Brak leków w aptekach to nie jest problem wyłącznie Polski. Mają go również inne kraje europejskie, a producenci oczekują pomocy Komisji Europejskiej w jego rozwiązaniu. Gazeta Prawna donosi dziś, że wzywają oni europejskich liderów między innymi do przeniesienia produkcji substancji czynnych z Azji do Europy. List w ten sprawie skierowała do KE organizacja Medicines for Europe – zrzeszająca czołowych europejskich producentów leków generycznych. Zdaniem przedsiębiorców, jeśli w ciągu kilku miesięcy unijni decydenci nie przedstawią spójnego programu, kryzys lekowy, z którym zmagaliśmy się na przełomie czerwca i lipca 2019 r., może powrócić ze zdwojoną siłą (czytaj więcej: Leków brakuje w całej Europie. Firmy ostrzegają KE przed kryzysem…).
– Nadchodzący rok może okazać się krytyczny. Jeśli Komisja Europejska nie zadziała, to możemy stanąć przed obliczem prawdziwej wojny lekowej, w której kraje będą walczyć o to, który z nich zdobędzie dla swoich obywateli największą ilość leków – wskazuje w rozmowie z Gazetą Prawną Łukasz Waligórski, farmaceuta i redaktor naczelny Mgr.farm.
Dodaje, że Medicines for Europe rzeczywiście zrzesza największych producentów farmaceutyków. A jeśli oni proszą Komisję Europejską o interwencję, to sprawa musi być poważna.
– Wygląda na to, że rynek nie jest w stanie samodzielnie poradzić sobie z sytuacją. I chce, aby w razie kolejnego kryzysu lekowego decydenci unijni nie mogli powiedzieć, że nie byli ostrzegani – sądzi Waligórski.
Bezpieczeństwo pacjentów ciągle zagrożone
W czerwcu 2019 r. Gazeta Prawna poinformowała, że kilkanaście wielkich fabryk leków w Państwie Środka zostało zamkniętych. Dziś sytuacja jest trochę lepsza. I właśnie przed uśpieniem czujności przestrzega Medicines for Europe. Apeluje w związku z tym, by w pierwszych 100 dniach działania KE w nowym składzie zaproponowała zmiany w unijnym sektorze farmaceutycznym. Przede wszystkim – by znaleźć rozwiązanie, które uniezależni Europę od produkcji w Azji (czytaj również: Uzależnienie od chińskich substancji czynnych już wychodzi nam bokiem…).
– Jeśli produkcja surowców nie zostanie przeniesiona na teren UE, to bezpieczeństwo lekowe polskich pacjentów będzie zagrożone – twierdzi Barbara Misiewicz-Jagielak, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego.
Chińskie fabryki musiały zainwestować gigantyczne pieniądze, aby spełnić nowe wymogi środowiskowe. Część z nich upadła. Rentowność pozostałych w każdej chwili może stanąć pod znakiem zapytania. W efekcie ilość produkowanych substancji czynnych została zmniejszona. Kiedy pojawi się kryzys lekowy, chińskie fabryki w pierwszej kolejności zaopatrzą własnych obywateli. Potem rynki sąsiadujące, następnie te bardzo lukratywne, jak np. Stany Zjednoczone, a dopiero potem – jeśli w ogóle będzie taka możliwość – Unię Europejską.
Źródło: ŁW/DGP










