REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
czw. 2 lipca 2020, 12:54

Historia pewnego leku: Nieznane oblicze bizmutu

Zaledwie kilka leków obecnych aktualnie na rynku może poszczycić się trzystuletnią historią. Ich skuteczność, mimo upływu lat nie wydaje się zmieniać. Często zmieniają się natomiast wskazania do ich stosowania. Właśnie w ten sposób przeszedł przez farmaceutyczną historię bizmut. Z jego bakteriobójczych właściwości korzystano, zanim ktokolwiek usłyszał o antybiotykach. Do tej pory stosuje się go, kiedy konieczne jest wsparcie leczenia przeciwdrobnoustrojowego. Jakie szczególne zalety kryje w sobie ten niepozorny pierwiastek?

Właściwości bizmutu mogą okazać się ostatnią deską ratunku w terapii zakażeń bakteriami wielolekoopornymi, które już dziś sieją postrach w szpitalach (fot. Shutterstock)
Właściwości bizmutu mogą okazać się ostatnią deską ratunku w terapii zakażeń bakteriami wielolekoopornymi, które już dziś sieją postrach w szpitalach (fot. Shutterstock)

REKLAMA

Potrzeba było jednak jeszcze stu lat i dwóch ochoczych śmiałków, którzy w akcie desperacji połknęli zawiesinę bakteryjną, by niedowierzającemu środowisku medycznemu udowodnić, że te same patogeny odpowiedzialne są za rozwój stanów zapalnych żołądka i predysponują do wystąpienia choroby wrzodowej, a nawet raka żołądka. Dwaj australijscy lekarze Barry Marshall i Robin Warren za swoje niezwykłe poświęcenie naukowe, a tym samym odkrycie chorobotwórczego potencjału Helicobacter pylori, zostali w 2005 roku uhonorowani medyczną Nagrodą Nobla.

Znać przeciwnika to jednak tylko początek drogi, trzeba jeszcze odkryć jego słabe strony. Szybko okazało się, że nie uda się pozbyć (eradykacja) H. pylori z przewodu pokarmowego za pomocą jednego antybiotyku. Stosowano zatem schematy trójlekowe, a w obliczu rosnącej oporności nowych szczepów bakteryjnych zaczęto poszukiwania innych, mniej standardowych rozwiązań. W ten sposób na medyczne salony powrócił bizmut, dołączony jako czwarty składnik terapii eradykacyjnej – początkowo było to jedynie leczenie drugiego rzutu. Obecnie bizmut w połączeniu z antybiotykami i IPP może być stosowany jako terapia pierwszego rzutu.

Związki bizmutu potrafią bezpośrednio niszczyć komórki Helicobacter pylori. Opłaszczają one od zewnątrz bakterie, a po przeniknięciu ściany komórkowej tworzą depozyty również wewnątrz ściany komórki. Unieczynnione zostają w ten sposób mechanizmy adhezji H. pylori do komórek nabłonka odźwiernika. Zaburzenia metabolizmu bakterii powodowane przez bizmut doprowadzają in vitro do lizy ich komórek w przeciągu 30–90 minut, na drodze zaburzeń w funkcjonowaniu błony komórkowej oraz blokowania syntezy białek, składników ściany komórkowej i ATP.

Ostatnia deska ratunku

W obliczu rosnącej oporności bakterii na stosowane w leczeniu antybiotyki bezwarunkowa skuteczność bizmutu wydaje się błogosławieństwem, z którego medycyna będzie jeszcze długo korzystać. Ale wykorzystanie bizmutu może być o wiele szersze, niż dziś nam się wydaje. Związki bizmutu są rozpatrywane jako metody chemioterapii nowotworów. Po sukcesie terapeutycznym platyny liczne metale próbowano wprowadzić do lecznictwa w postaci bionieorganicznych kompleksów. Silne działanie przeciwnowotworowe wykazują połączenia związków bizmutu z przeciwciałami monoklonalnymi. Cechowały się one wysoką cytotoksycznością w badaniach przeciwko m.in. białaczce i chłoniakom. Zaproponowano również, że bizmut mógłby być wykorzystywany w celowanej radioterapii jako radionuklid. Wszystkie z tych kierunków badawczych wymagają jednak bardziej szczegółowych analiz.

REKLAMA
REKLAMA

W sytuacji, gdy zawiodą znane antybiotyki, właściwości bizmutu mogą okazać się ostatnią deską ratunku w terapii zakażeń bakteriami wielolekoopornymi, które już dziś sieją postrach w szpitalach. Połączenia bizmutu i fluorochinolonów działają hamująco nie tylko na Helicobacter pylori, ale też na Escherichia coli, Staphylococcus aureus, Staphylococcus epidermidis, Bacilllus pumilus. Z kolei połączenia bizmutu oraz niesteroidowych leków przeciwzapalnych wykazują aktywność przeciwpasożytniczą w lejszmaniozie. Co dalej z tym bizmutem? Pewne jest jedno – wiele mu zawdzięczamy, a dług stale rośnie.

©MGR.FARM


Zacytuj ten artykuł jako:

  • Sylwia Ziółkowskia, Historia pewnego leku: nieznane oblicze bizmutu, MGR.FARM, nr 4/2019 (26), str.70-72
REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA