Minione niedawno Walentynki to okres, kiedy producenci leków na potencję skarżyć się na pewno nie mogą. Zresztą, wystarczy spojrzeć na statystyki, by przekonać się, że powodów do narzekania nie mają oni właściwie wcale – jak czytamy na portalu Głos Wielkopolski, według danych agencji pharmamarketingowej NEKK, w ciągu ostatniego roku sprzedaż takich preparatów wzrosła aż o 15%. Co więcej, wśród klientów są coraz młodsi mężczyźni (czytaj też: „Jesteśmy sprowadzane do roli chwytu marketingowego w reklamie leku na erekcję”).
Według szacunków, problemy z erekcją dotyczą w naszym kraju 1,5 mln mężczyzn po 35 roku życia. Pomocy u lekarza szuka jednak jedynie 15% z nich – coraz częściej są to osoby młode, także przed trzydziestką. W ich przypadku, przyczyn problemu upatruje się w strachu przed byciem ocenionym, a także w obowiązującym modelu kulturowym.
Wszystko to sprawia, że leki na potencję zaczynają stanowić coraz lepiej zapowiadający się biznes. Zwłaszcza, że ich status środków dostępnych bez recepty umożliwia ich reklamę.
Jak podkreśla na portalu Głos Wielkopolski Małgorzata Skorwider, prezes zarządu agencji reklamowej NEKK:
– Dlatego nakłady na reklamę w tym segmencie bardzo dynamicznie rosną. W roku 2019 było to 40 mln złotych, aż o 27 proc. więcej niż w roku poprzednim – twierdzi Małgorzata Skorwider.










