29 listopada, rzecznik DH miał potwierdzić, że począwszy od kolejnego dnia, noszenie maseczki w aptece stanie się ponownie obowiązkowe.
Jest to jedno z działań, jakie ogłosił premier Boris Johnson, i które ma pomóc w ograniczeniu transmisji nowego wariantu COVID-19. Jak podkreśla się, „środki te mają charakter czasowy i zapobiegawczy”, a po upływie trzech tygodni zostaną one poddane kolejnej weryfikacji.
Dotychczas, w Anglii odnotowano trzy przypadki zachorowań na nową odmianę koronawirusa. Z kolei w Szkocji, wykryto sześć takich przypadków (zobacz też: Omikron – co wiemy na temat nowego wariantu koronawirusa).
W Szkocji, Walii oraz Irlandii Północnej, noszenie maseczki w większości miejsc publicznych, w tym w aptekach, było cały czas obowiązkowe – wyjątek stanowiła właśnie Anglia, w której zrezygnowano z tego nakazu w lipcu.
Reakcja RPS
Tymczasem, Królewskie Towarzystwo Farmaceutyczne (RPS) już w ubiegłym tygodniu apelowało do lokalnych farmaceutów, by ci nosili nakrycia twarzy, po to, by „chronić siebie nawzajem oraz NHS”.
Heidi Wright z RPS mówiła natomiast 29 listopada w rozmowie z portalem C+D, że zespoły apteczne „dochowają wszelkiej możliwej staranności, by zmniejszyć ryzyko transmisji” – stosując się do zasad dystansu społecznego, nosząc maseczki, a także „zapewniając odpowiedni przepływ powietrza”.
– Farmaceuci i ich zespoły, którzy narażeni są na kontakt z osobą zainfekowaną COVID-19, powinni być w pełni chronieni oraz wyposażeni w maski FFP3 zawsze, kiedy przyjmują pacjentów – dodała Wright.
Podkreślała ona także, że RPSma stale wzywać do „stosowania maseczek w aptekach oraz innych placówkach opieki zdrowotnej” (czytaj również: Anglia: noszenie maseczki w aptece powinno być nadal obowiązkowe).










