Wczoraj pisaliśmy o tym, że ponad 300 aptek znalazło się już na mapie punktów szczepień, którą udostępnia Rząd. Teoretycznie możliwe jest zatem zapisanie się na szczepienie w nich. Problem w tym, że część ze wskazanych na mapie aptek jest tym zaskoczonych. NFZ sam nie jest w stanie odpowiedzieć ile aptek już faktycznie szczepi (czytaj również: Oto mapa aptek, w których można zaszczepić się przeciw COVID-19).
Jak to wygląda w praktyce sprawdziła redakcja Money.pl. Dziennikarka portalu zadzwoniła do kilku aptek widniejących na mapie.
– Farmaceuci byli zdziwieni, że ich placówki można już znaleźć na mapie punktów szczepień, bo nie dostali jeszcze szczepionek – pisze.
– My to jeszcze organizujemy, chętne osoby możemy teraz zapisać „na zeszyt”. W piątek przyjedzie dostawa, więc szczepienia będziemy mogli zacząć pewnie za kilka dni – mówiła od właścicielka apteki w województwie lubelskim.
Z kolei właścicielka jednej z łódzkich aptek przekazała nam, że nie dostała jeszcze oficjalnej zgody od NFZ. Na pytanie, kiedy rozpoczną się szczepienia, nie potrafiła udzielić nam odpowiedzi. Farmaceuci w mediach społecznościowych skarżą się, że podłączenie ich do systemu umożliwiającego zamówienie szczepionek trwa bardzo długo.
Tymczasem zainteresowanie szczepieniami maleje, dlatego pojawia się pytanie, czy znajdą się chętni do szczepień w aptekach. Dr Paweł Grzesiowski, ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. walki z COVID-19 uważa, że niezbędna jest praca u podstaw. Zwraca uwagę, że np. dla seniorów z małych miejscowości problemem był dojazd do punktów szczepień. Dla takich osób można zorganizować „szczepionko-busy” dojeżdżające do każdej miejscowości (czytaj również: Pierwsze szczepienia przeciw COVID-19 w aptekach ruszą od 1 lipca?).
– Czy ten problem rozwiążą punkty szczepień w aptekach? Obawiam się, że nie. Jeśli te miejsca będą organizowane w dużych miastach, to myślę, że to nic nie zmieni. Po prostu zwiększy się liczba punktów, które i tak stoją puste – ocenia dr Grzesiowski. Dodaje, że co do zasady jednak, im więcej punktów szczepień, tym bliżej do pacjenta.
Źródło: ŁW/Money.pl










