REKLAMA
czw. 3 marca 2022, 10:14

Dyrektywa Omnibus – czy dokona wyłomu w reklamie aptek?

Projekt Ustawy, implementującej Dyrektywę Omnibus, bezwzględnie nakazuje w każdym przypadku obniżenia ceny uwidocznić obok informacji o obniżonej cenie informację o najniższej cenie sprzed obniżki (w ostatnich 30 dniach), co tym samym ułatwi pacjentom porównywanie cen w czasie. Jak to ma się do zakazu reklamy aptek?

W ocenie ZPP przyjęcie zmian może powodować bardzo daleko idące i negatywne konsekwencje dla rynku (fot. Shutterstock)
Istnieje szansa na pewne złagodzenie zakazu reklamy aptek – co najmniej w stosunku do e-aptek? (fot. Shutterstock)

Temat wzmocnienia ochrony praw kupujących w internecie stał się niezwykle aktualny w dobie pandemii. Wywołała ona kryzys w wielu branżach, jednocześnie przyspieszając rozwój handlu elektronicznego (e-commerce), który obecnie zapewnia konsumentom łatwy, szybki i przede wszystkim bezpieczny dostęp do wielu produktów, a przedsiębiorcom pozwala prowadzić działalność pomimo „covidowych” ograniczeń. Niezależnie od licznych zalet i udogodnień związanych z dokonywaniem zakupów przez internet ich nieodłącznym elementem są niestety również nadal naruszenia praw konsumentów.

Potrzebę wzmocnienia praw konsumentów, w związku ze znacznym wzrostem naruszeń pojawiających się w całej Unii Europejskiej, dostrzeżono jeszcze przed wybuchem pandemii. Wskutek tego 27 listopada 2019 r. Parlament Europejski i Rada przyjęły dyrektywę w sprawie lepszego egzekwowania i unowocześnienia unijnych przepisów dotyczących ochrony konsumenta („Dyrektywa Omnibus”), która ma na celu zmianę czterech kluczowych dyrektyw chroniących interesy konsumentów.

Dyrektywa Omnibus dla swojego stosowania wymaga jednak znowelizowania polskiego prawa. Termin na to mija już w maju tego roku, zatem obecnie na wniosek Prezesa UOKiK toczą się w polskim rządzie prace legislacyjne („Projekt Ustawy”). Projekt Ustawy, w ślad za Dyrektywą Omnibus, nie pozostanie bez wpływu również na sprzedaż przez internet leków oraz wyrobów medycznych.

Obecnie jest on już po konsultacjach publicznych, podczas których wzbudził sporo emocji, szczególnie w zakresie proponowanych zmian dotyczących zakazu sprzedaży wyrobów medycznych poza lokalem przedsiębiorstwa. Powinien on niedługo trafić do Sejmu.

Najważniejsze założenia Dyrektywy Omnibus

Kluczowe rozwiązania ujęte w Dyrektywie Omnibus, mające zapewnić konsumentom lepszą ochronę, zrealizowane będą między innymi dzięki:

  • obowiązkowi przedstawienia obok informacji o obniżonej cenie towaru także informacji o najniższej cenie tego towaru, jaka obowiązywała w okresie 30 dni przed wprowadzeniem obniżki;
  • uznaniu za nieuczciwą praktykę rynkową wprowadzania konsumentów w błąd poprzez powoływanie się na opinie o produkcie pochodzące od konsumentów, którzy nie używali danego produktu;
  • rezygnacji z niektórych wyjątków od prawa do odstąpienia od um

Jak zatem w praktyce przełożą się one na sprzedaż leków i wyrobów medycznych?

Reklama aptek już nie taka zakazana?

Projekt Ustawy, implementując Dyrektywę Omnibus, bezwzględnie nakazuje w każdym przypadku obniżenia ceny uwidocznić obok informacji o obniżonej cenie informację o najniższej cenie sprzed obniżki (w ostatnich 30 dniach), co tym samym ułatwi pacjentom porównywanie cen w czasie. Jednocześnie Projekt Ustawy trafnie stwierdza, że nie każda informacja o obniżce ceny danego produktu stanowi od razu jego reklamę. Obniżka ceny może towarzyszyć reklamie, ale nie musi.

W praktyce mogą powstać wątpliwości interpretacyjne, czy oznacza to pierwszy wyłom od dotychczasowego absolutnego zakazu reklamy aptek. Obecnie nawet neutralne ogłoszenia o obniżce ceny są bowiem uznawane za reklamę aptek lub jej działalności.

W naszej ocenie istnieje szansa na pewne złagodzenie zakazu reklamy aptek – co najmniej w stosunku do e-aptek, które mają obowiązek wskazywać cenę jednostkową zamawianego leku lub wyrobu medycznego. Apteka nie może być bowiem stawiana pomiędzy „młotem a kowadłem”, to znaczy pomiędzy obowiązkiem informowania pacjenta o obniżce ceny i zakazem informowania pacjenta o obniżce ceny. Biorąc pod uwagę, że obowiązek ten wynika z doskonałej jakości prawa unijnego, a zakaz stanowi jedynie niechlubny dorobek polskiej myśli prawnej, to bezwzględne pierwszeństwo należy dać obowiązkowi informowania o obniżkach (zasada pierwszeństwa prawa unijnego). Danie pierwszeństwa zakazowi reklamy w tym zakresie skutkować może odpowiedzialnością odszkodowawczą organu (a nawet sądu administracyjnego) za naruszenie prawa Unii Europejskiej.

Tajemnicą poliszynela jest, że zarówno Główny Inspektor Farmaceutyczny, jak i sądy administracyjne nie radzą sobie od lat z interpretacją zakazu reklamy aptek, obejmując nim wszelkie możliwe działania przedsiębiorców – wbrew regulacjom konstytucyjnym i wbrew kulturze prawnej zakazującej rozszerzającej interpretacji ograniczeń.

Ostatnimi czasy istniały próby rozciągnięcia zakazu reklamy aptek na reklamę drogerii, a nawet strzałki informujące, gdzie jest apteka. Pozostaje mieć nadzieję, że implementacja Dyrektywy Omnibus pozwoli na powrót do dyskusji o racjonalnym dostępie pacjentów do produktów leczniczych z jednoczesnym poszanowaniem prawa do konkurencji na rynku aptecznym – tak jak to ma miejsce w krajach zachodnich.

Zbyt kreatywny marketing

Projekt Ustawy nie wprowadza obowiązku wyposażenia e-apteki lub e-sklepu w funkcjonalność wystawiania opinii o produkcie leczniczym czy wyrobie medycznym. Będzie to nadal dobrowolne. Niemniej jednak wystawianie takich opinii zostanie już objęte prokonsumenckimi regulacjami. Wyraźnie zakazane będzie już podszywanie się e-sprzedawców pod pacjentów w celu pisania opinii o produktach i w ten sposób zachęcanie potencjalnych klientów do ich zakupu. Zakazane będzie także zlecanie takiego działania innym osobom. Nie oznacza to bynajmniej, że do tej pory takie działanie było legalne. Nie było, ale wymagało odwoływania się do ogólnej definicji nieuczciwych praktyk rynkowych, co utrudniało zwalczanie takich zachowań.

Co ciekawe, zakaz ten wzbudził pewne obawy co do możliwości dalszej współpracy firm wyrobowych z influencerami. W naszej ocenie zupełnie niesłusznie, gdyż influencerzy występują pod własnym imieniem i nazwiskiem (lub pseudonimem) i wystawiają autorską opinię o produkcie.

Co więcej, sprzedający leki i wyroby medyczne, którzy zdecydują się na umożliwienie pacjentom dostępu do opinii o produktach, będą mieli dodatkowy obowiązek. Zostaną bowiem zobowiązani do poinformowania o tym, czy stosują jakiekolwiek zabezpieczenia chroniące konsumentów przed podejmowaniem decyzji o zakupie produktu pod wpływem błędu wywołanego niezweryfikowanymi opiniami o produkcie. Chodzi tu o opinie wystawione przez osoby, co do których nie jest pewne, że w ogóle kiedykolwiek nabyły produkt i korzystały z niego. Jeżeli przedsiębiorca zdecyduje się na wprowadzenie takich zabezpieczeń, to będzie również musiał wyjaśnić konsumentom, w jaki sposób weryfikuje takie opinie. Przykładowo, już dziś część przedsiębiorców z branży e-commerce stosuje takie zabezpieczenia, wyróżniając zweryfikowane opinie jako „potwierdzony zakup”.

Nieuczciwie wystawiane opinie nie tylko znacznie zniekształcają zachowania rynkowe konsumentów, ale przede wszystkim są szczególnie niebezpieczne, gdy chodzi o leki. Mogą przyczyniać się bowiem do zwiększenia ich nieracjonalnej konsumpcji.

Źródłem informacji w zakresie farmakoterapii powinien być lekarz lub farmaceuta, a nie fałszywe opinie wystawione w celu zwiększenia sprzedaży. Dla przedsiębiorcy prowadzącego e-sklep lub e-aptekę naruszenie tego zakazu może skutkować nie tylko odpowiedzialnością cywilną w stosunku do pacjenta, ale przede wszystkim odpowiedzialnością administracyjną wynikającą z prawa farmaceutycznego, prawa wyrobów medycznych oraz prawa konkurencji (kara finansowa nakładana przez Prezesa UOKiK).

Zwrot produktów zależy od miejsca zakupu

Projekt Ustawy na chwilę obecną nie zakłada zmian w zakresie wyłączenia konsumenckiego prawa odstąpienia od umowy zakupu produktu leczniczego lub wyrobu medycznego przez internet. Leki i wyroby medyczne wydane z apteki internetowej nadal nie będą podlegały zwrotowi, z wyjątkiem sytuacji wystąpienia wady jakościowej, niewłaściwego wydania lub sfałszowania produktu leczniczego.

Do tej pory na gruncie prawa konsumenckiego istniała wątpliwość, czy pacjent może w ogóle odstąpić od umowy sprzedaży wyrobu medycznego i zwrócić go, gdy został on zakupiony w zwykłym e-sklepie, a więc nie w e-aptece. Projekt Ustawy przewiduje, że konsument będzie mógł to zrobić, o ile nie znajdzie zastosowania jeden z wyjątków. Wobec tego w praktyce prawo odstąpienia od umowy nadal będzie wyłączone w wielu sytuacjach, jako że niektóre wyroby medyczne wymagają indywidualnego dostosowania do pacjentów, a na gruncie ustawy o prawach konsumenta w stosunku do rzeczy wyprodukowanych według specyfikacji konsumenta lub służących zaspokojeniu jego zindywidualizowanych potrzeb prawo odstąpienia od umowy nie przysługuje. Dodatkowo zwroty nie są również możliwe po otwarciu produktu ze względu na ochronę zdrowia lub względy higieniczne.

Oznacza to, że nadal prawo konsumenckie czasami będzie różnicowało prawa konsumenta w zależności od tego, czy nabył on wyrób medyczny w sklepie stacjonarnym czy internetowym.

Zakazu sprzedaży domowej nie będzie

Zapowiadało się, że implementacja Dyrektywy Omnibus pociągnie za sobą sporo zmian w regulacjach dotyczących wyrobów medycznych. W pierwszej wersji Projektu Ustawy zaplanowano bowiem zakazanie prowadzenia sprzedaży wyrobów medycznych poza lokalem przedsiębiorstwa, w szczególności podczas pokazów, na których często seniorom oferowane są pseudowyroby po zawyżonych cenach. Taka umowa sprzedaży miała być nieważna. Wydaje się jednak, że projektodawca pod naciskiem organizacji społecznych wycofał się już z postulowanego zakazu, ponieważ został on usunięty z najnowszej wersji Projektu Ustawy.

Jak słusznie zauważyły organizacje społeczne w toku konsultacji publicznych – zakaz ten byłby niepraktyczny. gdyż obejmowałby również sprzedaż domową. Skutkowałby wobec tego znacznymi utrudnieniami w dostępie do wyrobów medycznych, szczególnie dla niepełnosprawnych pacjentów mających często problemy z poruszaniem się, dla których zawieranie umów w warunkach domowych jest często preferowaną i najdogodniejszą formą zakupu. Jednocześnie problem „nieuczciwych pokazów” dla konsumentów jest problemem szerszym – niezwiązanym tylko z jednym konkretnym typem produktów. Organizacje społeczne również trafnie wskazały, że prezentowane na pokazach produkty bardzo często nie są formalnie wyrobami medycznymi, co oznaczałoby, że zakaz ten nie mógłby skutecznie chronić konsumentów.


Autorzy:

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]