Policyjny Komisarz ds. Dochodzeń i Przeglądów (PIRC) w Szkocji donosi, że pacjent został zatrzymany i przedstawiono mu odpowiednie zarzuty (zobacz też: Wielka Brytania: farmaceuci pracują w strachu o swoje życie).
Jak wynika z raportu PIRC, mężczyzna miał dopuścić się nadużyć słownych po tym, jak w zeszłym miesiącu (8 maja) personel apteki odmówił mu wydania całego, weekendowego zapasu leku metadon. Pacjent opuścił wtedy aptekę, aby chwilę później do niej wrócić. Wtedy „opluł i kasłał” na jednego z pracowników. Następnie, został usunięty z apteki przez jednego z klientów, któremu groził, że „go zastrzeli”.
Pacjent miał także grozić, że podpali aptekę, i ignorować zasady dotyczące zachowania odpowiedniego dystansu. Kiedy policja aresztowała mężczyznę, ten poinformował, że jest zarażony nowym koronawirusem.
Po aresztowaniu, mężczyzna doznał urazu – jak wynika z raportu, miał on celowo uderzać głową w siedzenie policyjnego vana, powodując rozcięcie na czole, a następnie, po tym, jak założono mu kajdanki, ranić się nimi dalej w głowę. Mężczyznę najpierw przewieziono do szpitala, a potem do policyjnego aresztu, jak mówi dalej raport (czytaj: Wielka Brytania: farmaceuci uczcili pamięć kolegów zmarłych wskutek COVID-19).
W dochodzeniu prowadzonym przez PIRC, znalazła się informacja o tym, że zachowanie mężczyzny było „niezwykle niepokojące i bolesne dla personelu apteki i funkcjonariuszy policji”. Co więcej, stwierdzono w nim, że urazy, jakich doznał pacjent po tym, jak został zatrzymany, powstały z jego własnej winy, a odpowiedź policjantów była „proporcjonalna i konieczna”.










