Pani Marta, która od 10 lat choruje na toczeń, skarży się trójmiejskiej Gazecie Wyborczej, że dla niej lek Arechin to kwestia życia lub śmierci. Nie ma go obecnie w żadnej aptece ani hurtowni. Cały zapas lekarstwa został przekazany do dyspozycji Ministerstwa Zdrowia w celu dystrybucji do szpitali (czytaj więcej: Lek Arechin trafi do szpitali w całej Polsce). Lek ma być podawany pacjentom, u których zakażenie koronawirusem stwarza ryzyko śmierci.
Komu Arechin uratuje życie?
Pani Marta dodaje, że osoby chore m.in. na toczeń muszą przyjmować ten lek codziennie lub dwa razy dziennie, do końca życia. Dla nich to lek ratujący życie. Nie ma zamiennika ani odpowiednika (czytaj również: Arechin pierwszym lekiem ze wskazaniem do leczenia zakażeń koronawirusem). Nie jest też podawany w reumatoidalnym zapaleniu stawów, jak twierdzą niektóre media. – Rozumiem to, że lek jest reglamentowany, ale nie rozumiem, dlaczego nie ma procedur, zgodnie z którymi pacjenci z przewlekłymi chorobami mieliby zapewniony dostęp do niego – dodaje.
Ponadto Arechin powoduje spowolnienie choroby, jaką jest toczeń, a może ona mieć bardzo ciężki przebieg. Może wtedy dojść do uszkodzenia nerek, serca lub mózgu. – Nas nie zabije COVID-19, ale toczeń! Na chwilę obecną mam leki na kilka dni i nie wiem, co dalej. Napisałam w tej sprawie do Ministerstwa Zdrowia, odpisano mi, że lek ma być dostępny od 23 marca. Sprawdzałam w aptece, oczywiście się nie pojawił – mówi p. Marta.
Czy starczy dla wszystkich?
Jak twierdzi Barbara Gierak-Pilarczyk, reumatolog, prezes Pomorskiego Centrum Reumatologicznego w Sopocie, faktycznie leku teraz nigdzie nie ma. Pacjentów, którzy muszą go przyjmować, jest niedużo, ale dostęp do tego preparatu jest dla nich istotny. – W przypadku zakażenia koronawirusem będzie stosowany u pacjentów o ciężkim przebiegu choroby, którzy będą hospitalizowani i dla nich zapasy zostały zrobione. Nie stosujmy go jednak w warunkach domowych, bo to przed wirusem nas nie zabezpieczy – tłumaczy. Z resztą Arechin może mieć poważne skutki uboczne.
Firma Adamed, która jest wyłącznym producentem leku, obecnie uruchomiła dodatkową produkcję. Praca odbywa się na trzy zmiany (czytaj również: Adamed zwiększa produkcję Arechinu. Fabryka pracuje na 3 zmiany…). Katarzyna Dubno, dyrektor ds. relacji zewnętrznych i ekonomiki zdrowia z firmy Adamed obiecuje, że wyprodukowane partie leku zostaną udostępnione potrzebującym pacjentom jak najszybciej, najpóźniej od przyszłego tygodnia. – Obecnie, wspólnie z Ministerstwem Zdrowia, pracujemy nad schematem dostaw leku tak, aby zapewnić dostępność leku dla pacjentów, którzy do tej pory go przyjmowali (m.in. RZS, toczeń) oraz pacjentów z COVID-19, a także wyeliminować nieuzasadnione wydawanie leku bez wskazań lekarskich i gromadzenie leku na zapas – zapewnia.
Źródło: IK/trojmiasto.wyborcza.pl










