REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pon. 9 grudnia 2019, 08:44

Czy w 2020 roku czeka nas kolejny kryzys i „wojna lekowa”?

Producenci leków apelują do Komisji Europejskiej o podjęcie prac nad uniezależnieniem przemysłu farmaceutycznego od chińskich dostaw substancji czynnych. Ich zdaniem sytuacja jest na tyle poważna, że „niewidzialna ręka rynku” nie jest w stanie jej sama rozwiązać. Bez działań KE może czekać nas „wojna lekowa”.

Skuteczną walkę z antybiotykoopornością i nadużywaniem antybiotyków uniemożliwia brak wiarygodnych i aktualnych danych (fot. Shutterstock)
Jeśli producenci apelują do Komisji Europejskiej o interwencję, to sprawa musi być poważna (fot. Shutterstock)

Brak leków w aptekach to nie jest problem wyłącznie Polski. Mają go również inne kraje europejskie, a producenci oczekują pomocy Komisji Europejskiej w jego rozwiązaniu. Gazeta Prawna donosi dziś, że wzywają oni europejskich liderów między innymi do przeniesienia produkcji substancji czynnych z Azji do Europy. List w ten sprawie skierowała do KE organizacja Medicines for Europe – zrzeszająca czołowych europejskich producentów leków generycznych. Zdaniem przedsiębiorców, jeśli w ciągu kilku miesięcy unijni decydenci nie przedstawią spójnego programu, kryzys lekowy, z którym zmagaliśmy się na przełomie czerwca i lipca 2019 r., może powrócić ze zdwojoną siłą (czytaj więcej: Leków brakuje w całej Europie. Firmy ostrzegają KE przed kryzysem…).

REKLAMA

– Nadchodzący rok może okazać się krytyczny. Jeśli Komisja Europejska nie zadziała, to możemy stanąć przed obliczem prawdziwej wojny lekowej, w której kraje będą walczyć o to, który z nich zdobędzie dla swoich obywateli największą ilość leków – wskazuje w rozmowie z Gazetą Prawną Łukasz Waligórski, farmaceuta i redaktor naczelny Mgr.farm.

Dodaje, że Medicines for Europe rzeczywiście zrzesza największych producentów farmaceutyków. A jeśli oni proszą Komisję Europejską o interwencję, to sprawa musi być poważna.

– Wygląda na to, że rynek nie jest w stanie samodzielnie poradzić sobie z sytuacją. I chce, aby w razie kolejnego kryzysu lekowego decydenci unijni nie mogli powiedzieć, że nie byli ostrzegani – sądzi Waligórski.

REKLAMA
REKLAMA

Bezpieczeństwo pacjentów ciągle zagrożone

W czerwcu 2019 r. Gazeta Prawna poinformowała, że kilkanaście wielkich fabryk leków w Państwie Środka zostało zamkniętych. Dziś sytuacja jest trochę lepsza. I właśnie przed uśpieniem czujności przestrzega Medicines for Europe. Apeluje w związku z tym, by w pierwszych 100 dniach działania KE w nowym składzie zaproponowała zmiany w unijnym sektorze farmaceutycznym. Przede wszystkim – by znaleźć rozwiązanie, które uniezależni Europę od produkcji w Azji (czytaj również: Uzależnienie od chińskich substancji czynnych już wychodzi nam bokiem…).

– Jeśli produkcja surowców nie zostanie przeniesiona na teren UE, to bezpieczeństwo lekowe polskich pacjentów będzie zagrożone – twierdzi Barbara Misiewicz-Jagielak, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego.

Chińskie fabryki musiały zainwestować gigantyczne pieniądze, aby spełnić nowe wymogi środowiskowe. Część z nich upadła. Rentowność pozostałych w każdej chwili może stanąć pod znakiem zapytania. W efekcie ilość produkowanych substancji czynnych została zmniejszona. Kiedy pojawi się kryzys lekowy, chińskie fabryki w pierwszej kolejności zaopatrzą własnych obywateli. Potem rynki sąsiadujące, następnie te bardzo lukratywne, jak np. Stany Zjednoczone, a dopiero potem – jeśli w ogóle będzie taka możliwość – Unię Europejską.

Źródło: ŁW/DGP

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA