W czasie trwającej epidemii koronawirusa najczęściej sprzedają się domniemane leki stosowane w leczeniu COVID-19, a także wyroby medyczne dedykowanych diagnostyce zakażeń SARS-CoV-2.
Co stoi za tym interesem?
Jest wiele powodów, dlaczego handel fałszywymi lekami kwitnie (czytaj również: Fałszywe recepty na silny lek przeciwbólowy we Wrocławiu). Po pierwsze leki oryginalne są drogie (ostatnio zwłaszcza biologiczne), nielegalna produkcja jest tania – stosuje się gorszej jakości zamienniki aktywnych substancji farmaceutycznych (API), mniej lub wcale. Po drugie nie ma Dobrych Praktyk Wytwarzania (Good Manufacturing Practice, GMP) i kontroli jakości, a sankcje karne są nieadekwatne do potencjalnego zysku.
A ponadto dostęp do fałszywych leków jest dużo łatwiejszy dzięki internetowi. W obrocie sfałszowanymi lekami uczestniczy wielu pośredników. Do tego przy zastosowaniu rutynowych metod analitycznych występują poważne trudności w wykrywaniu niedeklarowanych składników przez laboratoria kontrolne.
Fałszywy a nielegalny lek
Sfałszowany produkt leczniczy to taki, który został fałszywie przedstawiony w zakresie tożsamości produktu czytaj również: Uwaga na fałszywe recepty na Zolpic z Rybnika…). Nie zgadza się więc z zatwierdzonym przez odpowiednie instytucje: jego opakowanie, etykieta, nazwa lub skład w odniesieniu do jakichkolwiek składników oraz mocy tych składników. Dodatkowo deklaruje się nieprawdziwe jego pochodzenie, czyli wytwórcę, kraj wytworzenia, kraj pochodzenia lub jego historię.
Natomiast lekiem nielegalnym jest produkt, który nie został dopuszczony do obrotu na terenie danego kraju lub taki, który został dopuszczony do obrotu, ale jest sprzedawany w miejscach do tego nieuprawnionych.
Źródło: IK/limanowa.in










