Braki kadrowe są głównym powodem zawieszenia przez żywieckie apteki pełnienia dyżurów nocnych zgodnie z uchwała Rady Powiatu. W oświadczeniu przesłanym do zarządu powiatu, aptekarze wskazują, że wiele farmaceutów i farmaceutek musiało zająć się dziećmi po tym, jak zamknięto szkoły i przedszkola. Tymczasem zgodnie z Prawem farmaceutycznym apteka może działać tylko wtedy, gdy obecny jest w niej farmaceuta (czytaj również: Apteki nie są w stanie dyżurować. Starosta grozi prokuraturą…).
– Nikt nie ma podstaw prawnych do nakazania np. kierownikowy apteki pracy ponad normy wynikające z kodeksu pracy (KP). Apteki nie zostały w ustawie i rozporządzeniu uznane za placówki ochrony zdrowia, więc praca apteki ogólnodostępnej w czasie ogłoszenia stanu epidemii musi zaplanowana być tak, aby zapewnić pracownikowi w każdej dobie co najmniej 11 godzin nieprzerwanego odpoczynku (KP) – piszą aptekarze.
Przedstawiciele Śląskiej Izby Aptekarskiej wskazują, że problem dyżurów aptek istnieje w polskiej farmacji już od lat (czytaj również: Dyżury aptek w związku z zagrożeniem epidemiologicznym powinny być zawieszone).
– Braki kadrowe to największy powód, który ukazuje, że po prostu nie ma osób, które mogłyby te dyżury prowadzić. W związku z tym musimy pamiętać o tym, że sytuacja jest krytyczna i wydaje się być zasadne, że w momencie gdy apteki ograniczają swoje godziny pracy, warto by aptekarzy z tego obowiązku pełnienia dyżurów nocnych, wycofać – mówił w TVN24 prezes Izby, Mikołaj Konstanty.
Decyzja farmaceutów oznacza, że jeżeli mieszkańcy Żywca będę potrzebowali leków w środku nocy, to będę musieli udać się np. do Bielska Białej. Dla mieszkańców najodleglejszych zakątków powiatu żywieckiego oznacza to nawet 50-kilometrową, nocną podróż (czytaj również: Powiat rezygnuje z nocnych dyżurów aptek po apelach NRA).
Sąd czy mediacje?
Władze powiatu twierdzą, że zgodnie z Prawem farmaceutycznym dostęp do aptek w nocy musi być zapewniony. Mogłyby sięgnąć nawet po radykalne środki i oddać sprawę do Sądu, ale jak zapewnia Starosta, na razie nie ma zamiaru tego robić i liczy na mediacje z aptekarzami.
– Moglibyśmy występować do sądu o niewypełnianie uchwały Rady Powiatu. Czy to zrobimy? Zobaczymy. Sytuacja jest, jaka jest. Z drugiej strony mieszkańcy powinni być zabezpieczeni w leki. Myślę, że trzeba będzie się temu przyjrzeć czy to faktycznie jest tak trudna sytuacja, żeby te dyżury obsadzić – mówi starosta Andrzej Kalata.
Farmaceuci podkreślają, że w obecnej sytuacji po prostu nie mają ludzi do obsadzenia nocnych dyżurów. Twierdzą, że wrócą do dyżurowania, jak tylko sytuacja się ustabilizuje.
Źródło: ŁW/fakty.tvn24.pl










