Historię tego, jak farmaceutka pomogła pacjentce opisał portal Życie Bytomskie. Kobieta jadła kolację w jednej z bytomskich restauracji. Zamówiła makaron z krewetkami, który już nie raz w tym miejscu jadła. Jednak tym razem, po zjedzeniu dania nagle źle się poczuła.
– To było przerażające. To się stało nagle, pierwszy raz w życiu, chociaż mam alergię i uważam na wszystko co jem, a jadłam już w tym miejscu, a tu nagle mnie siekło w 15 minut. W tym dniu, jak powiedział mi później alergolog, albo miałam spadek odporności na alergen, albo zaszła jakaś reakcja chemiczna na przykład w składzie sosu – mówi kobieta w rozmowie z redakcją Życia Bytomskiego.
- Czytaj również: Anafilaksja: najcięższy rodzaj alergii
Kobieta natychmiast udała się do pobliskiej apteki, która miała akurat dyżur. Była w niej obecna Marta Palacz-Wróbel – magister farmacji i doktor nauk medycznych. Farmaceutka najpierw podała opuchniętej pacjentce tabletkę na alergię. Zasugerowała, żeby wróciła do niej jeśli po 20 minutach objawy nie ustąpią.
Farmaceutka podała adrenalinę
Było jednak coraz gorzej. Kobieta po chwili nie mogła oddychać i zataczała się na chodniku, dlatego wróciła do apteki. Liczyła się niemal każda sekunda, więc farmaceutka natychmiast podała kobiecie adrenalinę.
– Reagujemy, jesteśmy przeszkoleni w tym zakresie, musimy zabezpieczyć pacjenta zgłosić na 112, że coś takiego się dzieje, a gdy karetka jest w drodze, a stan pacjenta się pogarsza to jedynym rozwiązaniem w tej sytuacji jest podanie leku – wyjaśnia Marta Palacz-Wróbel.
Jak przyznaje w rozmowie z Życiem Bytomskim, to nie była pierwsza taka sytuacja w tej aptece. Podobna miała miejsce w grudniu.
– Użyłam swojej wiedzy i zareagowałam tak, żeby wszystko dobrze się skończyło. I tak też się stało. W moim życiu najważniejsze jest to, żeby zawsze pomagać ludziom i to jest dla mnie zaszczyt, którego nie każdy może dostąpić – kwituje Marta Palacz-Wróbel.
Źródło: ŁW/Życie Bytomskie










