REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
śr. 9 grudnia 2020, 13:52

OPINIA: Czy farmaceuci są naprawdę przygotowani do opieki farmaceutycznej?

Aktualnie procedowana ustawa o zawodzie farmaceuty niesie za sobą wielkie nadzieje, ale również wyzwania. Czy jesteśmy gotowi na coś, co ma odmienić nasz zawód? Na ustawę, na którą środowisko czekało kilkadziesiąt lat. Jak wykorzystaliśmy czas poprzedzający i czy jesteśmy gotowi na udzielanie świadczeń od pierwszego dnia obowiązywania wspomnianego aktu prawnego?

Farmaceuci sami powinni oceniać posiadane umiejętności i kompetencje do wykonywania usług farmaceutycznych (fot. Shutterstock)
Jako farmaceuci udowodniliśmy, że potrafimy z sukcesem dostosować się do zmian wprowadzanych nawet w ostatniej chwili (fot. Shutterstock)

W Polsce jest ponad 12 tys. aptek mogących włączać się w proces leczenia. Jest to cenny zasób pozwalający zapewnić lepszą obsługę medyczną pacjentów w szybko starzejącym się społeczeństwie, w którym powszechne staje się zjawisko polipragmazji. Z doświadczeń krajów, w których opieka farmaceutyczna funkcjonuje od dłuższego czasu wiemy, iż takowe usługi w istotny sposób wpływają na zdrowie oraz komfort życia ich mieszkańców, jak również zmniejszają nakłady na ochronę zdrowia.

REKLAMA

Zwiększony udział farmaceutów w leczeniu jedynie drobnych dolegliwości jest w stanie zmniejszyć ilość wizyt w POZ o kilkanaście milionów w skali roku. Z uwagi na to, że wciąż mamy do czynienia z niewydolnością systemu opieki zdrowotnej, długimi kolejkami do lekarzy, zmniejszaniem liczby aktywnych zawodowo pracowników ochrony zdrowia oraz utrudnionym dostępem do specjalistów, wprowadzenie opieki farmaceutycznej stanowiłoby duże odciążenie systemu opieki zdrowotnej. Badania pokazują, że ponad połowa pacjentów ma problem z odpowiednim przyjęciem leku, zrozumieniem zaleceń lekarskich, jak również trudności z przyswojeniem informacji umieszczonych w ulotce i na opakowaniu leków.

Szczepienia w aptekach…

Na początek usługa, która powróciła do projektu ustawy w wyniku senackiej poprawki. Szczepienia ochronne, które aktualnie wykonują farmaceuci w 13 europejskich krajach są bardzo ważne, gdyż istotnie zwiększają ogólny poziom odporności populacji. W społeczeństwie, w którym przeciwko grypie szczepi się zaledwie 4% obywateli, możliwość wykonywania takiego świadczenia w aptekach skróciłaby ścieżkę pacjenta do uzyskania tego świadczenia i poprawiłaby ten niechlubny wynik. Zwłaszcza dzisiaj, kiedy pierwsze kraje europejskie zaczynają dystrybuować i podawać szczepionki przeciwko SARS-Cov-2, takie usługi oferowane w aptekach byłyby częścią strategii mającej przygotować nasz system opieki zdrowotnej do wyszczepienia dziesiątek milionów obywateli. W tym przypadku, słynne już powiedzenie „wszystkie ręce na pokład”, nabiera nowego znaczenia w obliczu niespotykanej dotychczas w naszym kraju operacji logistycznej.

Nie do końca sprecyzowana strategia Ministerstwa Zdrowia, nawet przy bardzo optymistycznej prognozie, zakłada iż cały proces potrwa rok, a nawet dłużej. Co istotne kolejne testowane szczepionki zakładają przechowywanie w warunkach bez trudu osiągalnych w każdej aptece. W takim razie można uznać, iż poprawka senatu idealnie wstrzeliła się w czas. Jednakże zanim zaczniemy planować wielkie otwarcie opieki farmaceutycznej w polskich aptekach, skupmy się na poniższym zapisie:

„Każdy zespół szczepiący będzie musiał składać się z: lekarza, pielęgniarki, położnej lub higienistki szkolnej, bądź osoby wykonującej inny zawód medyczny, która posiada niezbędne uprawnienia i kwalifikacje”.

Entuzjastyczne zachwyty nad włączeniem „innych zawodów medycznych” tłumią słowa UPRAWNIENIA i KWALIFIKACJE. Nasuwa się pytanie jak stoimy z umiejętnościami, które w obecnej pandemicznej rzeczywistości pozwoliłyby wejść usługom farmaceutycznym na salony. Odpowiedź zapewne nikogo nie zaskoczy, gdyż dotychczas można było ze świecą szukać powszechnych, łatwo dostępnych szkoleń zakończonych potwierdzeniem tych uprawnień. Można by rzec, iż do tej pory jedynie grupa entuzjastów starała się hobbystycznie, a co najważniejsze odpłatnie, ukończyć takie szkolenia, które wymagały dodatkowo zainwestowania dużo wolnego czasu.

Potrzebne są szkolenia…

Większość pragmatycznego i nierozpieszczanego przez ustawodawcę środowiska nie wierzyła w wprowadzenie takiej usługi, zwłaszcza że na jakiś czas zniknęła ona z projektu UoZF. Taki stan rzeczy aktualnie przekreśla jakikolwiek udział farmaceutów w programie szczepień, a jedynie otwiera nowe możliwości, które być może upowszechnią się w ciągu najbliższych kilku lat. Aby ten okres był produktywny, należy jak najszybciej stworzyć możliwości cyklicznego odbywania szkoleń obejmujących również praktyczne umiejętności takie jak techniki iniekcji oraz udzielanie pierwszej pomocy. Umożliwi to farmaceutom uzyskanie i podtrzymywanie niezbędnych uprawnień oraz certyfikatów.

W przypadku udzielania takich usług problemem jest także infrastruktura apteczna. Jednakże jest on łatwiejszy (choć kosztowny) w rozwiązaniu, a przykłady masowych szczepień, które udzielane są w zaadaptowanych na te potrzeby punktach pokazuje, że wymogi sterylności żywcem zaczerpnięte z sal operacyjnych nie są aż tak istotne.

REKLAMA
REKLAMA

Recepta kontynuacyjna

W przypadku recepty kontynuacyjnej sprawa jest znacznie prostsza. Dostęp do oprogramowania dającego wgląd w dane medyczne pacjenta pozwoliłby szybko wdrożyć takową usługę. Jednakże, aby była świadczona na odpowiednim poziomie, należy udzielać ją w odosobnionym pomieszczeniu, zapewniającym prywatność oraz odpowiednie zabezpieczenie danych wrażliwych. Przystosowanie infrastruktury wielu placówek, z racji bardzo ograniczonych możliwości przestrzennych, byłoby arcytrudnym przedsięwzięciem, ale nie oznacza to, że niewykonalnym.

Oczywiście taka swoista transformacja generuje koszt, który zapewne szybko by się zwrócił. Niestety, większym kosztem jest stała, bądź rotacyjna obecność wykwalifikowanego pracownika oddelegowanego praktycznie tylko do tego zajęcia. Bardzo entuzjastyczna ocena takiej usługi w ankiecie mierzącej zainteresowanie opieką farmaceutyczną sugeruje stopniowe, ale duże zainteresowanie pacjentów, dla których apteki są najłatwiej dostępnymi placówkami ochrony zdrowia. Jednakże niewielka średnia liczba mgr farmacji przypadających na pojedynczą aptekę w naszym kraju również nie ułatwiałaby prowadzenia takich świadczeń. Dodatkowo, aby to miało sens należałoby otrzymać jasne deklaracje oraz wycenę z Ministerstwa Zdrowia i NFZ.

Inne usługi…

Kolejne usługi, czyli prowadzenie konsultacji farmaceutycznych, przeglądów lekowych oraz opracowanie indywidualnych planów opieki farmaceutycznej łączą się z problemami stanowiącymi brak praktyki oraz feudalne relacje na linii lekarz – farmaceuta. Jak przekonać medyków, którzy jeszcze niedawno zarzekali się, że realizacja opieki farmaceutycznej musi zamykać się na lekach dostępnych bez recepty, do partnerskiej współpracy? Dość często kontakty telefoniczne z lekarzami w celu weryfikacji przekroczonej dawki lub złego dawkowania kończyły się sporem będącym kompetencyjnym teleturniejem próbującym obnażyć naszą ewentualną niewiedzę o lekach. Zdaje się, że medycy często zapominają, że jesteśmy specjalistami od leków i to nie tylko od tych wydawanych bez recepty.

Wieloletnia marginalizacja naszej roli, mimo posiadania dobrego i gruntownego wykształcenia, zaowocowała również dość pobłażliwym postrzeganiem naszych umiejętności przez wielu pacjentów. Jak każdy farmaceuta, wielokrotnie zwracałem uwagę pacjentom, że leki wypisane przez różnych specjalistów wchodzą w silne interakcje, jednakże najczęściej kończyło się to jedynie na przyjęciu takiego komunikatu. Mimo, że aptekarze według badań należą do grupy zawodowej o wysokim stopniu zaufania społecznego, należy zadać pytanie czy to zaufanie przełoży się również na korzystanie z całkiem nowych na naszym rynku usług farmaceutycznych.

Na tle wszystkich opisanych usług najbardziej bezproblemową wydaję się ta związana z wykonywanie badań diagnostycznych. Ogólnopolski program pomiaru ciśnienia, poziomu glukozy i cholesterolu byłby nie tylko rewolucją w polskich aptekach, ale także otwarciem na pacjentów, którzy mogliby skorzystać z infrastruktury aptecznej bez konieczności nabywania produktów. Takie swoiste otwarcie, w szczególności na te grupy osób, które zazwyczaj odwiedzają apteki sporadycznie, byłoby bardzo korzystne w wykrywaniu chorób układu krążenia oraz metabolicznych. Krótkie przeszkolenie oraz dostęp do bazy danych pacjentów pozwoliłyby na bardzo szybkie wprowadzenie takich świadczeń.

Nie chcesz? Nie musisz…

Reasumując, w udzielaniu usług infrastruktura jest problemem, jednakże wymagającym w większości przypadków środków, które na dłuższą metę pokryłyby sposoby finansowania omawianych świadczeń. Największym problemem jest czynnik ludzki. Brak praktycznych kwalifikacji, doświadczenia oraz niedostatek farmaceutów ograniczy miejsca udzielania świadczeń, a to nie pozwoli osiągnąć zakładanego poziomu oszczędności, który w całości finansowałby koszty funkcjonowania systemu.

Niejednokrotnie słyszałem głosy, że przecież nie wszyscy farmaceuci muszą włączyć się u opiekę farmaceutyczną. Ci, którzy nie chcą szczepić, wcale nie muszą tego robić. Jednakże czy zależy nam na takiej wybiórczości? Przecież jako środowisko gramy o upowszechnienie opieki farmaceutycznej, a nie jej pojedyncze praktykowanie. Aby to się stało potrzebujemy nie tylko wiedzy nabytej na studiach, ale również praktyki oraz tematycznych szkoleń aktualizujących tą wiedzę.

Jako farmaceuci udowodniliśmy, że potrafimy z sukcesem dostosować się do zmian wprowadzanych nawet w ostatniej chwili. Gorsza sprawa, że przyzwyczailiśmy ustawodawców, iż koszt tych zmian ponosiliśmy tylko albo w większości właśnie my. Istotne, jak nie najistotniejsze będzie określenie sposobu finansowania przyszłych usług oraz ich adekwatna wycena.

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA