Od 1 stycznia zaczną obowiązywać nowe zasady refundacji leków recepturowych. Tego dnia apteka wyceniając lek wykonany dla pacjenta, będzie musiała uwzględnić limit finansowania jego składników. Jeśli ich cena będzie wyższa od limitu, różnicę dopłaci pacjent.
Zmiany te są wynikiem nadużyć, do których dochodziło w ostatnich latach. Brak ograniczeń i urzędowych cen leków recepturowych sprawiał, że niektóre apteki wykorzystywały system, by zarabiać na recepturze aptecznej.
– Tylko w dwóch aptekach Narodowy Fundusz Zdrowia wykrył w tym kwartale nieprawidłowości na kwotę 2 mln zł. W jednej z placówek w województwie świętokrzyskim stwierdzono nieprawidłowości niemal w każdej ze skontrolowanych 586 recept na leki przygotowywane na miejscu. Musi ona zwrócić Narodowemu Funduszowi Zdrowia ok. 980 tys. zł – gdyby nie kontrola byłaby to jej nieuzasadniona korzyść. Dla porównania w rezultacie wszystkich kontroli od początku października do zwrotu jest łącznie 2,6 mln zł – piszą dziennikarki Dziennika Gazety Prawnej.
- Czytaj również: Zmiany w recepturze – nie takie straszne, jak je malują?
Na czym polegały nadużycia? W przypadkach wykrytych przez NFZ pojawiały się recepty widmo. W zeszłym roku w jednej z dolnośląskich aptek w przypadku „72 recept stwierdzono brak realizacji w zakresie wydania leków pacjentom. Pacjenci nie otrzymywali leków recepturowych realizowanych na podstawie kontrolowanych recept i nie byli nigdy w kontrolowanej aptece”. Innym sposobem było zawyżanie cen, ukrywanie faktur korygujących, brak dowodu zakupu składników do leku recepturowego – za który pobrano zwrot pieniędzy.
Centralny rejestr leków recepturowych?
Jak czytamy w najnowszym wydaniu Dziennika Gazety Prawnej w związku z nieprawidłowościami ma powstać centralny rejestr leków recepturowych, w którym będzie widać, jaki lekarz, kiedy i na jaką liczbę preparatów wystawił receptę. Redakcja nie podaje jednak szczegółów tego rozwiązania.
Póki co od 1 stycznia zacznie obowiązywać mechanizm limitu refundacji składników receptury. Efekt zapowiedzi wprowadzenia limitów już widać. Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Izby Aptekarskiej, mówi DGP, że ceny niektórych składników spadły.
– Widać bardzo duże zróżnicowanie cen na ten sam produkt – przyznaje jeden z aptekarzy.
Obniżki cen mogą też być efektem wyprzedaży zapasów przez hurtownie, bo wielu preparatom kończy się okres ważności. Niektóre hurtownie zeszły też z marży, wiedząc, że po wysokich cenach apteki nie będą u nich kupowały.
– Producenci trzymają natomiast ceny, bo obawiają się, że jak je obniżą, to przyszła lista limitów będzie dla nich jeszcze mniej korzystna – mówi jeden z aptekarzy DGP.
Źródło: ŁW/DGP










