Lokalne apteki w Anglii mają, jak podkreśla Hannbeck, „czuć się niedoceniane i niekochane”, a to pomimo „ogromnej wartości, jaką udowodniły” w czasie pandemii.
Aby to zmienić, istnieje potrzeba, co zaznacza dalej Hannbeck, i o czym czytamy na portalu C+D, „zakreślonego od nowa kontraktu, nowych ram finansowych – takich, z którymi z jednej strony możemy pracować, bez konieczności narzekania ani walki, a które z drugiej strony, także NHS przyjmie z zadowoleniem”.
AIMp wskazała tu także na kwotę 370 mln funtów zaliczki od rządu, jaką farmaceuci otrzymali od rządu na pokrycie kosztów związanych z pandemią – jest to dług, o którego umorzenie walczyć ma Pharmaceutical Services Negotiating Committee (PSNC) (czytaj również: Anglia: zamknięcia aptek mają najczęściej miejsce na najuboższych terenach).
Hannbeck miała także wezwać do „większej jasności i spójności” w przekierowywaniu pacjentów od NHS oraz lekarzy rodzinnych, a także apelowała o to, by w pełni używać „fachową wiedzę”, jaką dysponują farmaceuci, podczas konsultacji i wprowadzania nowych leków i terapii. Przyznała ona też w rozmowie z portalem C+D, że „chcielibyśmy, aby nasi członkowie, jako innowacyjni i doświadczeni praktycy, byli postrzegani jako część tego dialogu”.
– To, czego oczekujemy, to uznanie przez NHS, że lokalne apteki mają do odegrania kluczową i zwiększającą się rolę, a także, że powinno się w nas dostrzegać rozwiązanie dla wielu bieżących wyzwań związanych z systemem opieki zdrowotnej – mówiła Hannbeck.
W zamian, także apteki mogłyby zrobić więcej, przyznała przewodnicząca.
– Część aptek potrzebuje w dogłębny sposób spojrzeć na siebie i to, co oferuje, a także na to, jak się prezentuje – mówiła Hannbeck. – Powinno to iść w parze z nowym porozumieniem, nową relacją z lokalnym sektorem farmaceutycznym.
Hannbeck stwierdziła także, że należy „wykorzystać pandemię oraz nowy sposób patrzenia na opiekę zdrowotną, jaki się obecnie wytworzył, jako okazję do naprawy relacji, tak, by umiejscowić lokalne apteki na czele systemu służby zdrowia”.
Pokonać snobizm ze strony NHS
W czasie rozmowy z Mail on Sunday, Hannbeck ostrzegała również przed tym, że sektor farmaceutyczny musi obecnie stawić czoła „kolejnemu kryzysowi w systemie opieki zdrowotnej, wskutek którego coraz więcej aptek podejmuje decyzję o zamknięciu”. Z kolei snobizm NHS ma polegać na tym, jak wyjaśnia Hannbeck, że farmaceuci są „niewłaściwie postrzegani w pierwszym rządzie jako przedsiębiorcy, a dopiero w drugim, jako podmioty świadczące usługi zdrowotne”. Przewodnicząca uważa również, że farmaceuci mogliby mieć większy wkład w krajowy wysiłek związany z przeprowadzaniem szczepień przeciwko COVID-19.
Podobne do Hannbeck stanowisko miał wcześniej przedstawiać Simon Dukes, dyrektor naczelny PSNC, który podczas rozmowy z portalem C+D, deklarował, że czuje się „niezwykle smutny” z powodu tego, że farmacja „nie jest postrzegana przez NHS w ten sam sposób, jako część rodziny NHS”.
W styczniu tego roku, Dukes wspominał, że dalsze zamknięcia aptek będą „nieuniknione”, jeśli nie dojdzie do określenia finansowania dla sektora do końca pięcioletniego kontraktu – a to po ustaleniu, że do października 2020, zamkniętych zostało ponad 200 placówek (zobacz też: Anglia: kolejne zamknięcia aptek i najniższa liczba placówek od 2015 roku).
W czasie rozmowy z Mail on Sunday, Hannbeck pytała więc, co stanie się w przypadku, gdy zamknięte zostaną kolejne placówki:
– Kto będzie na miejscu, by pomóc ludziom żyć niezależnie i jak najdłużej w ich własnych domach? Do kogo udamy się w przypadku mniejszych dolegliwości, bez konieczności umawiania się na wizytę? Nie będą to przeciążeni lekarze pierwszego kontaktu, a już z pewnością nie szpitale.










