Magazyn mgr.farm

Zastraszona aptekarka sprzedała tysiące opakowań leków psychotropowych

19 października 2018 04:50

„Pacjenci” przynoszący recepty kazali zamawiać aptekarce leki i grozili, że jeśli tego nie zrobi „będzie źle”. Znali jej trudną sytuację finansową i byli doskonale przygotowani jeśli chodzi o fałszywe recepty weterynaryjne. Czy faktycznie była jednak ofiarą? Sąd Aptekarski uznał ją winną naruszenia ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii i wymierzył karę nagany…

Wniosek o ukaranie farmaceutki złożył Wojewódzki Inspektor Farmaceutyczny, który przeprowadził kontrolę w prowadzonej przez nią aptece (fot. Shutterstock)

Okręgowy Sąd Aptekarski w Lublinie rozpatrywał pod koniec ubiegłego roku sprawę aptekarki, która dopuściła się naruszenia przepisów ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Farmaceutce i współwłaścicielce apteki zarzucano, że realizowała recepty weterynaryjne, na których niezgodnie z obowiązującymi przepisami, przepisywano produkty lecznicze zawierające substancje psychotropowe. Miała też prowadzić obrót i ewidencję tego typu lekami w sposób niezgodny z prawem.

Ciężkie zarzuty wobec aptekarki

Wniosek o ukaranie farmaceutki złożył Wojewódzki Inspektor Farmaceutyczny, który przeprowadził kontrolę w prowadzonej przez nią aptece. W jej trakcie okazało się, że kobieta wyzerowała stany magazynowe takich leków jak Xanax 2 mg (104 opakowania) Clonazepam 2 mg (567 opakowań), Nasen 10 mg (41 opakowań), Onirex 10 mg (339 opakowań), Stilnox (47 opakowań), Zolpic 10 mg (43 opakowań) oraz Lorafen 2,5 mg (41 opakowań). Ponadto WIF stwierdził rozbieżności w przychodach i rozchodach takich leków jak Apo-Zopin, Nasen czy Relanium.

Na podstawie zebranej dokumentacji Wojewódzki Inspektor Farmaceutyczny stwierdził, że w aptece realizowane były duże ilości recept weterynaryjnych, wystawianych przez lekarzy, których numer PWZ miał status nieaktywny lub zawieszony. Recepty budziły zastrzeżenia co do autentyczności, a mimo to były realizowane przez kierowniczkę apteki. Recepty choć wystawiane przez jednego lekarza różniły się charakterem pisma i nie była na nich podana słownie ilość substancji psychotropowej.

Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej wezwał kierowniczkę apteki do wyjaśnień. W trakcie przesłuchania przyznała się ona do stawianych jej zarzutów. Wyjaśniła też, że wcześniej prowadziła osobiście 6 aptek, ale z uwagi na zobowiązania finansowe, wypowiedzenie umów najmu na lokale oraz zmanipulowanie przez pracownika, któremu udzieliła pełnomocnictwa do sprzedaży jej majątku, doszło do tego, że musiała zamknąć 5 aptek. W rezultacie ogłosiła upadłość, a majątek przejął syndyk masy upadłościowej.

Tłumaczenia farmaceutki

W ostatniej aptece, którą prowadziła samodzielnie (nie zatrudniała żadnego pracownika) również miała problemy. Od grudnia 2015 r. realizowała recepty weterynaryjne od lekarza, o którego funkcjonowaniu wiedziała, dlatego recepty nie budziły jej wątpliwości.

– Co pewien czas przychodził pacjent i przynosił kilka lub kilkanaście recept wystawionych przez ww lekarza weterynarii na leki psychotropowe z grupy IV P – czytamy w aktach sprawy. – Za każdym razem była to inna osoba. „Pacjenci” przynoszący recepty kazali jej zamawiać te leki, bo grozili, że jeśli nie to „będzie źle”, mówili, że „wiedzą co było w czerwcu”, dawali aptekarce do zrozumienia, że wiedzieli iż straciła majątek, ale są inne rzeczy, które można stracić.

Aptekarka zeznała, że rozumiała te groźby w ten sposób, że chodzi o jej rodzinę i głównie dzieci. Zamawiała więc leki, a po odbiór przychodzili inni ludzie. Byli to młodzi mężczyźni. Wydawała maksymalnie do 2 opakowań leku na osobę. Jednocześnie nie księgowała recept, bo „nie chciała, aby jednego dnia było wydanie dużej ilości”.

O tym, że WIF zamierza skontrolować jej aptekę dowiedziała się z anonimowego telefonu. W panice wyzerowała więc stany magazynowe leków psychotropowych.

Na tym jednak nie koniec…

Jak się później okazało, nawet po kontroli WIF w aptece, farmaceutka dalej realizowała recepty weterynaryjne na leki psychotropowe, chociaż wiedziała już, że są one wystawiane przez fikcyjnych lekarzy. W trakcie drugiej kontroli, która miała miejsce rok później, okazało się, że oprócz leków psychotropowych aptekarka prowadzi też obrót hurtowymi ilościami Apselanu – leku z pseudoefedryną. Kontrola wykazała, że jej apteka zamówiła z hurtowni farmaceutycznej ponad 13 000 opakowań tego leku, a w systemie apteki wykazano zakup tylko 311.

W ocenie Okręgowego Sądu Aptekarskiego zgromadzone w tej sprawie dowody jedno wskazywały na winę farmaceutki. Ta zresztą sama przyznała się do zarzucanych jej czynów. W rezultacie OSA wymierzył jej karę nagany, uznając ją winną prowadzenia obrotu i ewidencji substancji psychotropowych i prekursorów z grupy IV P niezgodnie z obowiązującymi przepisami, ale też realizacji recept weterynaryjnych, na których leki psychotropowe przepisywano niezgodnie z przepisami. Ostatecznie uznano ją też winną prowadzenia sprzedaży leku z pseudoefedryną poza systemem komputerowym apteki.

Do pobrania: Wyrok sądu aptekarskiego

Źródło: Okręgowy Sąd Aptekarski w Lublinie

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

IG „Farmacja Polska”: prośba o spotkanie z ministrem zdrowia IG „Farmacja Polska”: prośba o spotkanie z ministrem zdrowia

Przedstawiciele organizacji skupiających farmaceutów wystosowali do ministra zdrowia, Mariana Zembal...

Przemysł farmaceutyczny w Polsce ma się dobrze Przemysł farmaceutyczny w Polsce ma się dobrze

W pierwszych czterech miesiącach 2017 roku polski eksport produktów farmaceutycznych przekroczył mil...

Apteki to nie sklepy Apteki to nie sklepy

Ministerstwo Zdrowia pracuje nad zmianami w ustawie prawo farmaceutyczne. – Ta regulacja jest potrze...