REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
czw. 13 lutego 2020, 09:21

Heparynowa klęska

W dobie ultraszybkiego przepływu informacji i napływu ogromnej ilości danych nietrudno o powódź. Niepokojące zdarzenia medyczne muszą zostać odłowione z olbrzymich raportów spływających hurtowo ze wszystkich placówek zajmujących się szeroko pojętą ochroną zdrowia. Sama informacja to jednak za mało. Potrzeba jeszcze swoistej pracy detektywistycznej, by szereg zdarzeń z pozoru niepowiązanych połączyć w jedną logiczną układankę…

zestaw kroplówek w szpitalu
Zafałszowanie heparyny było dokonane za pomocą nieznanych dotąd metod, przez co rutynowe testy nie wykazywały obecności domieszek obcych substancji (fot. Shutterstock)

REKLAMA

Czym w istocie było zidentyfikowane wreszcie zanieczyszczenie? Siarczan chondroityny nie brzmi szczególnie groźnie i jest znanym preparatem stosowanym w chorobie zwyrodnieniowej stawów, ponieważ wykazuje działanie odbudowujące chrząstkę stawową. Przesulfonowany siarczan chondroityny to jednak substancja o zupełnie odmiennym działaniu biologicznym – poprzez aktywację układu kininowego powoduje gwałtowną reakcję immunologiczną skutkującą spadkiem ciśnienia, obrzękiem naczynioruchowym czy skurczem oskrzeli. Doświadczyła tego większość pacjentów z raportowanych przypadków.

Ocena ryzyka mrożąca krew w żyłach

Jak zawsze jednak w przypadku chorych obciążonych wieloma schorzeniami internistycznymi, często w schyłkowej fazie, ustalenie bezpośredniego związku między zastosowaniem sfałszowanej heparyny a pogorszeniem stanu zdrowia nie było łatwe. W tej sytuacji z zastosowaniem zanieczyszczonego leku wiązano 178 zgonów i 880 poważnych działań niepożądanych (wg FDA Adverse Event Reporting System) od stycznia 2007 r. do sierpnia 2008 r. Wystąpienie działań niepożądanych po podaniu heparyny wytwarzanej z surowca pochodzącego z Chin odnotowano także w Niemczech (ciężkie powikłania u 80 dializowanych pacjentów). Najczęściej notowanym zdarzeniem niepożądanym po podaniu leku był spadek ciśnienia tętniczego, nudności oraz duszność pojawiająca się około 30 minut po aplikacji dawki. W większości przypadków dolegliwości te, mimo gwałtownego przebiegu, mijały samoistnie. U niektórych pacjentów były one jednak bezpośrednią przyczyną niewydolności oddechowej oraz konieczności hospitalizacji chorego na oddziale intensywnej opieki medycznej.

Siedemnastego stycznia 2008 r. firma Baxter rozpoczęła dobrowolne wycofywanie niektórych serii heparyny po stwierdzeniu ostrych reakcji alergicznych u chorych dializowanych, którym podawano produkty heparyny tej firmy. Wycofanie całej puli heparyny z rynku (dla przypomnienia Baxter zapewniał połowę zapotrzebowania na lek) oznaczałoby jednak zakrzepową klęskę. Lek pierwszej potrzeby, jakim jest heparyna, nie posiada skutecznego zamiennika i opóźnienie w jego zastosowaniu może mieć fatalne skutki. Co może się wydać szokujące, część partii leku, w której stwierdzono zanieczyszczenie, nie została wycofana z rynku. Większość produktów, w których stwierdzono kontaminację siarczanem dermatanu i przesulfonowanym siarczanem chondroityny, oznakowano dodatkowymi etykietami „nie podawać dożylnie”.

Decyzje o warunkowym dopuszczeniu do lecznictwa niektórych serii produktów zawierających zanieczyszczenia podjęto po analizie ryzyka, z której wynikało, że całkowite wycofanie z lecznictwa większości badanych serii (przy braku czystego surowca) może doprowadzić do ok. 80 tys. zgonów pacjentów we wszystkich państwach UE. Były to koszty globalizacji i uzależnienia od chińskich dostawców, którzy praktycznie zdominowali światowy rynek produkcji heparyny.

Bezpośrednia odpowiedzialność za wprowadzenie do obrotu zafałszowanego leku była kwestią sporną. Chiński producent przez dłuższy czas negował możliwość zafałszowania produktu. Baxter z kolei czuł się stroną oszukaną i podkreślał, jak szybko zdecydował się na wycofanie podejrzanej serii heparyny, mając na uwadze dobro pacjentów. Trudno jednak uwierzyć, że niska cena leku nie wzbudziła podejrzeń, a przemożna chęć zysku nie uśpiła pozornej czujności koncernu. Co ciekawe, gotowy lek podlegał wielokrotnym kontrolom jakości, które nie ujawniły nieprawidłowości przed jego wprowadzeniem na rynek.

REKLAMA
REKLAMA

Producent i FDA na ławie oskarżonych

Pozwy sądowe od samych ofiar zanieczyszczonego leku oraz ich rodzin nie trafiały jednak do chińskiego dystrybutora, bezpośredniego winnego fałszowania. Przeciwko koncernowi Baxter wystosowano blisko 100 pozwów, a pierwszą wygraną sprawą był przypadek 63-letniego Stevena Johansena, który zmarł w wyniku powikłań po zastosowaniu leku. Spadkobiercy otrzymali odszkodowanie w wysokości 625 000 dolarów, a wyrok uprawomocnił się po udowodnieniu przez FDA, że koncern Baxter był świadomy braku kontroli nad procesem wytwarzania surowca przez chińskiego dostawcę Changzhou SPL.

Kolejnym oskarżonym było też FDA – pozew wystosowali dwaj członkowie Izby Reprezentantów USA – Joe Barton i Michael Burgess, zarzucając instytucji rażące zaniedbania w nadzorze nad kontrolą produkcji heparyny oraz opóźnienie w podjęciu działań po uzyskaniu informacji o powiązaniach chińskiego producenta z zafałszowaną heparyną.

Robert Linhardt tymczasem powrócił do pracy nad swoim świętym Graalem – syntetyczną heparyną, którą udało mu się finalnie otrzymać. Koszt i czas wyprodukowania jednej fiolki heparyny jest jednak wciąż zbyt duży, by udało jej się zastąpić heparynę produkowaną z surowców naturalnych. Profesor od czasu afery zwykł mawiać, że „w naszym kraju nie ma tylu świń, by sprostać naszemu leczeniu”. Jego asystent Jian Lu jest nieco delikatniejszy, podkreślając, że uzależnienie wartego niemal 3 miliardy dolarów rynku heparynowego od hodowców jest łatwą furtką nie tylko dla fałszerzy, ale również nieznanych dotąd wirusów, które mogą być w ten sposób transmitowane międzygatunkowo. Trudno nie przyznać mu racji.

Mimo ciągle udoskonalanych metod kontroli, a może właśnie dzięki nim, zafałszowania leków wychodzą na światło dzienne i pokazują, jak bardzo należy spoglądać na ręce producentów niemal na każdym etapie powstawania leków. Trudno również nie ulec wrażeniu, jak czuły jest rynek farmaceutyczny na globalne zmiany ekonomiczne czy kryzysy w rolnictwie. Okazuje się bowiem, że świński wirus w Chinach może zagrażać pacjentom na dializach w USA. Dokładnie tak jak trzepot skrzydeł motyla w Ohio może po trzech dniach spowodować w Teksasie burzę piaskową.


Zacytuj ten artykuł jako:

  • Sylwia Ziółkowska, Heparynowa klęska, MGR.FARM, nr 2/2019 (24), str.L10-L12
REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA