Choć rząd zdecydował o zniesieniu w Anglii prawnego obowiązku zakrywania ust i nosa przy użyciu maseczek w placówkach aptecznych, to jednak wciąż zaleca ich użycie „w zatłoczonych i zamkniętych przestrzeniach”, a także wymaga, by stosowano je „w placówkach opieki zdrowotnej w celu zapobiegania oraz kontrolowania infekcji”.
Obecnie, noszenie masek jest natomiast wciąż obowiązkowe w sklepach, transporcie publicznym oraz instytucjach opieki zdrowotnej w Walii, a także w zamkniętych pomieszczeniach w Szkocji i Irlandii Północnej.
Angielscy farmaceuci opowiedzieli na portalu C+D, jak do najnowszych postanowień rządu wobec maseczek, odnieśli się odwiedzający ich pacjenci (zobacz też: National Pharmacy Association (NPA) wzywa Brytyjczyków, by nosili maseczki w aptekach).
Prezes zarządu w Local Pharmaceutical Committee (LPC) w Liverpoolu, a także inspektor farmaceutyczny oraz dyrektor Green Lane Pharmacy, Matt Harvey, relacjonował więc, że od momentu zniesienia tego obowiązku, zaobserwował „niewielki wzrost liczby osób, która zrezygnowała z maseczek”. Jednocześnie jednak, zaznaczył on, że ilość pacjentów, która nie zakrywała twarzy, była również „całkiem wysoka także wtedy, gdy było to prawnie wymagane”.
– W chwili, gdy pacjent wchodzi bez maseczki do placówki aptecznej, jeden z członków personelu w uprzejmy sposób prosi go, by ją założył – opowiadał Harvey. – 95% osób zgadza się na to, nie protestując.
Czasami, pacjenci stawiają też opór – choć, co podkreślił dalej Harvey, w przypadku jego zespołu aptecznego, bardzo rzadko dochodzi do nadużyć czy stosowania jakiejkolwiek formy przemocy wobec pracowników placówki. Jeden z incydentów dotyczył pacjenta, który „stanął na zewnątrz, przy wejściu do apteki, i informował każdą ze zbliżających się do niej osób, że noszenie maseczki nie jest już obowiązkowe, i że nie musi stosować się do zaleceń farmaceuty”. Inni pacjenci „ustawiają się natomiast na zewnątrz w oczekiwaniu, że zostaną oni w ten sposób obsłużeni przez personel apteczny” (czytaj również: Zbił szybę w aptece i skaleczył farmaceutkę. Poszło o maseczkę…).
Wszystko to ma wpływać na pracę farmaceutów, którzy i tak poddani są już dużej presji ze względu na trwającą pandemię.
Z kolei farmaceuta z angielskiego miasta Milton Keynes, zaznaczał, że mimo ponawianych próśb ze strony personelu apteki, w której pracuje, „blisko 50% pacjentów przestało stosować maseczki, wchodząc do placówki”. Jednym ze sposobów, by to zmienić, jest wprowadzenie obowiązku noszenia maseczek przez te osoby, które chcą uzyskać od farmaceutów poradę zdrowotną – na drzwiach prowadzących do pokoju konsultacyjnego, umieszczono w tej aptece napis „Zakaz wstępu bez maseczki”.
Inne placówki apteczne, chcąc zapewnić personelowi i pacjentom bezpieczeństwo, inwestują natomiast w „roboty dezynfekujące” oraz oczyszczacze powietrza.
Tym, co wśród farmaceutów budzi jednak zdecydowany niepokój, jest „wiadomość o potencjalnym uchyleniu obowiązku izolacji oraz wpływ tej decyzji na zespoły apteczne”.
Rząd poinformował, że zamierza znieść w Anglii wszystkie istniejące jeszcze restrykcje związane z COVID-19, w tym także prawny obowiązek pozostania w samoizolacji przez pięć kolejnych dni po otrzymaniu pozytywnego wyniku testu, już w drugiej połowie lutego – a więc o miesiąc wcześniej, niż przewidywano.
– Oznacza to, że do aptek, przychodzić będą również pacjenci z pozytywnym wynikiem – akcentowała Reena Barai, właścicielka S G Barai Pharmacy w Sutton w południowym Londynie. Także członkowie zespołów aptecznych, którzy otrzymają pozytywny wynik, „technicznie mogliby zgłaszać się do pracy”.
Barai obawia się, że konsekwencje takich zmian, „mogą być ogromne”.










