REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
wt. 9 listopada 2021, 08:01

Dziennikarze korzystają z danych o przebiegu pandemii… od farmaceuty

Jego zdaniem rządowe instytucje nie radziły sobie z opracowywaniem danych dotyczących pandemii, dlatego wziął sprawy swoje ręce. Na co dzień jest kierownikiem w jednej z warszawskich aptek, a po godzinach analizuje wszelkie możliwe dane dotyczące COVID-19 i szczepień.

Ministerstwo Zdrowia mając takie dane z nich nie korzysta. Robi to farmaceuta... (fot. Twitter)
Ministerstwo Zdrowia mając takie dane z nich nie korzysta. Robi to farmaceuta... (fot. Twitter)

Mowa oczywiście o Łukaszu Pietrzaku – wywiad z nim przeprowadził niedawno Michał Janczura, dziennikarz TOK FM.

REKLAMA

– Farmaceuta, od początku pandemii zbiera dane dotyczące liczby zakażeń koronawirusem, zgonów spowodowanych COVID-19 i upowszechnia tę wiedzę w mediach społecznościowych. To stworzone przez niego kolorowe mapy są szeroko udostępnianie przez media. Powołują się na nie politycy czy naukowcy. Łukasz Pietrzak analizuje skalę zakażeń, prognozuje rozwój fal pandemii na podstawie zebranych informacji. Zbiera i analizuje też dane dotyczące szczepień Polaków – pisze Janczura.

W obszernej rozmowie farmaceuta wyjaśnia, że szczegółowe dane o pandemii zaczął zbierać, bo rządowe instytucje sobie z tym nie rodziły. Resort zdrowia publikuje bowiem jedynie ogólne raporty, z których trudno wyciągać precyzyjne wnioski.

– Żeby móc wyciągać wnioski, trzeba zebrać dane udostępniane przez różne instytucje, połączyć je i odpowiednio zinterpretować. W Polsce nie robi tego ministerstwo, tylko grupa wolontariuszy zajmująca się statystyką epidemiologiczną. Zacząłem się tym zajmować, gdy minister zdrowia ogłosił wprowadzenie progów bezpieczeństwa z podziałem na regionalne strefy (żółte i czerwone – red.). Nigdzie nie mogłem znaleźć informacji o tym, w jakiej sytuacji jest obecnie moje województwo. Brak takich danych był irracjonalny. Po co tworzyć jakieś kryteria, skoro nie są udostępniane informacje z wykorzystaniem adekwatnego wskaźnika. Uznałem, że skoro tego nie ma, to sam zacznę to analizować – mówi Pietrzak.

Ministerstwo nie wykorzystuje danych

Z jego danych korzystają głównie dziennikarze, bo w ten sposób dużo łatwiej im do nich dotrzeć niż gdyby mieli pytać Ministerstwo. Z danych wynika bowiem między innymi, w których obszarach przegrywamy z pandemią. Przykładem jest liczba zgonów jesienią 2020 r. gdy w szczycie drugiej fali zmarło 16,2 tys. osób w ciągu tygodnia (podczas gdy średnia z ubiegłych lat to 7500).

REKLAMA
REKLAMA

Łukasz Pietrzak zbiera i analizuje też dane dotyczące szczepień oraz hospitalizacji. Wynika z nich m.in, że 80 procent pozytywnych wyników testów u osób zaszczepionych, dotyczy osób nie w pełni zaszczepionych, czyli tych, które otrzymały tylko jedną z dwóch wymaganych dawek oraz otrzymały pozytywny wynik testu między pierwszą a drugą dawką szczepionki (czytaj również: Zdalne wybory zachęciłyby farmaceutów do uczestnictwa w pracach izb aptekarskich?).

– Jeśli do tego doliczymy pozytywne wyniki testów u osób, które były zaszczepione dwoma dawkami, ale test wykonano zanim uzyskały pełną odporność (czyli w ciągu dwóch tygodni od przyjęcia drugiej dawki), to ten odsetek rośnie do ponad 90 procent. To znaczy, że zakażenia wśród osób zaszczepionych po uzyskaniu pełnej odporności są naprawdę rzadkie – mówi Pietrzak.

To ważne dane, które pokazują skuteczność szczepień. Zdaniem farmaceuty to mogłoby być ważne narzędzie do przekonywania tych, którzy kwestionują skuteczność takiej formy walki z pandemią. Ministerstwo Zdrowia mając takie dane, jednak z nich nie korzysta.

Źródło: ŁW/TOK FM

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA