Wczoraj, 18 sierpnia, firma Biomed rozpoczęłą produkcję leku z osocza ozdrowieńców, który zawiera przeciwciała specyficzne IgG przeciw SARS-CoV-2.
Proces produkcji pierwszej serii wyniesie około 1,5 miesiąca. Do badań klinicznych lek ma być gotowy pod koniec października – ma to oznaczać, że pierwszy pacjent będzie mógł otrzymać pierwszą dawkę leku w przeciągu 8-9 tygodni. Pierwsze 3000 porcji leku, na podstawie umowy z Agencją Badań Medycznych, ma być także zagwarantowane dla Polski (zobacz też: Polska firma wyprodukuje lek na nowego koronawirusa). Po upływie 4 miesięcy, mają też pojawić się pierwsze wnioski z badań klinicznych, a lek może wejść do sprzedaży po tym, jak przejdzie proces rejestracyjny.
– Proces wytwarzania leku składa się z wielu etapów. Produkcja, czyli sam proces technologiczny otrzymania leku, jest jedynie jednym z nich. Dzisiaj zostały uruchomione urządzenia i w Biomed Lublin wystartował właśnie ten etap, czyli właściwa produkcja polskiego leku na COVID-19 – poinformował wczoraj dr n. med. Grzegorz Czelej, senator RP z ziemi lubuskiej, który razem z prezesem Waldemarem Sierockim, członkiem rady nadzorczej Biomed, jest autorem koncepcji leku.
Senator miał także podziękować górnikom, dzięki którym zebrano ponad 100 ze 150 litrów osocza, jakie zgromadzono do produkcji leku. Co więcej, w swoim przemówieniu, zaapelował Grzegorz Czelej także do organów UE i do władz krajów członkowskich, by te podjęły decyzję o utworzeniu banków osocza z przeciwciałami w poszczególnych krajach Europy.
– Zwracam się również do Unii Europejskiej i do parlamentów poszczególnych krajów o zwiększenie środków na zbieranie i przechowywanie osocza z przeciwciałami. 50 milionów euro, które przeznaczyła na ten cel Unia, jest dalece niewystarczające i poza budżetem centralnym dobrze by było, aby poszczególne kraje również znalazły na ten cel środki w swoich budżetach – mówił Czelej (czytaj również: 9,5 miliarda euro zebrała UE na lek na koronawirusa. Ile dołożyła Polska?)
Przewaga leku w porównaniu z samym osoczem ozdrowieńców, ma także polegać na tym, że osocze podaje się, uwzględniając zgodność grupy krwi dawca-biorca. Tymczasem produkowany w Polsce lek będzie wystandaryzowany – co oznacza, że będzie możliwe, by podawać go wszystkim.
AM/money.pl










