Na początku miesiąca Abigail Martin umieściła na TikToku film, w którym opowiedziała o tym jak w aptece Walgreens odmówiono jej zrealizowania recepty na środki antykoncepcyjne. Jak się okazuje sieć już w 2018 roku na Twitterze poinformowała, że pozwala swoim pracownikom – farmaceutom – odstąpić od realizacji tego typu recept, jeśli jest to sprzeczne z ich zasadami moralnymi. W takich sytuacjach farmaceuta powinien jednak skierować receptę do innego farmaceuty, aby pacjent mógł otrzymać preparat.
Tak też było w przypadku Abigail. Po tym jak otrzymała odmowę realizacji recepty, zadzwoniła do sieci, a inny farmaceuta zapewnił, że jej receptę zrealizuje. Przyznał jednocześnie, że w ciągu ostatnich dwóch tygodni w aptece często zdarzały się sytuacje odmowy wydania środków antykoncepcyjnych (czytaj również: Sąd ukarał farmaceutkę za powołanie się na „klauzulę sumienia”. Wyrok uchylony…).
Temat antykoncepcji i planowania rodziny jest obecnie szczególnie głośny w USA. Sąd Najwyższy w USA uznał bowiem niedawno, że amerykańska konstytucja nie gwarantuje w sposób bezpośredni prawa do aborcji. Unieważniono w ten sposób „kompromis aborcyjny” funkcjonujący od ponad 50 lat. Wyrok ten wywołał falę protestów w Ameryce.
Przypadki odmowy wydania antykoncepcji w aptekach sieci Walgreens, z powodów wyznaniowych, zaowocowały powstaniem hasztagu #BoycottWalgreens. Używający go użytkownicy Twittera zachęcają do bojkotu sieci aptek. Tymczasem Fraser Engerman, starszy dyrektor ds. relacji zewnętrznych w Walgreens zapewnia, że tego typu incydenty są rzadkie, a firma stara się zaspokoić potrzeby swoich klientów, jednocześnie szanując przekonania pracowników.
– Wymagamy, aby pracownik przekazał transakcję innemu pracownikowi lub kierownikowi dyżurnemu, który sfinalizuje transakcję klienta – poinformował Engerman.
Użytkownicy Twittera opisują, że w aptekach Walgreens odmawiano im sprzedaży nie tylko pigułek antykoncepcyjnych, ale także prezerwatyw.
Źródło: ŁW/The Hill










