Dzisiejsze wydanie Głosu Wielkopolskiego opisuje sytuację pani Katarzyny, która cierpi między innymi na nadciśnienie. Dobranie odpowiedniego leku, który ustabilizowałby jej stan, zajęło kardiologowi kilka miesięcy. Kiedy w końcu udało się go znaleźć, pojawił się problem z jego brakiem w aptekach.
– Brałam co-prestarium przez trzy miesiące, wszystko było w porządku, poszłam do apteki zrealizować kolejną receptę i okazało się, że mojego leku nie ma – mówi w Głosie Wielkopolskim pani Katarzyna. – Poszłam do innej apteki i usłyszałam to samo. Sytuacja powtórzyła się w kilku miejscach.
W tym czasie lek znalazł się w wykazie leków zagrożonych brakiem dostępności. Oznacza to, że nie można go dostać w co najmniej 5 proc. aptek w jednym województwie. Farmaceuci przyznają, że są problemy z dostępem do leków i doskonale wiedzą z czego one wynikają.
– Problemy z dostępem do niektórych leków występują od wielu miesięcy. Nie jest tajemnicą, dlaczego tych leków brakuje i kto za tym stoi – przyznaje Małgorzata Horoszkiewicz, właścicielka apteki Botaniqua w Poznaniu.
A stoi za tym mafia lekowa, które nielegalnie wywozi leki za granicę. Tam na ich sprzedaży zarabia więcej niż w Polsce. Problem znany jest już od lat. W celu jego rozwiązania kilkukrotnie zmieniano już przepisy.
– Wiele obiecywano sobie po nowelizacji ustawy Prawa farmaceutycznego, popularnie zwanej „Apteka dla Aptekarza”. Wprowadzała ona pełną odpowiedzialność zawodową i finansową farmaceuty za prowadzenie apteki. Dzisiaj wiadomo, że właściciel będący farmaceutą nie gwarantuje uczciwości w tym biznesie. Wśród 11 osób zatrzymanych w listopadzie ubiegłego roku zamieszanych w nielegalny wywóz leków z Polski są kierownicy aptek oraz osoby zarządzające aptekami i hurtowniami farmaceutycznymi – pisze Głos Wielkopolski (czytaj więcej: Kierownicy aptek i koordynatorzy sieci wśród zatrzymanych przez Policję…).
– Rosnący brak dostępności do leków pokazuje, że ciągle mafia lekowa w naszym kraju wyprzedza organa państwa – mówi Alina Górecka, prezes Wielkopolskiej Izby Aptekarskiej w Poznaniu.
Źródło: ŁW/Głos Wielkopolski










