– Jeśli mieszkasz np. w Korbielowie czy Jeleśni i masz do zrealizowania receptę, którą otrzymałeś drogą nocnej konsultacji z lekarzem, to żeby ją wykupić musisz pojechać prosto do Bielska-Białej, gdyż w powiecie żywieckim nie ma ani jednej apteki, która pełniłaby dyżur nocny, świąteczny czy w dni wolne od pracy. Dla mieszkańców z tych rejonów powiatu to wycieczka, która w obie strony może wynieść łącznie nawet 120 km – pisze Bartosz Bednarczuk na łamach TVS.pl
Taka sytuacja utrzymuje się od kwietnia. Wtedy aptekarze poinformowali starostwo, że nie będą realizować uchwały Rady Powiatu dotyczącej harmonogramu pracy aptek. Wskazywali między innymi na braki kadrowe, jakie spowodowały m.in. przymusowe kwarantanny pracowników (czytaj również: Apteki w Żywcu nie będą dyżurować. Starosta rozważa drogę sądową…).
Innym powodem było zwiększone ryzyko zakażenia koronawirusem podczas nocnych dyżurów.
– W tłumaczeniu tego drugiego argumentu wyjaśniono, że w dzień obsługa klienta odbywa się zza szyby wewnątrz apteki, natomiast w nocy wydawanie leków odbywa się przez okienko, gdzie osoba zakażona koronawirusem wdmuchuje strumień zarazków na farmaceutę – komentował dla TVS.pl Dariusz Szatanik ze Starostwa Powiatowego w Żywcu.
Władze powiatu twierdzą, że mają w tej sytuacji związane ręce. Nie ma bowiem żadnych narzędzi prawnych, za pomocą których władze samorządowe mogły by wyegzekwować realizowanie uchwały przez aptekarzy. Jeszcze w maju władze Żywca rozważały wejście na drogą sądową. (czytaj również: Andrychów, Kęty, Lubsko… kolejne miejscowości bez dyżurujących aptek…).
– Moglibyśmy występować do sądu o niewypełnianie uchwały Rady Powiatu. Czy to zrobimy? Zobaczymy. Sytuacja jest, jaka jest. Z drugiej strony mieszkańcy powinni być zabezpieczeni w leki. Myślę, że trzeba będzie się temu przyjrzeć czy to faktycznie jest tak trudna sytuacja, żeby te dyżury obsadzić – mówił starosta Andrzej Kalata.
Źródło: ŁW/tvs.pl










