Od 1 styczna w życie wchodzą zmiany w zasadach wyceny leków recepturowych w aptekach. Resort zdrowia wprowadził nowe przepisy, które zakładają wprowadzenie limitów finansowania surowców wykorzystywanych do przygotowania tego typu leków. Powodem zmian są nadużycia, które zdarzały się na rynku i prowadziły do ogromnych wzrostów wydatków NFZ na refundację receptury. W ubiegłym roku wyniosły one ponad 500 mln zł. NFZ prognozuje, że w 2023 r. wzrosną do 700 mln zł.
Nowe zasady refundacji
Aktualnie pacjent za lek recepturowy wykonany w aptece płaci stałą kwotę w wysokości 18 zł. Cena za jaką apteka kupi w hurtowni surowiec farmaceutyczny potrzebny do jego wykonania, nie ma wpływu na odpłatność pacjenta. W rezultacie w ostatnich latach ceny te pozostawały poza jakąkolwiek kontrolą. To z kolei stało się przyczyną wielu nadużyć, które prowadziły do wyłudzania refundacji przez nieuczciwe apteki. Z im droższych surowców apteka wykonywała lek, tym większy był jej zysk za jego wykonanie (25% marży). Dlatego resort zdrowia od 1 listopada wprowadził „kaganiec marżowy”. Marża apteki za wykonanie leku recepturowego nadal wynosi 25%, ale nie może być wyższa niż 24,66 zł.
Na tym jednak nie koniec zmian. Aby zapanować nad cenami surowców farmaceutycznych, Ministerstwo Zdrowia postanowiło wprowadzić taki sam mechanizm refundacji receptury, jak leków gotowych. Polega on na ustaleniu limitów refundacji dla każdego surowca (przeliczony na jednostkę). Jeśli apteka wykorzysta surowiec, którego cena zakupu będzie wyższa od limitu, różnica zostanie doliczona pacjentowi do ceny leku.
Dla pacjentów oznacza to nieuchronną podwyżkę cen leków recepturowych. Po 1 stycznia oprócz opłaty ryczałtowej (która wyniesie 21,20 zł), zapłacą oni bowiem też różnicę między limitem finansowania, a ceną za jaką apteka kupiła surowiec w hurtowni. W rezultacie ceny leków recepturowych pomiędzy aptekami będą się różnić…
Wykaz limitów finansowania
Od momentu ogłoszenia zmian, rynek farmaceutyczny w napięciu oczekiwał na publikację przez NFZ wykazu limitów surowców recepturowych. Zasady ich wyznaczania określa ustawa, która mówi, że każdy z nich ustalony ma być na poziomie 15 percentylu z rozkładu cen z roku poprzedzającego. Podstawę do tych ustaleń stanowią dane przekazywane przez apteki do NFZ. Ostatecznie Fundusz opublikował wykaz 27 listopada i wywołał tym niemałe poruszenie wśród farmaceutów.
- Czytaj również: Zmiany w recepturze aptecznej. Co czeka nas od 1 listopada?
Wskazują oni, że sposób, w jaki ustalono limity finansowania surowców, jest z gruntu rzeczy krzywdzący. NFZ przygotowując wykaz, brał bowiem pod uwagę dane z 2022 roku. Tymczasem ceny surowców (chociażby z powodu inflacji) znacząco od tego czasu wzrosły. Nie ma więc możliwości, by jakakolwiek apteka posiadała obecnie surowce zakupione w cenach poniżej limitu.
– Pierwsza sprawdzona przeze mnie pozycja to acidum salicylicum cum vaselino, bo oferuje chyba tylko jeden producent w jednej wielkości. W limicie 1,86 zł za 1 g to mieściłam się może rok temu. Miałam od kilku miesięcy do wyboru zakup od około 3,50 zł do ponad 6 zł – pisze na portalu „X” farmaceutka Agnieszka Anczykowska.
Arkadiusz Przybylski – redaktor naczelny portalu Receptura.pl – wymienia inne konkretne substancje, do których pacjenci z pewnością będą musieli dopłacać.
– Dla przykładu cena za 1 gram prednizolonu waha się w wybranych hurtowniach od 135 do 424 zł netto-wyznaczony limit to 100 zł. Chloramfenikol 80-252 zł netto-wyznaczony limit to 25 zł, hydrokortyzon 144-479 zł netto — wyznaczony limit to 45 zł – wymienia Przybylski.
Czy ceny jeszcze spadną?
Ministerstwo Zdrowia wprowadzając taką zmianę liczyło się z tym, że pacjenci będą musieli więcej płacić za leki recepturowe. W uzasadnieniu ustawy przekonywało jednak, że mechanizmy rynkowe ostatecznie doprowadzą do sytuacji, że producenci, hurtownie obniżą ceny do takiego poziomu, by pacjent nie musiał dopłacać do ryczałtu. Czy faktycznie tak się stanie?
– Ceny jak w kalejdoskopie – zawsze były wysokie, po ogłoszeniu zmian rosły, teraz spadają. A my zostaniemy ze stanami, gdzie pacjent będzie musiał dopłacić po kilkadziesiąt złotych do leku od 1 stycznia, bo ktoś dziwną i nieżyciową metodyką ocenił dostępne dane. Vel dopłacą apteki – również te, które z nieuczciwą wyceną receptury nie miały nic wspólnego – pisze Agnieszka Anczykowska.
Nie bez powodu limity finansowania surowców zaczną obowiązywać dopiero od 1 stycznia 2024 r. Najbliższy miesiąc to czas, w jaki rynek ma dostosować się do nowej sytuacji. Zdaniem niektórych, to już się dzieje.
– Można zauważyć, że ceny surowców do receptury w niektórych hurtowniach farmaceutycznych już zaczynają spadać, w innych pozostały bez zmian. Nadal jednak znacząco odbiegają od limitów określonych przez MZ – mówi Arkardiusz Przybylski.
Jego zdaniem możemy spodziewać się dalszych obniżek cen surowców w hurtowniach. Zwraca jednak uwagę, że teraz najważniejszym zadaniem aptekarzy będzie „zejście ze stanów magazynowych surowców”, które zakupione zostały jeszcze po wysokich cenach.
– W przeciwnym wypadku pacjenci za leki robione np. z chloramfenikolem będą musieli zapłacić nawet kilkaset zł – ostrzega Arkadiusz Przybylski.
Receptura apteczna umrze?
Część farmaceutów uważa, że zmiany wprowadzone przez Ministerstwo Zdrowia doprowadzą do upadku receptury aptecznej. Wraz ze wzrostem cen za leki recepturowe, spadnie bowiem zainteresowanie nimi ze strony pacjentów i lekarzy. Z kolei mechanizmy ograniczające zyski aptek z ich wykonywania sprawią, że farmaceutom nie będzie opłacało się ich wykonywanie.
– Nie jestem w stanie usprawiedliwić wycen leków recepturowych na poziomie kilkunastu czy kilkudziesięciu tysięcy złotych. Nie dziwi mnie zatem próba uregulowania cen surowców, ponieważ do tej pory nie było cen maksymalnych, więc kreować ceny można było dowolnie. Niestety wraz z obniżeniem cen surowców recepturowych nałożono limit na marżę, która nie może wynosić więcej niż taxa laborum dla leku jałowego (24,66 zł). Z tym, że taxa laborum jest stała od lat, nie uległa rewaloryzacji i w obliczu inflacji jest zwyczajnie… śmieszna – mówi Paulina Front.
W jej ocenie bez zwiększenia taxy laborum może się okazać, że niektóre postaci leków całkowicie znikną z aptek ze względu na koszty, jakie generuje ich wykonanie. Dotyczy do praktycznie całej receptury jałowej. Koszt eksplotacji sprzętu, pobór energii elektrycznej czy nawet koszt odzieży ochronnej nie jest w żaden sposób kompensowany.
– Dodatkowo, osoba wykonująca lek recepturowy odrywa się od innych czynności w aptece, więc w wycenie taxy powinno się również uwzględnić koszt specjalisty wykonującego lek. Jeśli Ministerstwo Zdrowia nie będzie chciało rozmawiać na temat urealnienia taxy, to receptura zostanie zapewne już tylko w nielicznych aptekach, a w niektórych przypadkach jest nadal niezbędna – mówi Paulina Front.
Od 1 lipca kolejny wykaz
Przygotowany obecnie przez NFZ wykaz limitów finansowania dla surowców, ma obowiązywać od 1 stycznia do 30 czerwca 2024 r. Od 1 lipca 2024 r. zacznie obowiązywać nowy wykaz, który również zostanie przedstawiony przez NFZ miesiąc wcześniej. Później wykaz będzie aktualizowany co roku.
©MGR.FARM










