Co zrobiła „AdA”?
Jednak po dwóch latach obowiązywania ustawy „Apteka dla Aptekarza” liczba aptek w Polsce diametralnie spadła, a same apteki są w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Wiele straciło rentowność, szczególnie w czasie pandemii (czytaj również: Toksyczna franczyza).
Ponadto przepisy sformułowane w ramach ustawy „AdA” nie wykluczają możliwości prowadzenia aptek w ramach sieci franczyzowych, lecz istotnie je ograniczają. Jak przyznaje mgr farm. i franczyzobiorca Mariusz Kisiel, teraz bardzo trudno jest otworzyć aptekę, ponieważ rynek jest wysycony i ciężko jest znaleźć nową lokalizację.
Ograniczenia franczyzy uderzają w pacjentów
Według Adama Abramowicza, Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorstw, środowisko izby aptekarskiej chce nowych ograniczeń dla franczyzy, dlatego podjęto uchwałę, na podstawie której można interpretować, że apteka franczyzowa to nie jest przedsiębiorstwo farmaceuty a sieci aptek. – Moim zdaniem jest to polityka samobójcza, gdyż do tej pory zachęcaliśmy wszystkie polskie firmy, żeby działały razem. Jeśli teraz apteki próbują poprawić swoją sytuację na rynku poprzez zrzeszanie się, co pomaga im w uzyskaniu siły negocjacyjnej, to takie działanie nie powinno być zwalczane – twierdzi Abramowicz.
Tym bardziej że dynamiczny rozwój systemów franczyzowych w Polsce należy postrzegać w sensie gospodarczym raczej jako szansę niż zagrożenie. Tak wynika z raportu „Prawne zagrożenia dla franczyz w Polsce” przygotowanego przez Warsaw Enterprise Institute (WEI).
– Farmaceuta jest specjalistą od leków i od udzielania porady farmaceutycznej, on nie musi się znać się na biznesie. Franczyza pomaga farmaceutom zarządzać biznesem w sposób efektywny. Wielu osobom tego brakuje, dlatego mamy apteki, które nie funkcjonują właściwie – dodaje Mariusz Kisiel. Walka z franczyzami, która ma miejsce na rynku aptecznym i handlowego, jest szkodliwa nie tylko dla stron umowy franczyzy, lecz również dla konsumenta.
Źródło: IK/telewizjarepublika.pl










