REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pt. 8 maja 2020, 10:26

Farmaceuci powinni włączyć się w walkę z dezinformacją i pseudonauką

O autorytecie farmaceutów w internecie, anonimowych hejterach, odpowiedzialności za wykonywanie zawodu zaufania publicznego i arenie walki, jaką stał się w ostatnich miesiącach Twitter, rozmawiamy z farmaceutą i kierownikiem apteki – Łukaszem Pietrzakiem

Twitter stał się areną walki wielu przeciwstawnych interesów na rynku farmaceutycznym. Wpisy na nim są chętnie cytowane przez media (fot. Łukasz Pietrzak)
Twitter stał się areną walki wielu przeciwstawnych interesów na rynku farmaceutycznym. Wpisy na nim są chętnie cytowane przez media (fot. Łukasz Pietrzak)

Farmaceuci na różne sposoby są obecni w sieci. Wielu z nich udziela się w mediach społecznościowych. Również Pan kilka miesięcy temu dołączył do grona farmaceutów komentujących otwarcie rzeczywistość na Twitterze. Mam wrażenie, że ta Pana „świeżość” pozwala Panu spojrzeć na aktywności naszego środowiska w sieci nieco z boku. Jak po tym kilku miesiącach ocenia Pan działania i postrzeganie farmaceutów w mediach społecznościowych?

Faktycznie, kilka lat temu założyłem konto na Twitterze, jednakże kompletnie z niego nie korzystałem. Przypomniałem sobie o nim, kiedy szukałem możliwości rozpropagowania zbiórki charytatywnej, w którą się zaangażowałem. Finalnie jestem aktywnym użytkownikiem tej platformy dopiero od początku 2020 roku.

REKLAMA

Z racji wykształcenia i zawodu oczywiste stało się moje zaangażowanie w rozmowy o farmacji i aptekach. Dotychczas uważałem, iż farmaceuci są w miarę jednolitą grupą w dążeniach do podnoszenia jakości swojej branży. Jednakże po kilku miesiącach Twitter-owych rozmów zaobserwowałem, iż portal ten jest areną walki wielu przeciwstawnych interesów. Można wyodrębnić kilka grup, są tu farmaceuci posiadający własną aptekę, zatrudnieni w aptekach prywatnych lub sieciowych, hurtownicy, samorządowcy, osoby biznesowo związane z sieciami aptek oraz anonimowi użytkownicy. Każdy z wspomnianych użytkowników dąży, aby plakat z jego postulatami był jak najlepiej widoczny w sferze publicznej. Walka o każdy centymetr pola jest widoczna nawet w niewinnych rozmowach, gdyż jest próbą zmiany kierunku dyskursu medialnego obserwowanego przez polityków i dziennikarzy. Bronią w tym dość wpływowym serwisie są argumenty, ale również dezinformacja, kłamstwa oraz dyskredytowanie przeciwników.

Nie brakuje farmaceutów, którzy udzielają się w mediach społecznościowych anonimowo – posługując się pseudonimami. Ich wypowiedzi często mają negatywny wydźwięk i niekiedy podważają zaufanie do tego zawodu. Jak ocenia Pan takie osoby i ich intencje?

Wielu ludzi nie wie jak rozładować frustrację. W sieci internetowej mogą zrobić to bezpiecznie, nie narażając się praktycznie na żadną karę. Czasami lęk, z którym nie można sobie poradzić, prowadzi do agresji. Pozorna anonimowość daje poczucie bezkarności. Zdecydowana większość z tych osób nie  potrafiłaby powiedzieć komuś prosto w twarz tego, co na jego czy jej temat wypisują w internecie.

Nasza branża nie jest tak stabilna, jak się powszechnie uważa. Zmiany na rynku oraz ograniczenia zawodowe nierzadko nasilają wspomnianą frustracje oraz chęć krytyki. Hejterzy to najczęściej osoby, których wyobrażenia zawodowe zderzyły się z apteczna rzeczywistością. Znam wielu farmaceutów, którzy mają problem w odnalezieniu się w tym miejscu. Praca z pacjentem wymaga posiadania zdolności empatii oraz nierzadko bardzo grubej skóry. Niezadowolenie potęguje fakt, iż większość aptekarzy mimo bardzo dobrego i kompleksowego wykształcenia czuje, że ich rola ogranicza się jedynie do sprzedaży.  Farmaceuci mają świadomość i wiedzę, że powinni być efektywniej wykorzystywani w systemie ochrony zdrowia. Dość często za ten stan rzeczy obwiniane są władze samorządowe. Oczekujemy od nich spektakularnych sukcesów zapominając, iż ich codzienną pracą jest nieustanna walka z oporem legislacyjnym.

Ciężko jednoznacznie ocenić intencje tych osób, które powinno się rozpatrywać indywidualnie. Należy jednak pamiętać, że przestrzeń publiczna jaką jest Twitter może obserwować i wykorzystać każdy. Kilkukrotnie się o tym przekonałem widząc swoje wpisy w mediach. Dlatego trzeba uważać co się piszę, a w szczególności o swojej branży, gdyż nieświadomie można jej zaszkodzić.



Czy Pana zdaniem ktoś powinien reagować na anonimowe komentarze farmaceutów, naruszające godność tego zawodu lub innych jego przedstawicieli? Pojawiają się często sugestie, że takie osoby powinny być pociągane do odpowiedzialność zawodowej. 

Brak reakcji na negatywne komentarze bywa niebezpieczny, gdyż jest niemym przyzwoleniem na taka aktywność. Najprościej, lecz z drugiej strony najtrudniej, byłoby nie czytać i nie reagować na wpisy takich osób. Nie jest łatwo zignorować negatywne komentarze na swój temat. Wielokrotnie próby rzetelnej, popartej argumentami rozmowy, jeszcze bardziej podburzają agresora. Jednakże najrozsądniej jest obezwładniać hejterów wyśmiewając ich wpisy poprzez użycie ironii.

Jak dobrze wiemy nasz kodeks karny (§ 1. art. 212) przewiduje konsekwencje za pomawianie osób jak i instytucji, jednakże rzeczywistość pokazuję jak trudna jest droga do ich wyegzekwowania. W przypadku odpowiedzialności zawodowej na pewno ten proces byłby łatwiejszy, lecz wspomniana wcześniej anonimowość prawie nie daje takich możliwości.

Osobiście jestem zdania, iż samorząd powinien reagować za każdym razem gdy zidentyfikowani farmaceuci podważają zaufanie do tego zawodu poprzez wygłaszanie tez anty-zdrowotnych lub negowanie faktów naukowych. Takie naganne działania powinny być piętnowane i usuwane z przestrzeni publicznej, gdyż są zagrożeniem dla zdrowia odbiorców.

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA