustkowiem. Boichenko, który w zeszłym miesiącu powiedział, że rosyjskie bombardowania zamieniły Mariupol w „średniowieczne getto”, dodał, że mieszkańcy byli zmuszeni pić wodę ze studni, ponieważ miasto nie miało bieżącej wody ani działającego systemu kanalizacji. Wezwał on ONZ i Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża do pracy nad utworzeniem korytarza humanitarnego, aby pomóc mieszkańcom w opuszczeniu miasta, które według ukraińskich urzędników wciąż nie ma scentralizowanych dostaw wody, elektryczności i gazu.
Rosja komentuje sytuację
Światowa Organizacja Zdrowia ostrzegła w zeszłym miesiącu o możliwości wybuchu epidemii cholery w Mariupolu. Brytyjskie ministerstwo obrony potwierdziło te słowa, dodając że służby medyczne są prawdopodobnie bliskie załamania.
– Rosja ma trudności z zapewnieniem podstawowych usług publicznych dla ludności na terytoriach okupowanych przez Rosję – poinformowano.
Rosja nie skomentowała natychmiast twierdzeń Boichenki ani brytyjskiego ministerstwa obrony. Moskwa twierdzi, że jej „specjalna operacja wojskowa” ma na celu rozbrojenie i „denazyfikację” Ukrainy. Kijów i jego sojusznicy nazywają ją niesprowokowaną wojną napastniczą mającą na celu zajęcie terytorium.
Źródło: ML/Reuters










