O programie bezpłatnych leków dla kobiet w ciąży mówiła Beata Szydło już w kwietniu 2018 r. Zapowiedziała go podczas konwencji PiS i Zjednoczonej Prawicy. Projekt ustawy miał przygotować kierowany przeze nią Komitet Społeczny Rady Ministrów. Mówiła także, że znajdzie się w nim też zabezpieczenie emerytalne matek, które wychowały co najmniej czworo dzieci oraz premie za szybkie urodzenie drugiego dziecka.
W grudniu była premier poinformowała, że Komitet Społeczny Rady Ministrów pozytywnie zaopiniował i skierował do dalszych prac projekt bezpłatnych leków dla ciężarnych. O takim programie dla kobiet w ciąży mówiła była premier już w kwietniu 2018 r (czytaj więcej: Ruszają prace nad bezpłatnymi lekami dla kobiet w ciąży. Ministerstwo wciąż milczy…).
Jednocześnie wiceminister Szczurek-Żelazko zapowiedziała pod koniec 2018 roku, że katalog bezpłatnych leków określą i zarekomendują ministrowi zdrowia konsultanci krajowi.
– Zestaw leków ze specjalnej grupy leków „C” znajdzie się w rozporządzeniu ministra zdrowia – wyjaśniała.
Leki bezpłatne dla kobiet w ciąży będą oznaczone na recepcie literą „C”. W taki sam sposób jak obecnie leki dla seniorów są oznaczane literą „S”. Będzie mógł je przepisać ginekolog położnik oraz lekarz POZ. Wstępnie przewidziano na realizację programu 20 mln zł w 2019 roku, na dziesięć lat zaś – 350 mln zł (czytaj więcej: Jakie leki będą bezpłatne dla kobiet w ciąży?).
Uwagi Ministerstwa Finansów…
Koncepcja wprowadzenia bezpłatnych leków dla kobiet w ciąży zostało przygotowana przez Ministerstwo Zdrowia we współpracy z ekspertami ze stosownych dziedzin medycyny. Został opracowany potencjalny zakres podmiotowy i przedmiotowy programu, a konkretne propozycje zapisów prawnych zostały przedstawione Zespołowi ds. Programowania Prac Rządu (ZPPR) we wniosku o włączenie do wykazu prac Rady Ministrów.
– Decyzja ZPPR została odroczona do czasu wyjaśnienia uwag zgłoszonych przez Ministerstwo Finansów – przyznał niedawno wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski.
Odpowiadając na interpelacji posłów Joanny Augustynowskiej, Grzegorza Furgo oraz Joanny Frydrych, przyznał że założeniem programu jest uprawnienie kobiet w ciąży do bezpłatnych leków. Z definicji powinno więc objąć kobiety posiadające status świadczeniobiorcy będącego w stanie ciąży, a nie dotyczyć, będącego konsekwencją ciąży, okresu połogu i karmienia piersią.
– Z powodu trwających prac nie można na dzień dzisiejszy udzielić odpowiedzi na pytanie do jakich bezpłatnych leków będą miały dostęp kobiety ciężarne w ramach programu. Należy przy tym zwrócić uwagę, że w leczeniu kobiet ciężarnych niezwykle istotne jest stosowanie leków, które nie wpływają niekorzystnie na dziecko oraz unikanie możliwych antagonizmów czy interakcji, uzależnień lekowych, zatruć polekowych i zwracanie uwagi na szereg innych aspektów odnoszących się do kwestii ogólnie pojętego bezpieczeństwa terapii – czytamy w odpowiedzi Maciej Miłkowskiego.
Co z ceną Dopegytu?
Jednocześnie wiceminister zdrowia odniósł się do pytań posłów o sytuację cenową leku Dopegyt. Posłowie wskazywali, że niedługo po ogłoszeniu darmowych leków dla kobiet w ciąży, o przeszło 100% wzrosła cena leku Dopegyt. Ich zdaniem wcześniej cena leku Dopegyt rosła, ale nie nadmiernie i stopniowo, wraz z ogólnym wzrostem cen. To jedyny na rynku lek stosowany przez lekarzy w leczeniu nadciśnienia tętniczego u kobiet w ciąży oraz karmiących piersią. Lek ten nie jest refundowany (czytaj więcej: Producent podniósł cenę Dopegytu po zapowiedziach darmowych leków dla kobiet w ciąży?).
– Pragnę nadmienić także, że ustalanie cen produktów leczniczych nie ujętych w wykazie leków refundowanych nie jest przedmiotem prac Ministra Zdrowia. Ceny tych leków zależą tylko od polityki cenowej firmy, będącej odpowiedzialną za dany produkt i mogą być dowolnie kształtowane – stwierdził Maciej Miłkowski w odpowiedzi na te doniesienia.
Źródło: ŁW/sejm.gov.pl










