Tylko jedna trzecia z badanych osób, u której stwierdzono subwariant AY.4.2, miała wykazywać „klasyczne” symptomy właściwe dla COVID-19, w porównaniu z prawie połową pacjentów, zakażonych dominującym do tej pory podwariantem AY.4.
Ponadto, dwie trzecie osób zainfekowanych AY.4.2 „miało jakiś symptom” – dla porównania, co podkreślają naukowcy, wcześniejszy szczep miał powodować przynajmniej jeden objaw u trzech czwartych zakażonych osób (czytaj również: Nowy wariant koronawirusa wykryty we francuskim regionie Bretania).
Według specjalistów, osoby bezobjawowe mogą rzadziej izolować się społecznie, co wpływa na szybsze przenoszenie się infekcji. Osoby z łagodnymi symptomami mają też prawdopodobnie łatwiej transmitować wirusa w czasie kaszlu. Jednocześnie, eksperci twierdzą, że prawdopodobieństwo, iż stan zdrowia zainfekowanych pacjentów ulegnie pogorszeniu wskutek uaktywnienia się innych, poważnych objawów, jest niewielkie.
– Wydaje się, że jest mniej symptomatyczny, co jest dobrą wiadomością – mówił o nowym wariancie prof. Paul Elliot, epidemiolog. – Wygląda jednak na to, że jest łatwiej transmisyjny.
Rezultaty, jakie zaprezentowano, dotyczą badania React-1, prowadzonego między 19 października a 5 listopada 2021 roku. Miało ono również wykazać, że wzmacniające dawki szczepionki przeciw koronawirusowi powodują zmniejszenie o dwie trzecie ryzyka wystąpienia choroby u osób dorosłych (zobacz także: Nowy wariant koronawirusa – mu – pod obserwacją Światowej Organizacji Zdrowia (WHO)).










