Wiele już powiedziano i napisano na temat sytuacji polskich aptek i farmaceutów. Dane rynkowe nie pozostawiają złudzeń – liczba aptek spada, a z pracy w nich rezygnuje coraz więcej farmaceutów. Dodatkowo coraz mniej młodych ludzi chce studiować farmację. Często dane te wykorzystywane są, by udowadniać określone tezy dotyczące zmian zachodzących na rynku. Problem jest jednak znacznie szerszy, niż tylko „apteka dla aptekarza” czy pauperyzacja zawodu farmaceuty. Podobne problemy, jak w Polsce można zaobserwować bowiem też w innych krajach. To skłania do dyskusji o globalnej przyszłości farmacji i aptek.
Ciekawą dyskusję na ten temat śledziłem niedawno na portalu LinkedIn. Sprowokował ją wpis Marcina Gawrońskiego z firmy IQVIA. Wskazał w nim, że USA, Wielka Brytania, Niemcy, Polska – to tylko kilka przykładów krajów, w których liczba aptek spada.
– Przyczyn tego problemu jest co najmniej kilka i różnią się w poszczególnych krajach, ale na czoło wysuwają się problemy z brakiem personelu. Dla młodych farmaceutów praca w aptece staje się coraz mniej atrakcyjna, nie ma dla nich perspektyw ekonomicznych, a dodatkowo jest dużo biurokracji i wymagań związanych z realizacją codziennych obowiązków – napisał Marcin Gawroński.
- Czytaj również: Liczba aptek spada. GUS publikuje najświeższe dane…
Zwrócił też uwagę, że inną kwestią jest to, że przemysł farmaceutyczny płaci swoim pracownikom znacznie więcej pieniędzy, niż może sobie pozwolić jakakolwiek apteka ogólnodostępna. Dlatego tak wielu farmaceutów (choćby w Polsce) wybiera pracę np. w badaniach farmaceutycznych.
Farmaceuci nie chcą pracować w aptekach
Do dyskusji na ten temat włączył się Michał Byliniak – obecnie dyrektor generalny INFARMA, a do niedawna jeszcze wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej. Zwrócił uwagę, że w praktyce (a ta jest zależna od skuteczności nadzoru) liczba aptek zależy od liczby dostępnych farmaceutów.
– I dopóki atrakcyjność pracy w aptece, zarówno finansowa jak i związana z codzienną satysfakcją będzie wśród farmaceutów oceniana niżej niż w innych miejscach wykonywania zawodu to ten trend nie ulegnie zmianie. I w mojej ocenie ta sytuacja nie ma powiązania z funkcjonującym modelem możliwej struktury właścicielskiej – zamknięcia obserwujemy w państwach o skrajnie różnych modelach struktury – pisze Byliniak.
- Czytaj również: Młodzi farmaceuci będą pracować w aptekach tylko z przymusu?
Jego zdaniem ze względu na zmianę pokoleniową i zupełnie inne potrzeby młodych absolwentów można spodziewać rosnących wyzwań dla właścicieli aptek w zakresie dostępności farmaceutów. Wskazuje też, że warto przyjrzeć się kto pracuje w aptekach w UK i jakie są tam pomysły na zwiększenie liczby chętnych do studiowania farmacji.
– Też uważam że nie ma to nic wspólnego z modelem funkcjonowania rynku. To raczej kwestia tego jak przy obecnym modelu atrakcyjny jest zawód farmaceuty. Model teraz nie wykorzystuje wiedzy i umiejętności farmaceutów (że szkodą dla pacjentów) i sprowadza ich pracę do wydawania leków, sprzedaży, noszenia pudelek i często biurokracji, a to mało atrakcyjne dla młodych farmaceutów – dodał Marcin Gawroński.
Inne kierunki wygrają walkę o farmaceutów
Zdaniem Michała Byliniaka, podstawowym warunkiem, by obecny trend uległ zmianie, jest wzrost poziomu wynagrodzeń w aptekach. Ten może zależeć zarówno od dodatkowego budżetu dla usług aptecznych, jak i rosnącej wyceny etatu farmaceuty wynikającej ze spadku podaży.
– Konkurencyjność farmacji wobec innych kierunków (tu między bajki wkładam analizę programu studiów przeprowadzaną przez licealistów) – czyli to gdzie da się zarobić tyle samo albo więcej przy mniejszych/takich samych wymaganiach i nakładach nauki. Jednocześnie uważam, że przez kolejne lata będzie widoczna konkurencja w obszarze szeroko pojętej farmacji – czyli badania kliniczne, farmacja kliniczna/szpitalna – tu cały czas albo zapotrzebowanie jest wysokie albo zaraz się pojawi – wskazuje Michał Byliniak.
Jednocześnie wskazuje, że zawód farmaceuty z racji automatyzacji wielu procesów, które do tej pory były jego fundamentem, wymaga przedefiniowania.
– To nie jest nic nowego, jednak niewiele zrobiono do tej pory aby podjeść do tego systemowo. I cały czas nie ma stole oferty wybiegającej +/- 10 lat do przodu. Usługi – tak, ale bez narysowania strategicznego, policzalnego celu dyskusja o nich jest bardzo trudna bo mało kto rozumie jakie korzyści dla systemu ochrony zdrowia mogą one nieść w wydaniu ustrukturyzowanym – pisze Byliniak.
Usługi zamiast handlu
Na konieczność rozwoju usług w aptekach wskazuje w dyskusji także Justyna Kaźmierczak – właścicielka Aptek Zdrowit. W jej ocenie należy popracować nad odpowiedzialnym podejściem do nowych zadań. Jej zdaniem powinny one być wdrażane systemowo.
– Tym jutrem, tymi nowymi zadaniami w farmacji są usługi. Dlaczego? Bo dojrzeli do tego wszyscy, bo oczekują tego pacjenci, bo mamy nareszcie ustawę, która to umożliwia, wreszcie – bo apteka bez usług w niedalekiej przyszłości sobie nie poradzi. Już teraz ok. 30% aptek jest trwale nierentownych. Usługi, czy to finansowane ze środków publicznych, czy komercyjnie, to na Zachodzie sposób na rekompensatę niskich marż – pisze Kaźmierczak.
- Czytaj również: Tylko 10 proc. studentów farmacji chce pracować w aptece
W jej ocenie potrzebne są również zmiany w standardach kształcenia. Chodzi o to, by kładły większy nacisk na komunikację z pacjentem, umiejętności miękkie, współpracę z lekarzem. Powinny też przekazywać farmaceutom praktyczną wiedzę o tym, jak szczepić czy wykonywać prostą diagnostykę.
– Powinniśmy już dziś zmienić program kształcenia, myśleć na pokolenie do przodu. Tego zabrakło w podejściu do lekarzy i pielęgniarek i teraz mamy wielki problem z niedoborami. Niedobrze by było, gdybyśmy popełnili błąd zaniechania wobec farmaceutów – pisze Justyna Kaźmierczak.
Odwrócenie obecnych trendów dotyczących liczby aptek, migracji farmaceutów i liczby kandydatów na studia farmaceutyczne, to ogromne wyzwanie. Jak trudne? Bardzo trafne oceniła to Ewa Budzowska, Prezes firmy Od Serca S.A. i właścicielka Aptek od Serca.
– Musimy „odwrócić bieg Wisły”. Studia tego nie uczą – w każdym razie nie farmaceutyczne. Ale jest wielu mądrych ludzi na rynku, którzy jak połączą siły to będą działać skutecznie z regulatorem. I wtedy może „krok po kroczku” uda nam się chociaż rozpocząć kolejne zmiany niezbędne dla farmaceutów, dla aptek i przede wszystkim dla pacjentów – pisze Ewa Budzowska.
Nieubłagana demografia?
Marcin Gawroński w swoim wpisie wskazuje, że innym powodem obecnej sytuacji jest także starzenie się społeczeństwa – w tym tego aptekarskiego. Najlepiej pokazuje to sytuacja w Niemczech. Tam liczba aptek spada od pewnego czasu, ale w ciągu ostatniego roku spadek ten nabrał tempa.
– Według gazety Frankfurter Allgemeine Zeitung do końca 2022 r. w Niemczech działało nieco ponad 18 000 aptek – o 2800 mniej niż dziesięć lat temu. Oznacza to, że w tej chwili mamy najmniejszą liczbę aptek od początku lat 80. XX wieku – pisze Marcin Gawroński.
Dlaczego tak się dzieje? Jedną z przyczyn takiej sytuacji jest niedobór młodych farmaceutów, którzy chcieliby przejmować apteki od aptekarzy przechodzących na emeryturę.
– Prowadzi to do zamknięcia wielu aptek w Niemczech, ponieważ ich 65-letni lub 70-letni właściciel nie może znaleźć następcy – pisze Gawroński.
Czy w Polsce też dojdziemy do takiej sytuacji? Oby nie…
©MGR.FARM










