Mimo to sieci dalej dominowały rynek, a kolejne małe apteki padały. Wtedy zaczęto lobbować ponowne wprowadzenie Apteki dla Aptekarza, ale konfederaci wiedzieli, że to za mało, aby powstrzymać sieci i dodano do niej ograniczenia geograficzne i demograficzne (sic!). Zaczęła się wtedy wielka wojna ideologiczna, kiedy wmawiano wszystkim, że sieci apteczne są największym złem, a farmaceuci w nich pracujący to sługusy, idioci, poddani, albo ostatnio: “narośl”.
AdA z ograniczeniami geo-demo weszła w życie ratując konfederatów.
Obecnie
Obecnie konfederaci, w tym reprezentanci izby aptekarskiej prowadzą dalej retorykę nienawiści wobec wszystkiemu co dotyczy sieci aptecznych, również farmaceutów, którzy w nich pracują. Są oni dla nich “naroślą”, niczym nie przypominającą farmaceutę. W wielu przypadkach, kiedy aptekarz straci pracę w aptece sieciowej, na przykład z powodu kontrowersyjnej decyzji sądowej, obserwujemy taniec radości reprezentantów izb aptekarskich.
Czyli czeka nas kolejny łzawy artykuł o drobnym polskim przedsiębiorcy, który w wyniku zmowy i bezprawnych działań Inspekcji stracił majątek życia. I bezprawnego wyroku sądu, oczywiście.
— Marek Tomków (@MarekTomkow) December 8, 2020
Czeka nas "triumfalny taniec" Samorządu z ZAPPA z powodu zamknięcia kolejnej apteki. Kolejna "kreseczka" w kajeciku. IF miała tutaj dużo szczęścia, bo z powodu karygodnego błędu adwokatów w ogóle nie doszło do merytorycznej oceny czy decyzja była słuszna. Przykre.
— Mariusz Kisiel (@KisielMariusz) December 8, 2020
Za jakiś czas zapewne sieci apteczne opuszczą nasz kraj, uznając, że biznes tutaj jest nieopłacalny, a panująca atmosfera odpychająca. Już pierwsze apteki zostały zamknięte, przez co pracę straciło kilkadziesiąt osób. Pamiętajmy, że tragedia ludzi tracących godne zatrudnienie, jest sukcesem dla wielu. Po trupach do celu.
Apteki Hebe znikają z polskiego rynku. Zwolnienia grupowe pracowników
W czwartek 30 lipca działalność zakończyły apteki Hebe. Łącznie zaknięto 47 takich placówek a właściciel marki ropoczął proces zwolnień grupowych. https://t.co/63DGh5oyxl— Polskie_Sluzby (@PolskieSluzby) July 30, 2020
W międzyczasie realizuje się plan „Związku Aptekarzy Pracodawców Polskich Aptek”:
Liczba aptek na rynku będzie oscylować w okolicach 10tys, bo tyle ma ekon. uzasadnienie. Gdyby zostały sieci, byłoby tak samo. Wolałbym, żeby Panowie pracowali w swoich, a nie w komercyjnych apt. pod batem koordynatora. To wszystko, czego chciałby dopiąć ZAPPA.
— Marcin Wiśniewski (@MarcinWSNWSK) December 4, 2020
Czy zatem adekwatnie do przykładu historycznego, pozwolimy doprowadzić do upadku rynku? Czy dalej najlepsi pracodawcy będą notorycznie obrażani? Czy dalej będziemy czytać felietony reprezentantów izby aptekarskiej o tym, że farmaceuci z sieci to lokaje, albo “narośl”?
Kto wprowadzi nas w nową erę farmacji?
Zastanawiam się czasem, jaka apteka zrealizuje założenia opieki farmaceutycznej, lub inne zmiany w UoZF. Taka, która zatrudnia jednego technika i pracuje w niej właściciel aptekarz, czy taka, która zatrudnia 10 osób, w tym 3 farmaceutów?
Zaryzykuję stwierdzenie, że stabilna pozycja sieci aptecznych jest krokiem naprzód. Jest dla farmaceutów możliwością realizowania planów, które są zawarte w UoZF. Dodatkowo ustawa przynajmniej w teorii zagwarantowała niezależność farmaceutom pracującym w sieci, dlatego powinniśmy dbać o najlepszych pracodawców.
Na koniec pozwolę sobie zacytować komentarz do raportu Głównego Urzędu Statystycznego:
“Z raportu GUS wynika również, że najwyższe wynagrodzenia farmaceuci otrzymują w zakładach (firmach) zatrudniających od 500 do 999 osób (np. duże sieci apteczne)”.
Chyba nie muszę pisać, jacy pracodawcy są na samym dnie drabinki.










