W związku z wiadomościami o brakach leków w aptekach Rzecznik Praw Obywatelskich zdecydował się na interwencję w Ministerstwie Zdrowia. RPO powołuje się na doniesienia TOK FM. Redakcja wskazuje, że niektóre dzieci, które dostają dożylnie antybiotyki w szpitalu, po wypisaniu do domu nie mogą kontynuować leczenia. Ich rodzice nie są wstanie ich kupić, bo w aptekach brakuje antybiotyków.
Zapytany przez TOK FM minister zdrowia Adam Niedzielski, stwierdził, że nie słyszał o tym, by leków brakowało. To zaskakujące, bo lekarze biją na alarm, że penicyliny, amoksycyliny i innych antybiotyków już w zasadzie nie ma w aptekach.
– Kontaktowaliśmy się z aptekami i hurtowniami. Wszyscy mówią o totalnym braku antybiotyków. Są jedynie jakieś pojedyncze opakowania, które są zdobywane gdzieś daleko – tłumaczy dr Lidia Stopyra, ordynatorka pediatrii w krakowskim Szpitalu Specjalistycznym im. Stefana Żeromskiego w TOK FM.
Zdarza się, że dzieci otrzymujące w szpitalu dożylnie antybiotyki w szpitalu po wypisaniu do domu muszą kontynuować leczenie tymi lekami. Okazuje się to niemożliwe, bo nie ma ich w aptece.
– Dostępne są jedynie pojedyncze opakowania leków, które ponadto są dostępne w aptekach w znacznej odległości od ich miejsca zamieszkania pisze – Rzecznik Praw Obywatelskich.
RPO wskazuje, że niedobory produktów leczniczych dotyczą również szczepionek, leków na cukrzycę i alergię. Jak wynika z informacji medialnej, apteki muszą prowadzić zapisu na leki, aby zachować ciągłość leczenia.
– Także dyrektorzy szpitali obawiają się, że leków zacznie brakować również w podmiotach leczniczych – dodaje RPO.
Dyrektor Zespół Prawa Administracyjnego i Gospodarczego BRPO Piotr Mierzejewski prosi dyrektora Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji MZ Łukasza Szmulskiego o stanowisko i informację o podjętych lub planowanych działaniach.










