Koszty leków stosowanych u hospitalizowanych z powodu koronawirusa pacjentów, miały gwałtownie maleć od maja. Wszystko za sprawą postępów w leczeniu, krótszych pobytów w szpitalach, a także dzięki użyciu tańszych leków generycznych. Jednocześnie jednak, wskazuje się na spodziewany ponowny wzrost, który ma nastąpić, kiedy szpitale zaczną płacić za produkowany przez Gilead Sciences Inc. remdesivir.
Spadek kosztów
Jak donosi Reuters.com, według danych przedstawionych przez firmę IllumiCare, szpitale wydały w lipcu $1,090 na leki pacjenta hospitalizowanego z powodu COVID-19. To spadek z $3,011, które zapłaciły w maju – miały pokazać wyniki analiz, które przeprowadzono w ponad 50 szpitalach w 10 stanach. Do takiego stanu rzeczy, przyczynił się szereg czynników: porównując dane z kwietnia i lipca, o 30% zmalał czas pobytu w szpitalu (z 9,6 dnia do 6,8), a o 22% spadła także ilość stosowanych leków(z 20 do 15,4). Farmaceuci podkreślają, że taki spadek w użyciu leków, może być wynikiem rzadszego stosowania respiratorów, które to pociąga za sobą konieczność sięgania po środki przeciwbólowe.
Michael Ganio, starszy dyrektor praktyki farmaceutycznej i jakości w American Society of Health-System Pharmacists, podkreślał, że stosowane u pacjentów z COVID-19 leki nie są szczególnie drogie, a większym niż koszt problemem, są często ich braki.
Cena za remdesivir
Jednocześnie jednak, Ganio zaznaczył, że koszty mogą w nadchodzących miesiącach znacznie wzrosnąć, a to za sprawą leku remdesivir (czytaj również: Stany Zjednoczone wykupują światowe zapasy remdesiviru).
Remdesivir, który podczas testów w USA pomógł pacjentom w szybszej rekonwalescencji, uzyskał w maju od amerykańskich organów regulacyjnych specjalną autoryzację na czas trwania kryzysu. Gilead miało podarować pierwsze dawki leku, jednak teraz zaczyna pobierać opłaty. Spółka mówi o koszcie równym $3,120 za cykl leczenia w przypadku pacjentów ubezpieczonych komercyjnie, oraz $2,340 w przypadku tych z Medicare.
Najbliższe miesiące
Mimo tych spadków, amerykańskie szpitale w dalszym ciągu znajdują się pod finansową presją, podczas gdy wskaźniki zachorowań na COVID-19 wciąż pozostają wysokie, między innymi w takich stanach jak Kalifornia, Floryda czy Teksas. Co więcej, władze ds. zdrowia ostrzegają, że nadchodzący sezon grypowy może jeszcze pogorszyć sytuację.
– Jako pracownicy służby zdrowia, wstrzymujemy oddech w oczekiwaniu na to, co przyniesie jesień z sezonem grypowym oraz COVID-em – mówił Ganio.
Inne leki
W dodatku, koszty mogą się jeszcze zwiększyć ze względu na inne stosowane w terapii leki. Rośnie użycie przeciwzapalnego leku tocilizumab, stosowanego powszechnie w leczeniu zapalenia stawów – jego użycie u hospitalizowanych z powodu COVID-19 pacjentów, wzrosło w lipcu o 29% w porównaniu z poprzednim miesiącem. Tocilizumab kosztuje ponad $2,200 na pacjenta.
Najczęściej przepisywanym lekiem w przypadku chorych na koronawirusa pacjentów był antykoagulant, enoksaparyna. Podawano ją w ubiegłym miesiącu w przypadku 50% hospitalizowanych osób – a koszt wyniósł $322 na pacjenta.
Innym środkiem zmniejszającym śmiertelność wśród pacjentów, u których stwierdzono COVID-19, był steryd deksametazon – jego koszt to $8.78 na pacjenta, a podawany był w lipcu w przypadku 35.1% hospitalizowanych chorych na koronawirusa (czytaj również: Deksametazon tylko dla tych chorych na COVID-19, którzy wykazują poważne symptomy).
IllumiCare przeanalizowało dane z okresu od marca do lipca, z jednostek pochodzących z 10 stanów, w tym m.in. Teksasu i Kalifornii. Objęły one ponad 4 tys. pacjentów, którzy byli hospitalizowani i poddani leczeniu z powodu infekcji koronawirusa. Firma wykluczyła część pacjentów, u których stwierdzono COVID-19, ale którzy hospitalizowani byli z innych powodów
AM/reuters.com










