REKLAMA
Magazyn mgr.farm

Apteki mają jeszcze dwa tygodnie na podjęcie niezbędnych działań…

15 grudnia 202114:05

Wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski twierdzi, że apteki już w listopadzie otrzymały listę leków, których refundacja może nie zostać przedłużona. Teraz – gdy znany jest projekt nowego wykazu – farmaceuci mają dwa tygodnie na podjęcie niezbędnych decyzji…

Wiceminister Maciej Miłkowski zapewnia, że nie zabraknie najważniejszych leków dla pacjentów (fot. Shutterstock)
Wiceminister Maciej Miłkowski zapewnia, że nie zabraknie najważniejszych leków dla pacjentów (fot. Shutterstock)

Od 1 stycznia nawet 300 leków może stracić refundację. Ta sytuacja może stanowić problem zarówno dla pacjentów, jak i farmaceutów. Przyczyną jest brak wniosków firm farmaceutycznych na przedłużenie decyzji refundacyjnych. Dla pacjentów oznacza to po prostu droższe leki od stycznia, a dla aptek możliwe problemy z ich sprzedażą.

Wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej – Marek Tomków – spodziewa się, że część pacjentów będzie chciała jeszcze przed końcem roku wykupić większe ilości niezbędnych im leków, aby skorzystać z refundacji. Jednocześnie uspokaja, że większość medykamentów, które mogą przestać być refundowane, ma jednak łatwo dostępne zamienniki. Nie ma więc powodu do obaw, że pacjenci byliby zmuszeni do przerwania leczenia (czytaj również: Od 1 stycznia rekordowa liczba leków straci refundację? Jest projekt…).

REKLAMA

– Z kolei Łukasz Waligórski, farmaceuta oraz redaktor naczelny portalu mgr.farm, przyznaje, że w części przypadków pacjenci będą jednak zmuszeni do zasięgnięcia opinii lekarza. A to dlatego, że np. nie powinno się samodzielnie zmieniać dzieciom leków na padaczkę. Może być trudność ze znalezieniem odpowiedniego zamiennika w leczeniu ADHD – czytamy w Gazecie Prawnej.

REKLAMA

Problemu w całej sytuacji nie widzi wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski – odpowiedzialny za politykę lekową. Twierdzi, że trzy lata temu mieliśmy do czynienia z podobną sytuacją – wówczas również z listy refundacyjnej wypadło kilkaset medykamentów.

Na łamach DGP Miłkowski tłumaczy, że wielu producentów decyduje się po prostu zaprzestać sprzedaży leków, których produkcja – ze względu np. na problemy z dostawami substancji czynnej, dużą konkurencją na rynku albo rosnącą inflacją – przestała być opłacalna. Zapewnia też, że nie zabraknie najważniejszych leków dla pacjentów. Ucisza również głosy niezadowolenia aptekarzy, wskazując, że już w listopadzie otrzymali oni listę leków, których refundacja może nie zostać przedłużona.

– Apteki mają jeszcze dwa tygodnie na podjęcie niezbędnych działań. To normalna część ich biznesu – podkreśla wiceminister.

Źródło: DGP

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

2 komentarze Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Tak, tak panie ministrze, wiemy, wiemy, to normalna część naszego biznesu... Marże są dodatnie, tak, wiemy, do dyżurów możemy dokładać no bo przecież zarabiamy w dzień, wiemy. Pana słowa uciszające nasze niezadowolenie są zupełnie nie potrzebne. Żadna grupa zawodowa nie może się czuć tak wspaniale i komfortowo jak my. Szacunek dla nas i naszej pracy oraz docenianie naszego poświęcenia w tym trudnym czasie to po prostu "miód na nasze serca".
Uprzejmie proszę o instrukcje wykonania " niezbędnych działań " . Mamy zapewnić dostępność lekow refundowanych czy nie ?