Kilka dni temu informowaliśmy o tym, że trzy działające obecnie apteki w Kalwarii Zebrzydowskiej odmówiły pełnienia nocnych i świątecznych dyżurów. Ich właściciele tłumaczyli to ich nieopłacalnością dyżurów. Do niedawna w Kalwarii Zebrzydowskiej były cztery apteki, lecz ta prowadzona przez ojców bonifratrów w listopadzie 2018 roku zawiesiła działalność. Do tej pory to ona pełniła dyżury nocne. Pozostałe trzy apteki nie zgodziły się na przejęcie dyżurów nocnych i świątecznych po bonifratrach (czytaj więcej: Apteki w Kalwarii Zebrzydowskiej nie będą dyżurować).
Obecnie mieszkańcy Kalwarii Zebrzydowskiej i okolicy muszą w nocy szukać leków w Wadowicach, Myślenicach lub w Krakowie.
Mieszkańcy oburzeni. Składają skargi…
– Zadzwoniłam w nocy do jednej z aptek, które Starostwo Powiatowe wskazuje jako dyżurującą. Usłyszeliśmy od wściekłego właściciela, że odmawia pełnienia dyżurów i w nocy nadal będzie mieć zamknięte – opowiada Katarzyna. Jej mama Ludwika ma 80 lat. W styczniową noc skończyły się jej niezbędne leki na nadciśnienie.
Oburzonych mieszkańców jest więcej. Coraz liczniej zgłaszają się też do Urzędu Miasta w Kalwarii Zebrzydowskiej ze skargami na aptekarzy. W rezultacie Burmistrz Augustyn Ormanty napomniał miejscowych aptekarzy, by ci niezwłocznie przywrócili dyżury w swoich placówkach. Nie posłuchali go.
– Jak wycofała się apteka bonifratrów, to starostwo tak po prostu na nas zrzuciło ten obowiązek. Nawet nie pytając, czy mamy pieniądze, by zapłacić pracownikom za dodatkowe godziny. A tak się składa, że nie mamy. Utarg z takich dyżurów jest niewielki. Klientów tyle co kot napłakał – wyjaśnia na łamach Gazety Krakowskiej jeden z właścicieli apteki w Kalwarii Zebrzydowskiej. Prosi, by nie pisać której. – Ludzie mnie zjedzą żywcem, bo myślą, że to nasza wina, a nie urzędników – tłumaczy.
Nowy pomysł Burmistrza…
Burmistrz Ormanty więc wpadł na pomysł, by także apteki działające na wsiach: w Brodach i Leńczach zabezpieczyły dyżury nocne i świąteczne. Jednak nie wiadomo, czy i ich właściciele też nie powiedzą „nie”.
Z kolei Starostwo Powiatowe wystosowało pismo do właścicieli apteki. Stwierdza w nim, że jeśli jakiś chory nie będzie mógł kupić lekarstw w czasie, gdy taka placówka ma obowiązek sprawować dyżur, to ma grozić im grzywna lub nawet zakaz wykonywania zawodu farmaceuty.
Źródło: ŁW/Gazeta Krakowska










