W ubiegłym roku Sąd Rejonowy w Kutnie wydał wyrok w sprawie lekarza oskarżonego o udział w nielegalnym wywozie leków. Miał on wystawić 385 recept na lek Zoladex L.A., który następnie sprzedawano z dużym zyskiem za granicą. Ostatecznie jednak sąd go uniewinnił, a odpowiedzialnością za cały proceder obarczono jego konkubinę.
Z akt sprawy wynika, że kobieta była właścicielką kilku aptek. Miała znaczne długi i szukała sposobu by z nich wyjść. W 2013 roku skontaktowali się z nią przedstawiciele pewnej firmy i zaoferowali współpracę. Miała ona polegać na wykupywaniu leku Zoladex L.A. – rzadkiego i drogiego preparatu, który miał być sprzedawany za granicą, gdzie jego cena była jeszcze wyższa. Właścicielka aptek miała z tego tytułu otrzymać kwotę 100 tys. zł.
Konkubent lekarz i nieaktualne druki recept…
W tym czasie kobieta pozostawała w konkubinacie z oskarżonym lekarzem. Wiedziała, że przechowywał on w garażu nieaktualne druki recept, które magazynował celem wywiezienia na skup makulatury. Kobieta wiedziała też, że jej konkubent swoją pieczątkę lekarską nosi w saszetce, która zawsze leżała w mieszkaniu w stałym miejscu.
Współpraca kobiety ze wspomnianą firmą rozpoczęła się w czerwcu 2013 roku. Od jej przedstawicieli dostawała ona pieniądze na wykup leków i listę nazwisk, na które miały być wypisane recepty. Następnie bez wiedzy swojego konkubenta miała brać jego pieczątkę i na starych drukach recepty własnoręcznie przepisywać Zoladex L.A. z odpłatnością 100 proc. Tak podrobione recepty przekazywały innym osobom, które na terenie całego kraju w różnych receptach, wykupywały lek. Od czerwca do października kobieta wystawiła 358 takich recept. Na ich podstawie wykupiono ponad tysiąc dawek Zoladexu L.A. o łącznej wartości 821 247,40 zł.
Telefony od aptekarzy z całej Polski…
Po tym jak sprawa trafiła do sądu lekarz nie przyznawał się do zarzucanych mu czynów. Za oskarżano go o ułatwianie popełnienia czynu zabronionego poprzez dostarczanie autentycznych recept i telefoniczne potwierdzanie ich legalności. Miał też przy użyciu sms-ów udzielać rad, w jakich aptekach nie używać sfałszowanych recept.
Lekarz przyznał, że trakcie trwania tego procederu dzwonili do niego pracownicy aptek z całej Polski. W trosce o pacjentów pytali oni czy lek rzeczywiście miał być przepisany bez refundacji. Lekarz odbierając te telefony potwierdzał poprawność recept. Przed sądem tłumaczył, że w tym okresie miał wielu pacjentów w ramach swojej praktyki i wystawił kilkanaście recept na lek Zoladex L.A. Nie pamiętając dobrze danych wszystkich swoich pacjentów, będąc przekonanym, że to właśnie o nich chodzi, potwierdzał dzwoniącym aptekom, że to on wystawił owe recepty.
Sąd po przesłuchaniu kilkudziesięciu świadków, w tym pracowników aptek, dał wiarę zeznaniom lekarza. Broniła to również jego konkubina, która zeznała, że nie wiedział on o fałszowaniu przez nią recept i nie pomagał jej w tym procederze. Przyznała, że miała dostęp do jego starych recept i podkradła lekarzowi jego pieczątkę. Dokładnie opisała jak wyglądał prowadzony przez nią przestępczy proceder.
W rezultacie sąd uniewinnił lekarza stwierdzając, że o jego winie świadczą jedynie poszlaki.
Sygn. akt. II K 59/16
Źródło: ŁW/Sąd Rejonowy w Kutnie










