W efekcie tego monitoringu Komitet Kontroli Państwowej (KGK) odnotował, że przedsiębiorstwa państwowe nie zdołały zareagować na wzrost zapotrzebowania i wyprodukować odpowiedniej liczby maseczek ochronnych.
Dymisja rządu za brak środków ochrony
Jak donosi DGP, białoruskie media od kilku dni alarmują, że maseczek brakuje, a Białorusini sami się organizują, by szyć maseczki dla lekarzy i dla siebie. Tam, gdzie maseczki są jeszcze dostępne, ich ceny wzrosły (czytaj również: Włochy: powstała maszyna do sterylizacji maseczek ochronnych). We wtorek 7 kwietnia prezydent Alaksandr Łukaszenka wyraził oburzenie tym faktem i wydał polecenie KGK, by „bezwzględnie rozprawił się” z tymi, którzy próbują dorobić się na tych towarach.
Prezydent zagroził także dymisją rządu, jeśli do końca tygodnia w aptekach nie pojawią się środki ochrony osobistej, zwłaszcza dla lekarzy.
Do 2 mln maseczek dziennie
W środę minister zdrowia Uładzimir Karanik obiecał w trakcie konferencji online, że w przyszłym tygodniu produkcja maseczek na Białorusi ma wzrosnąć do 2 mln sztuk dziennie. Oświadczył, że przedsiębiorstwa do końca tego tygodnia mają produkować 1 mln sztuk maseczek dziennie, a w przyszłym tygodniu – do 2 mln sztuk dziennie.
Pomimo zakazów maseczki są nadal wywożone za granicę (czytaj również: Farmaceuci szpitalni z Ostrołęki sami szyją maseczki ochronne). Obecnie sprzedawanych jest na Białorusi ok. 750 tys. maseczek dziennie.
Źródło: IK/DGP










