REKLAMA
pt. 15 grudnia 2023, 08:01

Zmiany w recepturze – nie takie straszne, jak je malują?

Pośród wielu zmian, które wprowadza DNUR, znajdują się też te dotyczące receptury aptecznej. 1 stycznia kolejne z nich staną się częścią aptekarskiej rzeczywistości. Dlaczego są kontrowersyjne? Czy to początek końca receptury w Polsce? A może tak naprawdę nie ma się czego obawiać?

Zmiany w recepturze aptecznej - nie takie straszne jak je malują?
Każda zmiana zmierzająca do wzrostu opłacalności wykonywania leku robionego jest korzystna (fot. MGR.FARM)

Wraz z dużą nowelizacją ustawy refundacyjnej pojawiły się 2 mechanizmy, które regulują cenę leków recepturowych. Pierwszym z nich – który obowiązuje od 1 listopada tego roku – jest kaganiec marżowy. Polega on na tym, że marża narzucona przez aptekę na lek robiony nie może być wyższa od taxa laborum tego leku – zarówno w przypadku leku jałowego, jak i niejałowego. Drugi to limit cen surowców, który będzie finansował NFZ, i wchodzi w życie 1 stycznia 2024 roku. Limity te zostały ustalone na poziomie 15 percentylu z rozkładu cen danego surowca z roku poprzedzającego. Co to właściwie oznacza? Gość „Kwadransa z farmacją” – redaktor naczelny serwisu Receptura.pl Arkadiusz Przybylski – wyjaśnił to na przykładzie hydrokortyzonu. Jeśli limit dla hydrokortyzonu został ustalony na 45,70 zł, to 15% hydrokortyzonu wykorzystanego do sporządzenia leków w roku poprzedzającym zostało zakupionych właśnie w tej cenie lub w cenie niższej. 

Receptura – edycja limitowana

 To właśnie limity od samego początku budziły w środowisku farmaceutycznym najwięcej emocji. Zdaniem części farmaceutów są one często zaniżone. 

My byliśmy świadkami pewnego paradoksu. Z jednej strony ceny surowców miały być znacząco zawyżone, a z drugiej strony okazały się tak niskie, że 15 percentyl z rozkładu tych cen pozwolił na ustalenie tak niskich limitów – skomentował Arkadiusz Przybylski. 

Dobrze to zjawisko obrazuje wspomniany wyżej przykład z hydrokortyzonem. Cena jednego 1-gramowego opakowania tego surowca znajduje się w przedziale 144-479 złotych netto. Natomiast w przypadku opakowania 10-gramowego cena surowca w przeliczeniu na 1 gram wynosi  od 38,40 złotych netto do 127,40 złotych netto. Czyli apteki mogą zakupić surowiec do receptury w cenie poniżej limitu, ale tylko w dużym opakowaniu. Problem stanowi to, że niektóre apteki mogą nie zużyć tak dużej ilości hydrokortyzonu przed upływem daty ważności surowca. 

Do tej pory opłata pacjenta za lek magistralny refundowany wynosiła zwykle ryczałt bądź jego wielokrotność. Od 2024 roku pacjent nie będzie już wiedział z góry, ile w danej aptece zapłaci za lek.  Jesli aptece uda się kupić surowiec w cenie, która nie przekracza limitu, to pacjent otrzyma lek za odpłatnością ryczałtową. A w przeciwnym razie cena leku dla pacjenta może być wręcz zaporowa i sięgać kilkuset złotych. 



Jeden problem, różne reakcje

Nowe sposoby refundacji receptury aptecznej odbiły się szerokim echem przede wszystkim wśród producentów i dystrybutorów surowców recepturowych. Reakcje ze strony ich przedstawicieli okazały się jednak odmienne. Po jednej stronie wybrzmiał dość stanowczy ton i apel do Narodowego Funduszu Zdrowia o udostępnienie metodyki wyceny. Z drugiej natomiast słychać było uspokajające głosy, zapewniające o tym, że aktualne zmiany nie będą miały zbyt negatywnego wydźwięku. Jak tę dwoistość reakcji rozumie zaproszony ekspert? Według niego wszystkie firmy produkujące i dystrybuujące surowce do leków recepturowych walczą o to samo – o stabilną pozycję receptury w naszym kraju. Czynią to natomiast w oparciu o inną strategię. Jedna ma wywołać presję na odpowiednie organy państwowe w celu zainicjowania poprawek legislacyjnych. Druga redukuje obawy lekarzy i skłania ich do kontynuowania przepisywania recept na leki robione. 

Ruch w stronę taxa laborum

Niedawno w Rządowym Centrum Legislacji pojawił się projekt zmian w rozporządzeniu, które reguluje wysokość taxa laborum czyli wynagrodzenia apteki za wykonanie leku recepturowego. Zgodnie z projektem taxa laborum ma przestać być kwotą stałą, tylko ma zostać wyliczana na podstawie minimalnego wynagrodzenia, które ustala Rada Ministrów. Od 1 stycznia 2024 kwota ta miałaby wynosić 31,83 złotych dla leku niejałowego i 63,64 złotych dla leku jałowego. Jak te propozycje ocenia redaktor naczelny Receptura.pl? 

– Każda zmiana zmierzająca do wzrostu opłacalności wykonywania leku robionego jest korzystna – stwierdził gość. 

Według eksperta uzależnienie taxa laborum od minimalnego wynagrodzenia to dobry krok, niemniej jej wysokość może nie być satysfakcjonująca.

– Czy ta taxa laborum jest wystarczająco wysoka? Ja uważam, że nie. Warto tutaj zaznaczyć, że wraz ze wzrostem taxy rozluźnia się ten kaganiec marżowy – zauważył Arkadiusz Przybylski.

Zapasy na zimę… a nawet dłużej

Z punktu widzenia pacjenta zmiany w zakresie refundacji receptury można określić jako niekorzystne. Różnica między ceną surowców a limitem finansowania to jedno – wyższa kwota ryczałtu to drugie. Czy istnieje ryzyko, że pacjenci zaczną teraz robić zapasy z niektórych leków recepturowych, żeby potem nie płacić więcej? 

Jeśli tylko termin przydatności leku na to pozwala, to robienie zapasu jest uzasadnione. Poza tym takie działanie pozwoli aptekom na pozbycie się ze stanów surowców zakupionych w cenach znacznie przekraczających limit. Jeśli apteka tego nie zrobi, to może się to skończyć w ten sposób, że będzie musiała ich wartość niestety wpisać sobie w straty – odpowiedział gość „Kwadransa”. 

Czy to koniec receptury?

Jak może wyglądać przyszłość polskiej receptury aptecznej? Niektórzy piszą dla niej dramatyczne scenariusze. Wśród nich jest też taki, który zwiastuje jej rychłą śmierć. Magister Przybylski podkreślił, że w środowisku lekarzy krąży w temacie zmian wiele nieprawdziwych informacji: że lekarz rodzinny nie może wypisywać leku robionego z odpłatnością ryczałtową czy że leki robione mają jakieś określone wskazania. Również informacja o nadużyciach w wycenie leków recepturowych, które przekazuje NFZ w swoich komunikatach, zniechęciła część lekarzy do wystawiania recept na leki magistralne. Czy to świadczy o tym, że ten najtragiczniejszy scenariusz może się ziścić? 

W opinii redaktora naczelnego Receptura.pl najbardziej wpływowi w materii przyszłych losów leków recepturowych są producenci i dystrybutorzy surowców. To przede wszystkich w ich interesie leży opłacalność wykonywania leków robionych. Pozostaje więc wierzyć w to, że zrobią wszystko, aby i apteki mogły odnaleźć się w tej nowej rzeczywistości.

©MGR.FARM

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]