W poniedziałek, Australian Medical Association (AMA) opublikowało dokument, w którym wskazuje na konieczność wprowadzenia potencjalnych reform w sektorze farmaceutycznym – po raz kolejny rozpoczynając tym samym walkę o wpływy z australijską Pharmacy Guild.
–To, o co apelujemy, to deregulacja ekstremalnie chronionego sektora – mówił dr Omar Khorshid, przewodniczący AMA.
Obowiązujące przepisy – takie jak zakaz otwierania nowej apteki w odległości do 1,5 km od już istniejącej placówki czy ograniczenie możliwości sprzedaży farmaceutyków online do działających stacjonarnie podmiotów – mają być, co podkreśla dr Khorshid, „szkodliwe dla pacjentów”, którzy wydali w tym roku na leki prawie 11 bilionów dolarów.
– Podnosi to ceny, a także zmniejsza wygodę i dostęp, w porównaniu z nowszymi modelami, jakie pojawiają się w innych miejscach na świecie – komentował przewodniczący.
Były przewodniczący Australian Competition and Consumer Commission, Graeme Samuel, miał apelować do sektora farmaceutycznego, by ten otworzył się na konkurencję, wskazując, że pacjenci płacą zbyt dużo za leki zgodnie z rządowym Pharmaceutical Benefits Scheme (PBS). Jednak kolejne rządy federalne opierały się głosom nawołującym do wdrażania reform (zobacz też: Australia: pacjenci chcą, by farmaceuci oferowali jeszcze więcej usług).
Australijska Pharmacy Guild reprezentuje blisko 5900 właścicieli aptek. Jej przewodniczący, Trent Twomey, odrzucił wezwanie ze strony AMA – zaznaczając, że pacjenci doceniają swoją relację z lokalnymi farmaceutami, którzy mają obecnie „wykorzystywać nowe technologie”, i z których wielu oferuje już możliwość zakupu farmaceutyków online za pośrednictwem aplikacji mobilnych. Jednocześnie, zaznaczał on, że sprzedaż internetowa stanowi „ledwie 10% wartości całego rynku”, ponieważ leki na receptę nie należą do tego rodzaju produktów, które pacjenci chcą kupować online.
Dokument AMA podkreśla także, że fakt, iż część Australijczyków kupuje nielegalnie leki na receptę przez internet od zagranicznych firm bez recepty „dowodzi, że istnieje silne zapotrzebowanie, które nie jest zaspokojone”. Jednocześnie, organizacja ostrzega, że „nie jest możliwa weryfikacja”, czy leki te są prawdziwe i bezpieczne.
W 2015 roku, National Competition Policy Review miała stwierdzić, że przepisy regulujące lokalizację apteki oraz jej strukturę własnościową, powinny zostać zmienione. Z kolei w 2017 roku, w raporcie przygotowanym przez Productivity Commission’s Shifting the Dial, zalecano użycie automatycznego wydawania leków „pod obserwacją odpowiednio wykwalifikowanej osoby”.
Dr Khorshid wskazał tu na Wielką Brytanię i Stany Zjednoczone, w których pacjenci mogą zrealizować recepty w marketach Tesco czy Walmart. W Wielkiej Brytanii, mają też działać automaty do wydawania leków.
– Jeśli masz do dyspozycji maszynę, która potrafi wydawać leki, możesz umieścić ją w przychodni lekarzy pierwszego kontaktu, a pracujący w niej farmaceuta mógłby zająć się właśnie jej nadzorowaniem – relacjonował dr Khorshid.
Z kolei ekonomista z obszaru zdrowia z Grattan Institute, a także były sekretarz departamentu zdrowia, Stephen Duckett, akcentował, że sektor farmaceutyczny „dojrzał do zmian”, a zwiększająca się ilość osób cierpiących na choroby chroniczne w starzejącym się społeczeństwie świadczy o tym, że potrzeba bliższej współpracy między lekarzami rodzinnymi a farmaceutami. Mówił on także o tym, że istotna jest także sprzedaż internetowa „jako że przestawiliśmy się na usługi online we wszystkich innych dziedzinach”.
– Nadszedł czas na rewolucję w tym zakresie – podkreślał Duckett.
W listopadzie ubiegłego roku, w mediach zawrzało na wieść, że Amazon złożył wniosek o zarejestrowanie w Australii znaku towarowego Amazon Pharmacy. Jednak już w czerwcu, koncern zdecydował się po cichu wycofać swoją aplikację, po tym jak Pharmacy Guild ostrzegła go, że lokalne ograniczenia regulacyjne mogą stanowić „przeszkodę” dla realizacji jego celów (czytaj również: Wielka Brytania: 4 na 10 klientów Amazon chce kupować leki za pośrednictwem tej platformy).
Rzecznik federalnego Ministra Zdrowia, Greg Hunt, zapewniał z kolei, że rząd „wspiera obecnie obowiązujący model farmacji lokalnej”, i zaznaczał, że „dobrze służy on Australijczykom”.
– Rząd nie ma w planach poparcia zmian dotyczących przepisów regulujących strukturę własności oraz lokalizację aptek – mówił rzecznik, wskazując, że „amerykański model”, zakładający możliwość wydawania leków przez automaty, to „kierunek zaskakujący i budzący obawy”.
AM/smh.com.au










