Zajęcia, takie jak ćwiczenia laboratoryjne, seminaria i wykłady, które do tej pory zawsze odbywały się stacjonarnie, zostały przeniesione na platformę Microsoft Teams lub inne platformy e-learningowe, utworzone dla konkretnych jednostek edukacyjnych. Przed pandemią z możliwości e-learningu korzystało się dość rzadko – na platformie znaleźć można było przede wszystkim harmonogramy, instrukcje do ćwiczeń czy zagadnienia do kolokwiów. Mimo dużych możliwości, jakie już wtedy oferowały platformy, nikt nie utożsamiał e-learningu z rzeczywistą nauką i pracą, a raczej z dodatkowym narzędziem do komunikacji między studentami i prowadzącymi.
Nagłe zderzenie z pandemią
Pojawienie się pierwszych kilku zakażonych osób w marcu spowodowało zamknięcie szkół i uczelni. Mówiono wówczas o zawieszeniu zajęć na dwa tygodnie, jednak rosnąca liczba przypadków zmusiła uczelnie do prowadzenia zajęć w sposób alternatywny – w końcu studenci muszą jakoś ukończyć rok akademicki. Na nauczycielach akademickich spoczął obowiązek zmiany harmonogramów i dostosowania zajęć do formy wirtualnej. Nie każda katedra dobrze i sprawnie poradziła sobie z tym wyzwaniem. Realizacja wielu zajęć przebiegała wówczas w sposób bardzo ograniczony i zmierzała tylko do tego, by studenci otrzymali jakiekolwiek oceny.
W trakcie wakacji uczelnie miały czas na przygotowanie się do kolejnego semestru zdalnego nauczania, bo już w lipcu mówiono o drugiej fali pandemii w miesiącach jesiennych. Choć obecnie plan i forma zajęć zostały znacznie udoskonalone, a prowadzący starają się, by zajęcia były jak najbardziej efektywne, to i tak nauczanie zdalne nie jest w stanie skutecznie zastąpić nauczania stacjonarnego.
Wykłady i seminaria
Wykłady i seminaria zostały przeniesione na platformę Microsoft Teams. Praca w domowym zaciszu i możliwość przeglądania udostępnionego materiału z bliska to znaczne ułatwienie dla słuchaczy, chcących dokładnie zanotować prezentowane zagadnienia. Zajęcia seminaryjne często odbywają się w mniejszych grupach, prowadzący zadają pytania studentom oraz proszą o włączenie kamer i mikrofonów, co daje namiastkę realnego kontaktu między uczestnikami spotkania. Trochę gorzej wygląda to w przypadku wykładów zdalnych. Podczas tradycyjnego wykładu prowadzący mówi do słuchaczy, widzi ich twarze, może ocenić ich zaangażowanie oraz reakcję na omawiane treści. Na wykładach zdalnych odnotowuje się zdecydowanie wyższą frekwencję, w końcu uczestnictwo w takiej formie zajęć nie wymaga wychodzenia z domu. Jednak mimo większej liczby odbiorców, wykładowcy czują się jakby mówili sami do siebie – przed oczami mają jedynie ekran komputera. Ponadto zaangażowanie studentów jest o wiele mniejsze. Choć na tradycyjnym wykładzie można czasami nie uważać, to w trakcie zajęć zdalnych, jak wynika z relacji wielu studentów, można już robić w zasadzie wszystko.
Ćwiczenia laboratoryjne
Ćwiczenia praktyczne są najtrudniejszym rodzajem zajęć do przeprowadzenia w formie online. W trakcie pierwszej fali pandemii odbywały się całkowicie zdalnie, a od nowego roku akademickiego w tzw. trybie hybrydowym. Jednak rosnąca liczba przypadków zachorowań w listopadzie spowodowała ponowne przeniesienie zajęć na platformę internetową. Pojawiła się wówczas kolejna przeszkoda – rozporządzenie Ministra Edukacji, które mówiło o możliwości przeprowadzenia jedynie 20% zajęć praktycznych w formie zdalnej. Zmusiło to uczelnie medyczne do zawieszenia niektórych przedmiotów. Jednak w związku z malejącą, choć wciąż dużą, liczbą zakażeń, od grudnia studenci powrócili na zajęcia praktyczne, oczywiście w ściśle przestrzeganym reżimie sanitarnym. Ćwiczenia laboratoryjne są prowadzone w mniejszych grupach, studenci oraz prowadzący obowiązkowo noszą maski i rękawiczki, stanowiska pracy są dezynfekowane, a sale wietrzone.
Przedmioty zawodowe
Z powodu pandemii najbardziej ucierpi wiedza i umiejętności studentów z praktycznych przedmiotów zawodowych. Przekonali się już o tym studenci trzeciego roku, którzy w poprzednim semestrze nie dokończyli zajęć praktycznych z technologii postaci leku i niektóre postaci leków sporządzali po raz pierwszy dopiero na praktykach wakacyjnych. Nauczyciele akademiccy starają się zrekompensować studentom brak rzeczywistego wykonywania czynności praktycznych poprzez wysyłanie zdjęć, nagrywanie filmów czy poszukiwanie dodatkowych materiałów. Nie da się jednak zastąpić własnoręcznie wykonanego leku, pomiaru i eksperymentu zdjęciem czy krótkim filmikiem. Obsługę wielu sprzętów najlepiej opanować samodzielnie, a właściwości substancji i preparatów łatwiej zapamiętać, gdy można je powąchać, dotknąć, rozetrzeć czy rozpuścić.










