REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
czw. 3 grudnia 2020, 07:58

NQS – chwyt marketingowy czy skuteczna samoregulacja?

Czy wszystkie suplementy diety powinno się wrzucać do jednego worka? Jak na rynek tych produktów wpłynął raport NIK z 2017 roku? Z Ewą Wietrak i Emilią Gąsińską – farmaceutkami z Działu Badań i Rozwoju firmy NutroPharma – rozmawiamy o motywach, celach i kontrowersjach, jakie wzbudziły Nutropharma Quality System (NQS), kampania „Zaufaj mojej wiedzy, jestem farmaceutą” i nie tylko…

Dlaczego firma nie zdecydowała się skorzystać z certyfikatu zewnętrznego, zamiast tworzyć swój własny? (fot. Shutterstock)

REKLAMA

Emilia Gąsińska: Warto zaznaczyć, że suplement diety jest produktem złożonym z wielu surowców, np. pochodzenia roślinnego i zwierzęcego. Każdy z nich ma swoje indywidualne obostrzenia. Dlatego wymagania jakościowe dla każdego oddzielnego produktu zostały ustalone na podstawie audytu zewnętrznego. Dodatkowo nasza samoregulacja została też bardzo mocno poparta dzięki stanowisku ekspertów, które jakiś czas temu zostało przedstawione i zaaprobowane w Głównym Inspektoracie Sanitarnym. Stworzyło je grono wielu ekspertów z różnych dziedzin. Zostały tam zaproponowane rozwiązania, które również znajdują odzwierciedlenie w NQS. Te rekomendacje wskazują konkretne rozwiązania, które suplementy diety powinny spełniać. Dlatego tym bardziej mamy przekonanie, że warto iść tą drogą.

Ewa Wietrak: Dobrym przykładem jest chociażby kwestia arsenu. W obowiązujących rozwiązaniach prawnych brak jest norm dla tego pierwiastka w suplementach diety, ale jednocześnie wskazano, że nie może go być. Dlatego w ramach programu NQS produkty poddawane są badaniom na obecność arsenu. To samo dotyczy badań mikrobiologicznych. Jakie są obecnie normy? Nie może być bakterii z gatunku Salmonella spp. i Escherichia coli? Przecież Suplementy diety nie są produktami jałowymi i pozostałości mikrobiologiczne w produkcie zawsze będą- pozostaje pytanie na jakim poziomie…. Dlatego uznaliśmy, że w produkcji potrzebujemy bardzo precyzyjnych wytycznych. Obecne przepisy to o wiele za mało.

Emilia Gąsińska: W przypadku produktów firmy NutroPharma żadna partia nie wyjdzie z magazynu i nie trafi do sprzedaży, dopóki nie otrzyma certyfikatu z zewnętrznego laboratorium. Farmaceuta czy pacjent, biorący do ręki taki preparat, ma pewność, że został on zbadany, zanim jeszcze trafił na apteczną półkę.

Czyli NQS nie jest chwytem marketingowym?

Emilia Gąsińska: Firma NutroPharma działa inaczej niż przyzwyczaiły nas do tego realia, dlatego zdajemy sobie sprawę, że mówienie o suplementacji w sposób rzeczowy i w oparciu o fakty nie każdemu może się podobać. Wyprzedzamy rynek, budując świadomość farmaceutów i konsumentów. Pracujemy na zaufanie do produktu – przygotowanego na podstawie naukowych przesłanek, badań ilościowych i dokładnie przebadanego.

Ewa Wietrak: NQS to również ciągły monitoring produktu po wprowadzeniu go na rynek. W NutroPharma wprowadzono procedurę zgłaszania możliwych działań niepożądanych oraz naukowej analizy produktów. Każdego roku niezależni eksperci z danej dziedziny oceniają background naukowy związany z produktem, np. w kwestii laktacji i ciąży, co mogłoby wpłynąć na konieczność zmian składu produktu. Jeśli się pojawiły nowe doniesienia naukowe czy wytyczne firma podejmuje decyzję o zmianie składu produktu.

REKLAMA
REKLAMA

Jeśli mówimy o marketingu, to oczywiście trzeba przyznać wprost, że NQS to ubranie w język marketingu tego, co wyróżnia firmę i funkcjonuje w niej już od dawna. NutroPharma komunikuje swoje nadobowiązkowe działania. W tej branży praktycznie każda forma komunikacji jest rodzajem marketingu. Za symbolem NQS na opakowaniu stoi jasny przekaz o jakości i odpowiedzialności za produkt.

Nasuwa mi się pytanie: dlaczego firma nie zdecydowała się skorzystać z certyfikatu zewnętrznego, zamiast tworzyć swój własny? Może jego obiektywność budziłaby wtedy mniej kontrowersji? Można znaleźć informacje chociażby o Europejskim Instytucie Suplementów i Odżywek, który prowadzi taką certyfikację…

Ewa Wietrak: Rzeczywiście taki certyfikat istnieje i mieliśmy tego świadomość, decydując się na NQS. Jednak jeszcze raz podkreślam, że NQS to system, nie spłycajmy go do certyfikatu laboratoriów zewnętrznych. Do Europejskiego Instytutu Suplementów Diety i Odżywek można wysłać swój suplement diety, który za odpowiednią opłatą zostanie przebadany i na tej podstawie otrzyma się certyfikat – pojedynczy certyfikat, wydawany nie dla każdej serii produktu i nie przed dopuszczeniem go do obrotu. Ponadto EISDiO również nie jest instytucją państwową czy akredytowaną przez PCA. A laboratorium Hamilton i Eurofins takie akredytacje posiadają.

Emilia Gąsińska: Złożoność problemu badań jakościowych wynika również ze złożoności produktów, jakie oferuje kategoria suplementów diety. Inne normy dotyczą witamin, minerałów, inne surowców pochodzenia roślinnego, a jeszcze inne surowców pochodzenia zwierzęcego. Portfolio produktów NutroPharma zostało w pewnym momencie poddane analizie ekspertów, którzy pomogli ustalić najlepsze wymagania jakościowe dla produktów wieloskładnikowych i na tej podstawie powstały normy, jakie spełniają produkty objęte systemem NQS.

Ewa Wietrak: Podkreślę jeszcze fakt, że w ramach NQS do laboratorium oddawana jest każda partia suplementu diety przed jego zwolnieniem do sprzedaży. Takie badanie trwa od kilku do kilkunastu dni. Partia nie trafi na rynek, dopóki laboratorium nie przyzna mu certyfikatu, i pilnuje tego zatrudniony w firmie farmaceuta.

Pamiętajmy również, że najczęściej zadawanymi pytaniami w kontekście suplementów diety są te o skład i bezpieczeństwo. NQS ma dostarczać informacji farmaceucie i jego konsumentowi o tym, że wiemy, co w danym produkcie jest, oraz że jest on kontrolowany. Proszę zwrócić uwagę, że w gruncie rzeczy adresujemy produkty do bardzo wrażliwych grup. Mam tu na myśli kobiety w ciąży, kobiety karmiące czy małe dzieci. Takie produkty wymagają szczególnej troski i odpowiedzialności. My, jako farmaceuci, mamy we krwi to, że bezpieczeństwo jest na pierwszym miejscu, a już szczególnie, jeśli mówimy o takich właśnie grupach docelowych.


Wkrótce 2 część wywiadu, a w niej o tym gdzie można znaleźć certyfikaty przyznawane produktom w ramach NQS, o kontrowersjach wokół kampanii „Zaufaj mojej wiedzy, jestem farmaceutą” i zamieszaniu z kategorią produktu Femaltiker.

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA