Nadia pochodzi z Poznania. To tutaj jej rodzice od lat prowadzą aptekę i także tutaj na Uniwersytecie Medycznym im. Karola Marcinkowskiego studiowała farmację. Obecnie pracuje w rodzinnej aptece, ale na tym jej kariera zawodowa się nie kończy. Przez ostatnie 10 lat zdobywała doświadczenie w wielu miejscach. Od niedawna prowadzi swój własny gabinet makijażu permanentnego „Nadia Flieger Beauty”. – Dzięki wsparciu najbliższej rodziny mam to szczęście, że zajmuję się tym, co sprawia mi przyjemność i co naprawdę lubię robić – mówi Nadia i przekonuje, że tak naprawdę w życiu wszystko zależy od przejęcia pełnej odpowiedzialności za siebie i swoje wybory. A także od dobrej organizacji i skupiania się na tym, co naprawdę ważne.
Dwa kierunki studiów…
Niewiele jest osób, które studiując farmację, decydują się na jeszcze jeden, dodatkowy kierunek studiów. A tak było w przypadku Nadii. Będąc na piątym roku farmacji, postanowiła, że będzie studiować kosmetologię. – Oba te kierunki były na jednym wydziale, więc łatwo było pogodzić zarówno dojazdy, jak i przygotowywanie się do zajęć. Od zawsze interesowałam się kosmetykami i pielęgnacją, szeroko rozumianym pojęciem upiększania człowieka i stąd moja decyzja o rozpoczęciu drugiego kierunku studiów – wspomina farmaceutka. – Świetnie studiowało się kosmetologię na bazie studiów farmaceutycznych, na naszej uczelni duży nacisk kładziono na praktyczną stronę kosmetologii, jej medyczny aspekt oraz technologię preparatów kosmetycznych – przekonuje Nadia.
Farmaceutka dodaje, że studiowanie kosmetologii było dla niej wielką przyjemnością, a piątki – dzięki zajęciom praktycznym w Pracowni Kosmetologii Praktycznej – stały się ulubionym dniem tygodnia. – Do dzisiaj szczególnie pamiętam zajęcia z Wizażu i Stylizacji, które prowadziła wówczas dr Sylwia Nawrot, obecnie jedna z najbardziej uznanych specjalistek na świecie w branży PMU (permanent make up). To ona zaszczepiła we mnie miłość do makijażu, która zaowocowała tym, że później po skończeniu studiów zajęłam się makijażem profesjonalnym – mówi Nadia.

Choć kosmetologia to zdecydowanie kobiecy kierunek i na roku większość stanowiły kobiety, to w grupie Nadii był jeden mężczyzna. Jej ulubioną Katedrą była Katedra Surowców Naturalnych i Kosmetycznych pod kierownictwem prof. dra hab. Nowaka oraz Pracownia Kosmetologii Praktycznej pod kierownictwem dra Sebastiana Kuczyńskiego. – Po latach jako niezapomniane, pełne humoru i bezcennej wiedzy wspominam wykłady właśnie dra Sebastiana Kuczyńskiego oraz prof. dra hab. Bogdana Miśkowiaka – przyznaje farmaceutka.
Kosmetologia jest dziedziną niezwykle interdyscyplinarną. Jak zapewnia Nadia, studia w Poznaniu bardzo dobrze to odzwierciedlały – łączyły zagadnienia z zakresu kosmetologii pielęgnacyjnej, leczniczej i upiększającej z wiedzą z dermatologii, immunologii czy chemii kosmetycznej.
„Studia z kosmetologii nauczyły mnie procedur kosmetologicznych uwzględniających wręcz medyczny aspekt dbania o sterylizację i dezynfekcję w gabinecie, wykonywania zabiegów pielęgnacyjno-upiększających, nauczyły, jak właściwie odczytywać skład kosmetyków. Wyposażyły mnie także w bezcenną wiedzę na temat budowy skóry, jej właściwej pielęgnacji w zależności od różnych czynników, pokazały wpływ procesów zachodzących w organizmie na starzenie się skóry”.
Okazuje się, że wiele osób po zdobyciu licencjatu z kosmetologii kontynuuje naukę na studiach uzupełniających magisterskich z pokrewnych kierunków medycznych. Nadia jednak zdecydowała się na studia magisterskie również z kosmetologii. – Finalnie jestem magistrem zarówno farmacji, jak i kosmetologii – mówi z dumą.
Praca w aptece i rozczarowanie…
Po ukończeniu studiów farmaceutycznych Nadia rozpoczęła pracę w aptece. Jak po latach przyznaje, było to najtrudniejszy okres w całej jej dotychczasowej karierze zawodowej. – Studia farmaceutyczne świetnie przygotowały nas farmaceutów do zawodu pod względem teoretycznym. Jednak w praktyce pierwsze zetknięcie z pacjentem, zagadnienia opieki farmaceutycznej, niezliczone nazwy handlowe różnych odpowiedników leków, marketingowe aspekty funkcjonowania apteki były trudne i wymagające dodatkowej nauki oraz zaangażowania – przyznaje Nadia i ubolewa nad faktem, że przez niektórych pacjentów farmaceuta postrzegany był jako sprzedawca.
Z czasem praca w aptece stała się jednak dla niej satysfakcjonująca, choć niekiedy monotonna. Dlatego równolegle rozwijała swoje umiejętności, również w innych kierunkach branży farmaceutycznej. – Jeszcze w czasie studiów odbyłam praktykę w aptece szpitalnej, później w trakcie mojej kariery zawodowej miałam okazję pracować również w kilku hurtowniach farmaceutycznych, więc mogę powiedzieć, że mam trochę szersze spojrzenie na zawód farmaceuty, niż jako farmaceuta pracujący tylko w aptece – przekonuje Nadia. Okazuje się, że przez rok pracowała także jako nauczyciel Technologii Postaci Leków w jednym z poznańskich techników farmaceutycznych.
Dwa lata temu ukończyła studia podyplomowe na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu – Marketing Strategiczny na Rynku Farmaceutycznym. Jak przekonuje, studia te poszerzyły jej spojrzenie na branżę farmaceutyczną i pokazały, jak ważną rolę odgrywają rozwój osobisty i psychologia komunikacji w budowaniu wizerunku firmy, tworzeniu planów marketingowych i strategii promocji. – Miałam również przyjemność poznać prof. Henryka Mruka, którego wykłady były szalenie motywujące i inspirujące. To właśnie on nauczył mnie, jak ważna jest społeczna odpowiedzialność biznesu – dodaje farmaceutka.

Czy tytuł magistra kosmetologii pomaga w codziennej pracy w aptece? Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta. – W aptece, w której pracuję, mamy ograniczony asortyment dermokosmetyków i pacjenci raczej nie zauważają, że mam dodatkowe wykształcenie – przyznaje Nadia, ale jednocześnie dodaje, że dla niej istotne jest to, że znając składniki aktywne danego kosmetyku, potrafi profesjonalnie doradzić pacjentowi w wyborze odpowiedniego preparatu dostosowanego do jego skóry i odpowiadającego na jego potrzeby.
„W aptece obserwuję coraz większą liczbę pacjentów szukających preparatów do złagodzenia objawów atopowego zapalenia skóry, skóry suchej, wrażliwej naczynkowej, do niwelowania trądziku i niedoskonałości. Stąd też ważne jest, aby udzielić im porady w zakresie pielęgnacji skóry z problemami oraz poinformować, czy składniki stosowanych leków przez pacjenta i określonych dermokosmetyków nie wejdą w interakcje”.
O ile wykształcenie kosmetologiczne w aptece przydaje się raczej epizodycznie, o tyle zupełnie odwrotna sytuacja występuje w przypadku makijażu permanentnego. Tutaj wykształcenie farmaceutyczne ma istotne znaczenie. – Bardzo przydaje się znajomość leków i ich metabolizmu, wiedza na temat suplementów diety i ich wpływu na proces mikropigmentacji i stabilizacji pigmentu, znajomość budowy skóry, jej funkcjonowania, medyczna wręcz dbałość o dezynfekcję i sterylizację w gabinecie – przekonuje Nadia.
Własna działalność…
Droga do założenia własnej działalności i otwarcia gabinetu nie była prosta. Już po studiach kosmetologicznych wiedziała, że chciałaby zająć się makijażem profesjonalnie. Kosmetologię ukończyła, pracując już w rodzinnej aptece. Miała także w tym czasie swoją rodzinę i małe dziecko, w związku z czym przebranżowienie nie było takie proste. – Pracując cały czas w aptece, ukończyłam dodatkowe kursy, między innymi Letnią Szkołę Clarena w Warszawie, kursy makijażu profesjonalnego w Szkole Makijażu, Wizażu i Stylizacji Anity Folaron w Poznaniu, także roczną Szkołę Wizażu i Stylizacji Beauty Art Beaty Małachowskiej w Poznaniu, dzięki której uzyskałam tytuł wizażysty-stylisty – wymienia Nadia.










