REKLAMA
czw. 6 lipca 2023, 08:01

Kontrowersyjne zmiany! Pacjenci będą musieli szukać „tanich aptek recepturowych”?

Ministerstwo Zdrowia chce wprowadzić zmiany w recepturze aptecznej, które mają ograniczyć wydatki NFZ na jej refundację. Resort chce, by cena leku recepturowego dla pacjenta zależała od ceny zakupu surowców przez aptekę. To będzie skutkować poszukiwaniem przez pacjentów „tanich aptek recepturowych”.

Farmaceuci wykonują lek w recepturze aptecznej
Zmiany proponowane przez Ministerstwo sprawią, że pacjenci będą szukać "tanich aptek recepturowych" (fot. Shutterstock)

Mało kto spodziewał się takiego obrotu spraw. Wczoraj o godzinie 12:30 miało rozpocząć się posiedzenie sejmowej Komisji Zdrowia i pierwsze czytanie projektu nowelizacji ustawy refundacyjnej. Zamiast tego posiedzenie przesunięto o dwie godziny i opublikowano autopoprawkę do projektu. Znalazły się w niej kluczowe zmiany dotyczące m.in. szczepień wykonywanych w aptekach.

Większe poruszenie w środowisku farmaceutycznych wywołały jednak zmiany, dotyczące receptury aptecznej. Okazuje się, że resort zdrowia postanowił wrócić do propozycji, które pojawiły się 1,5 roku temu w innym projekcie. Mowa o uregulowaniu marży leków recepturowych i wprowadzeniu limitów cen leków recepturowych.

Resort zdrowia nie ukrywa, że przenosząc części kosztu refundacji leku recepturowego na pacjenta, chce doprowadzić do obniżania cen surowców przez ich producentów i hurtownie. „Nieakceptowalna” cena leku recepturowego dla pacjenta, ma go bowiem skłaniać do poszukiwania „tanich aptek recepturowych”. Takich, które nie będą brać udziału w „procederze” zawyżania cen surowców, w celu osiągnięcia wyższej marży.

Receptura apteczna w autopoprawce

W autopoprawce zaproponowano wprowadzenie limitów finansowania leków surowców, z których wykonywane są leki recepturowe. Celem ten zmiany ma być zatrzymanie wzrostu kosztów, który wynika z obecnego mechanizmu napędzającego wzrost cen surowców. Resort chce też uregulować marże na leki recepturowe. W ocenie Ministerstwa w wielu przypadkach jest ona nieadekwatnie wysoka w wyniku zawyżania cen surowców.

– Dla leków recepturowych ustala się marżę detaliczną w wysokości 25% liczoną od kosztu jego sporządzenia, wynoszącą nie więcej niż koszt wykonania leku recepturowego przygotowywanego w warunkach aseptycznych, określonego w przepisach wydanych na podstawie art. 6 ust. 10 ustawy z dnia 12 maja 2011 r. o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych (Dz. U. z 2023 r. poz. 826), zwanej dalej „ustawą o refundacji” – czytamy w projekcie.

Natomiast limit finansowania leków surowców do receptury ma być ustalony na poziomie 15 percentylu z rozkładu cen. Limity będą aktualizowane raz w roku. To rozwiązanie zaadaptowane z regulacji dotyczących refundacji leków gotowych. Tam w ocenie resortu, sprawdza się on z powodzeniem od wielu lat. Umożliwił między innymi racjonalizację wydatków z perspektywy wspólnej (zarówno pacjentów, jak i płatnika). W tym samym celu ma być też wprowadzony w autopoprawce.

– Należy więc uznać, że w polskim systemie refundacyjnym 15 percentyl z rozkładu cen wskazuje na racjonalny, reprezentatywny i możliwy do osiągnięcia poziom ceny – uważa resort.

W praktyce będzie to wyglądało tak, że pacjent nabywając lek recepturowy sporządzony z surowców kupionych przez aptekę drożej niż limit finansowania, oprócz odpłatności ryczałtowej, dopłaci różnicę w wysokości różnicy między ceną nabycia surowców, a wysokością limitu ich finansowania.

Pacjenci będą szukać „tanich aptek recepturowych”?

Wprowadzenie limitów finansowania leku recepturowego oznacza, że pacjenci zapłacą za nie więcej więcej. Mimo to Ministerstwo Zdrowia uważa, że w wyniku zmian dotychczasowa refundacja płatnika nie zostanie przeniesiona na pacjenta, a opłaty obciążą pacjenta w niewielkim stopniu. Dlaczego? Zdaniem resortu pacjenci będą szukać „tanich aptek recepturowych”, wymuszając w ten sposób zmiany na rynku.

– Pacjent nie zrealizuje recepty w aptece, w której są zawyżane ceny składników – zrealizuje ją w innym miejscu. Należy założyć, że wyższe dopłaty nie będą miały miejsca zwłaszcza po ustabilizowaniu rynku, ze względu na wprowadzane rozwiązanie. Pacjent w obliczu nieakceptowalnej dopłaty będzie miał silny bodziec do zrealizowania recepty w aptece, w której nie są zawyżane ceny surowców. Dzięki temu zostaną wyeliminowane bodźce do nieograniczonego zawyżania kosztów surowców przez dostawców lub apteki – czytamy w uzasadnieniu autopoprawki.

Zdaniem resortu zdrowia koszt (odpowiadający dotychczas wypłacanej refundacji, która osiąga nieakceptowalny ekonomicznie poziom z uwagi na sztuczne zawyżanie kosztów surowców) nie zostanie przeniesiony z NFZ na pacjenta, ponieważ nie dojdzie do zawyżenia kosztu celem wyłudzenia zawyżonej refundacji.

– Obecnie dla wielu leków recepturowych istnieją tańsze, gotowe odpowiedniki. Wprowadzenie proponowanej regulacji ma służyć efektywnemu wydatkowaniu środków gromadzonych w NFZ ze składek na ubezpieczenie zdrowotne na cele refundacji leków. Należy podkreślić, że każdy miesiąc zwłoki w przyjęciu regulacji, skutkuje obciążeniem płatnika ok. 15 mln złotych niezasadnie ponoszonych kosztów (tj. kosztów wynikających wyłącznie ze sztucznego zawyżania kosztów surowców farmaceutycznych przez producentów i dystrybutorów) i zmniejsza tym samym możliwość zaspakajania innych realnych i uzasadnionych potrzeb pacjentów – czytamy w uzasadnieniu.

Nienaturalny wzrost cen surowców do receptury

Resort zdrowia wskazuje, że pod względem wartości refundacji rynek leków recepturowych rośnie znacznie szybciej niż rynek pozostałych leków. W 2019 r. wartość refundacji leków recepturowych wyniosła 454 mln zł., względem 2015 r. wartość ta wzrosła o 73%. W 2022 r. wartość refundacji leków recepturowych wyniosła 549 mln zł. Natomiast w pierwszych 6 miesiącach 2023 r. przekroczyła już 360 mln zł!

– Na poziomie wybranych województw, zaobserwowano niemal dwukrotny wzrost refundacji w tych latach. Jednocześnie obserwowany jest spadek liczby realizowanych recept na te leki, co w efekcie przekłada się na 2,5-krotny wzrost średniej wartość refundacji recepty z 65 zł w 2015 r. do 140 zł w 2019 r. (w 2022 r. średnia refundacja na receptę wyniosła 209 zł, a w 2023 r. 264 zł) – czytamy w uzasadnieniu.

Wydatki NFZ na refundację leków recepturowych w ciągu ostatnich 13 lat (MGR.FARM)
Wydatki NFZ na refundację leków recepturowych w ciągu ostatnich 12 lat (©MGR.FARM)

Ministerstwo Zdrowia wskazuje, że najważniejszą ze zidentyfikowanych przyczyn takiego zjawiska jest sposób refundacji leków recepturowych. Nie zawiera on bowiem w sobie żadnego mechanizmu kontrolującego maksymalną cenę leku.

– Biorąc pod uwagę dynamiczny wzrost refundacji oraz obecny mechanizm finansowania leków recepturowych, jest zasadnym podjęcie działań mających na celu wprowadzenie mechanizmów limitujących cenę leku – uważa resort.

Minister mówi o „działalności przestępczej”

Podczas wczorajszego posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia potrzebę wprowadzenia zmian uzasadniał wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski. Nie szczędził on mocnych słów pod adresem producentów surowców recepturowych. Wskazał też, że proponowana zmian była przewidziana już 1,5 roku temu w innym projekcie nowelizacji.

– Już wówczas widzieliśmy bardzo dziwne zachowania niektórych producentów. Widzimy to też w ostatnich kwartałach i latach, w postaci bardzo istotnych wzrostów. Cały rynek rośnie zdecydowanie wolniej, niż rynek leków recepturowych. Te wzrosty są kilkudziesięcioprocentowe. Mamy producentów, którzy sprzedają surowce farmaceutyczne w cenach 30-krotnie różnych do poszczególnych aptek. Są sytuacje gdy sprzedają dokładnie ten sam surowiec farmaceutyczny za 3 zł i za 400 zł, w zależności od tego komu chcą sprzedawać. A ponieważ cena ostateczna leku jest uzależniona od faktury zakupu, za te same produkty mamy 40-krotne różnice – mówił Miłkowski.

Podkreślił, jednocześnie, że proponowane zmiany mają ukrócić ten „proceder”. Jak stwierdził, realizowany on był na szkoleniach, na których pod adresem aptek padały „propozycje, żeby przygotowywały te leki”.

– To było odrębne źródło dochodu dla niektórych lekarzy, producentów i aptek. To taki proceder przestępczy, chociaż de facto wynikał z przepisów, które ma NFZ. Tutaj propozycja jest taka, aby były tutaj przyjęte takie same zasady jak dla leków normalnie refundowanych – mówił wiceminister Miłkowski.

Receptura przestanie się opłacać?

Głos w sprawie proponowanych zmian w tym zakresie zabrał podczas wczorajszego posiedzenia Komisji Zdrowia Marcin Piskorski – Prezes Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET.

– Pan Minister powiedział wręcz o jakichś patologicznych sytuacjach. Wskazał Pan jakieś nieprawidłowości. Wielu właścicieli aptek, farmaceutów też widzi dziwne sytuacje. Na przykład konieczność kupowania bardzo dużych opakowań surowców, kiedy te małe są potrzebne, bo te duże się czasami terminują. Okazuje się, że małe są droższe niż te duże – mówił Piskorski.

Zwrócił on uwagę, że ministerstwo zdrowia powinno rozważyć mechanizmy, które w tej sytuacji zapewniałyby rentowność wytwarzania leków w aptekach.

Jest wiele grup pacjentów, dla których te leki są niezwykle ważne. Na przykład pacjenci z atopowym zapaleniem skóry, pacjenci pediatryczni czy cały sektor leków ocznych. To są leki, które są w aptekach wytwarzane i czy Państwo żeście to policzyli? Bo my na pewno będziemy taką analizę robili, ale gdyby się okazało, że ta rentowność drastycznie spadnie, co miałoby się przełożyć na niedostępność tych leków – mówił Prezes ZPA PharmaNET.

Prace nad projektem będą kontynuowane w czwartek.

©MGR.FARM

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]