Rzecznik sieci Lloydspharmacy mówił w zeszłym tygodniu, że około 200 pracowników jest obecnie nieobecnych w pracy ze względu na „konieczność poddania się samoizolacji” z powodu COVID-19.
– Większość z nich to pracownicy rejestrujący, co znacząco wpływa na czasowe zamknięcia naszych oddziałów – komentował rzecznik.
Lloydspharmacy miała już zastosować nowe rządowe wytyczne, które pozwalają w pełni zaszczepionym farmaceutom na uniknięcie, w wyjątkowych sytuacjach, konieczności poddania się samoizolacji.
– Niestety, miało to na nas bardzo nieznaczny wpływ, jako że większość naszych kolegów znajduje się w izolacji ze względu na to, że pozytywny wynik dotyczył osoby, z którą mieszkają – mówił dalej rzecznik.
Dodał też, że sieć pracuje nad tym, by apteki były otwarte, „jednak przeważnie odbywa się to w ten sposób, że część oddziałów zostaje o pewnych porach zamkniętych, po to, by zapewnić, że każda społeczność ma dostęp do lokalnej apteki, nawet jeżeli w ograniczonych godzinach” (czytaj również: Wielka Brytania: sieć LloydsPharmacy uruchamia usługę 15-minutowych testów na obecność koronawirusa).
Czasowe zamknięcia
Jak kontynuuje rzecznik Lloydspharmacy, sieć jest przekonana, że „mający kluczowe znaczenie pracownicy nie powinni być zmuszani do niepotrzebnej samoizolacji”:
– Chcemy, by wszystkie nasze lokalne apteki pozostały otwarte, a także, by mogły one świadczyć niezakłócone usługi pacjentom, którzy polegają na nas w kwestii swoich leków oraz opieki.
Tymczasem już w marcu, wielu farmaceutów dzieliło się swoimi obawami na portalu społecznościowym Twitter, twierdząc, że sieć Lloydspharmacy woli czasowo zamykać część swoich oddziałów i nie podnosić stawek dla ewentualnych farmaceutów pracujących na zastępstwie.
Rzecznik Lloydspharmacy podkreślał także w marcu, że naczelny inspektor przyjrzał się sprawie skarg podnoszonych na mediach społecznościowych i nie znalazł nieprawidłowości (zobacz także: Wielka Brytania: sieć LloydsPharmacy oferuje usługi opieki zdrowotnej w domach już ponad 100 tys. pacjentów).
Z kolei w ubiegłym miesiącu, również CEO sieci Boots miał w rozmowie z The Daily Mail przyznać, że „niewielka część oddziałów” musiała zostać zamknięta z powodu niedoborów kadrowych.
Problem starszy niż pandemia COVID-19
Przewodniczący Pharmacists’ Defence Association (PDA), Paul Day, mówił z kolei w rozmowie z portalem C+D, że „obawy dotyczące zamykania aptek, podczas gdy według kontraktów powinny być one otwarte, były podnoszone jeszcze przed obecną „pingdemią” (niedobory kadrowe w Wielkiej Brytanii powodowane koniecznością samoizolacji)”.
Problem był zauważalny szczególnie w Szkocji, gdzie dwa organy zdrowotne miały już upominać kontaktorów, że „muszą oni informować istotną część NHS o jakichkolwiek okresach zamknięcia”.
Day podkreślał także, że część aptek znajduje się obecnie pod presją – „farmaceuci są bowiem zmuszani do zamykania oddziału, w którym pracują, w środku zmiany, po to by przemieszczać się i otwierać w zamian inny oddział”:
– Powoduje to obawy o opiekę nad pacjentami, zwiększa ilość pracy farmaceutów, a także wpływa niekorzystnie na ogólny czas, w którym apteki są nieczynne – kiedy odpowiedzialny farmaceuta przemieszcza się pomiędzy dwoma oddziałami, w konsekwencji obie pozostają zamknięte.
Co na to Departament Zdrowia i Opieki Społecznej (DH)
Odpowiadając na wątpliwości ze strony sektora, rzeczni DH mówił:
– W dalszym ciągu jesteśmy zobowiązani, by wspierać sektor farmaceutyczny, który odgrywa kluczową rolę w walce z pandemią i w programie szczepień.
Miał on także dodać:
– W wyjątkowych sytuacjach – kiedy w przeciwnym wypadku mogłoby to mieć szkodliwy wpływ na świadczenie podstawowych usług – ograniczona liczba imiennie określonych pracowników, znajdujących się pod ścisłą kontrolą, będzie mogła zostać zwolniona z samoizolacji tylko w celu podjęcia swoich ważnych obowiązków.










