REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
śr. 12 lutego 2020, 09:34

Maciej Kurłowicz: Latający aptekarz

Zastanawialiście się, jak pachną chmury? Jak by to było poczuć na twarzy ich dotyk? Te niezwykłe doznania, które skrywa niebo nad naszymi głowami, dostępne są tylko dla nielicznych. Jednym z nich jest pewien farmaceuta z Drezdenka. Maciej Kurłowicz swoimi podniebnymi doświadczeniami dzieli się z innymi. I to w niezwykły sposób…

Połączenie pasji do latania i fotografowania dało w przypadku Macieja Kurłowicza niezwykłe efekty (fot. Maciej Kurłowicz)
Połączenie pasji do latania i fotografowania dało w przypadku Macieja Kurłowicza niezwykłe efekty (fot. Maciej Kurłowicz)

Drezdenko to niewielkie miasteczko leżące w województwie lubuskim, 40 kilometrów na wschód od Gorzowa Wielkopolskiego. Liczy sobie niespełna 10 tys. mieszkańców, których w leki zaopatruje dosłownie kilka aptek. Z dwiema z nich („Eskulap” i „św. Łukasza”) związany jest od lat Maciej Kurłowicz. Farmaceuta jest w Drezdenku osobą bardzo rozpoznawalną. I to nie tylko w związku ze swoją pracą zawodową. Zdecydowana większość mieszkańców zna go jako podniebnego (i nie tylko) fotografa, który uwiecznia widok ich miasteczka z lotu ptaka. Ale zacznijmy od początku…

REKLAMA

Profesjonalny pasjonat…

Maciej Kurłowicz urodził się i mieszka w Drezdenku. Farmację ukończył na Akademii Medycznej w Poznaniu (teraz będącej Uniwersytetem). Wybierając ten kierunek studiów, niejako kontynuował rodzinną tradycję. Farmację w Poznaniu kończył również jego ojciec i starszy brat. Maciej przyznaje jednak, że od zawsze lubił chemię i biologię. Takie połączenie zainteresowań niemal idealnie predysponuje do wykonywania zawodu farmaceuty. Jednak w jego przypadku stało się też niejako zaczątkiem pewnej pasji, którą w dzieciństwie zaszczepił w nim ojciec.

– Mój ojciec prowadził kółko fotograficzne w liceum medycznym w Drezdenku, w gabinecie chemicznym urządził ciemnię. Potem zdjęcia obrabiał w piwnicy pod oddziałem ginekologicznym szpitala. Wraz z bratem Przemysławem obserwowaliśmy pracę ojca i już wtedy zrodziła się we mnie chęć fotografowania – wspomina Maciej. Na poważnie zaczął jednak myśleć o fotografowaniu, gdy jego brat kupił sobie porządny aparat fotograficzny, cyfrową lustrzankę. – Prenumerowałem czasopisma o fotografii, przeczytałem 150 książek, chciałem wiedzieć o tym wszystko. Zapisałem się na fotografię w Wyższej Szkole Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa. I zacząłem robić zdjęcia.

Studia fotograficzne ukończył całkiem niedawno, bo w 2014 roku. Od tego czasu nieustannie rozwija swój warsztat, podejmując się coraz to nowych wyzwań. Z miłości do sztuki fotografowania i do córki Jagody zrodziła się strona internetowa JagodaPhotSession.com. Można na niej podziwiać zdjęcia Macieja Kurłowicza, które zaskakują różnorodnością. – Myślę, że zainteresują one nie tylko miłośnika artystycznej fotografii – mówi farmaceuta. – Lubię sesje modowe, lubię fotografować gwiazdy, ludzi sceny, więc obstawiam wszystkie koncerty w Drezdenku i okolicy. Przy okazji mogę zamienić parę słów ze znaną osobą, poznać ją i dowiedzieć się, że jest tak naprawdę zwykłym człowiekiem. Lubię też robić portrety, reportaże – wymienia Kurłowicz i dodaje: – Aktualnie skupiam się na współpracy z wizażystką i stylistką fryzur z Hamburga w zakresie sesji typu beauty i fashion.

REKLAMA
REKLAMA

Z lotu ptaka…

Jednak fotografiami jego autorstwa, które najbardziej przykuwają wzrok i zachwycają, są te robione z lotu ptaka. I wcale nie są to zdjęcia wykonywane przez drona – niezwykle popularne w ostatnich latach narzędzie wielu fotografów. Maciej Kurłowicz fotografuje świat z góry własnoręcznie, wznosząc się ponad chmury na swojej paralotni…

– Pomysł latania zrodził się kilka lat temu na jednym z Pikników Lotniczych w Trzebiczu Nowym. Początkowo była to wyłącznie sfera marzeń, ale dzięki ogromnej pomocy Tomasza Grasia i Mariusza Chabiery miałem okazję uczynić pierwsze kroki w przestworzach. To oni nauczyli mnie latać na paralotni i jestem im za to bardzo wdzięczny – mówi farmaceuta. – Wzbijanie się do chmur, przenikanie przez nie daje niesamowite ilości endorfin. Umysł odczuwa ogromną satysfakcję wszystkimi zmysłami, bo… chmury mogą również pachnieć – zdradza zagadkowo Kurłowicz.

Warto w tym miejscu wyjaśnić, czym tak naprawdę jest paralotniarstwo. Każdemu chyba zdarzyło się widzieć choć raz na niebie szybujący, wielki spadochron. Prawdopodobnie była to właśnie paralotnia. Często takiemu widokowi towarzyszy charakterystyczny dźwięk małego silnika spalinowego, który przyczepiony jest do pleców pilota. Taka konstrukcja – składająca się ze skrzydła wykonanego z tkaniny, uprzęży i silnika ze śmigłem w specjalnej klatce – potrafi wznieść człowieka nawet na wysokość ponad dwóch kilometrów. Aczkolwiek zgodnie z prawem paralotniarze nie powinni przekraczać granicy 1900 metrów. – Mój prywatny rekord wysokości nad Drezdenkiem to 1366 metrów – chwali się Maciej Kurłowicz.

Nerwy ze stali…

Normalny kurs uprawniający do latania jest kilkustopniowy i może trwać (a tu wszystko zależy od pogody) nawet kilka miesięcy. – Moja determinacja i niesamowita chęć latania pozwoliła mi ten okres znacznie skrócić – przyznaje farmaceuta. – Pierwszego lotu nawet nie pamiętam. Takie to były emocje – zdradza Kurłowicz i dodaje, że początkowo strach przewyższał satysfakcję, ale szybko proporcje zaczęły się odwracać. Tym bardziej gdy zaczął zabierać „do nieba” swój ulubiony aparat. – Jeśli chodzi o zdjęcia z lotu ptaka, to głównie zainspirował go do ich robienia Kacper Kowalski. Również paralotniarz, zdobywca wielu nagród fotograficznych – przyznaje „latający aptekarz” (tak o nim mówią mieszkańcy Drezdenka).

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA